Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Kiedy Marillion był megagwiazdš

Fish wraz z chłopcem, którego umieœcił na okładce płyty projektant Mark Wilkinson, tu na planie teledysku „Keyleigh”.
Warner Music Polska
Wznowienie „Misplaced Childhood" przypomina fascynujšcš i powikłanš historię Marillion oraz Fisha.

Album z przebojami „Kayleigh" i „Lavender" wydany w 1985 roku pokazuje Marillion, który ma co najmniej dwa oblicza. W latach 80. wraz z wokalistš Fishem nagrał cztery albumy, a spoœród nich największš popularnoœciš cieszył się właœnie „Misplaced Childhood". Płyta zdetronizowała na brytyjskiej liœcie przebojów „Boys and Girls" Briana Ferry'ego, a została stršcona z pierwszego miejsca dopiero przez płytowy debiut Stinga.

Marillion był wtedy gigantem rocka progresywnego, z jednej strony następcš, a z drugiej epigonem Pink Floyd i Genesis. W Polsce cieszył się niezwykłš popularnoœciš, lansowany przez Piotra Kaczkowskiego w radiowej Trójce, ale i Tomasza Beksińskiego na antenie Dwójki. Ta liryczna, melancholijna muzyka, zwłaszcza z dwóch pierwszych płyt: „Script for a Jester's Tears" i „Fugazi", stała się ilustracjš dŸwiękowš niewesołego czasu stanu wojennego.

Szalone weekendy

W 1988 roku Fish opuœcił zespół, jak to czynili wczeœniej liderzy wielkich grup progresywnych. Nie powtórzył jednak solowych sukcesów Petera Gabriela i Phila Collinsa po odejœciu z Genesis ani Rogera Watersa po rozstaniu z Pink Floyd. Z kolei jego koledzy, do których dołšczył Steve Hogarth, nie cieszyli się tak wielkš popularnoœciš jak Pink Floyd kierowane przez Davida Gilmoura.

Jednoczeœnie historia Marillion bez Fisha stanowi niezwykły przykład więzi zespołu z fanami. Przemierzajš oni wraz z grupš ogromne przestrzenie, by być na każdym koncercie. Goszczš na zlocie miłoœników zespołu Marillion Weekend, organizowanym każdego roku w kilku miejscach na œwiecie. W tym roku kwietniowy zjazd fanów odbył się w Łodzi.

Zbiórka pieniędzy

Przełomowym doœwiadczeniem była historia zwišzana z albumem „Anoraknophobia" w 2001 roku. Okazało się, że płyta nie ukaże się z powodu zerwania kontraktu przez wytwórnię, która nie miała nadziei na dobrš sprzedaż nagrań. Muzycy poinformowali o tym fanów poprzez swój portal. „Jakbyœcie się czuli, kupujšc album, którego jeszcze nie nagraliœmy? – pisał wokalista, zachęcajšc do wpłacania datków na sesję nagraniowš. – Jeœli tak uczynicie, będziemy wam za to bardzo wdzięczni".

Było to przełomowe wydarzenie w historii fonografii. W dwa dni swojš pomoc zadeklarowało 6 tys. fanów, a ostatecznie grono 12,5 tys. słuchaczy zebrało ponad 150 tys. funtów – więcej, niż grupa mogłaby uzyskać tytułem zaliczki od dawnego wydawcy. Silne poparcie fanów zmieniło postawę dystrybutorów. Rozprowadzenia płyty na œwiecie podjęło się EMI. Z tego precedensu skorzystało póŸniej m.in. Radiohead.

– Akcja nie powiodłaby się bez internetu – powiedział Steve Hogarth. – Oczywiœcie moglibyœmy napisać listy do fanów, ale kupno kopert i znaczków oraz ich wysyłka kosztowałyby nas fortunę.

Także kolejny album, „Marbles", ukazał się dzięki przedpłatom fanów, a wszyscy donatorzy zostali upamiętnieni na specjalnej liœcie dołšczonej do limitowanego wydania. Gdy kolejna płyta, „Somewhere Else", ukazała się bez wsparcia słuchaczy, częœć z nich poczuła się wręcz urażona.

Z kolei album „Happiness on the Road" był na poczštku dostępny wyłšcznie na zamówienie e-mailowe. Tylko w Polsce i w Stanach Zjednoczonych można było go kupić w sklepach. Najnowszy album, „Fuck Everyone and Run" z 2016 roku, również ukazał się dzięki zbiórce fanów na portalu PledgeMusic.

Warto wspomnieć, że akcja zwišzana z wydaniem „Anoraknophobii" miała swój precedens koncertowy. Kiedy amerykański wydawca Marillion nie chciał zaprosić zespołu do Ameryki po premierze albumu „This Strange Engine", pianista Mark Kelly poinformował o tym w internecie. W odzewie amerykańscy fani zebrali 50 tys. dolarów na podróż angielskiej formacji przez Atlantyk. Firma fonograficzna dorzuciła 15 tys. dolarów i Marillion zagrał 21 koncertów.

Gorzej wiedzie się Fishowi, który na poczštku był motorem zespołu. Zanim rozpoczšł karierę, pracował na stacji benzynowej i jako drwal. Pseudonim zawdzięcza zamiłowaniu do spędzania czasu w wodzie. Noszšc wulgarnie kojarzšce się nazwisko Dick, musiał przedstawiać się w bardziej neutralny sposób. Zgodnie z rybim przezwiskiem szkocki wokalista zasłynšł makijażem z łusek, będšcym nieodłšcznym elementem koncertów. Kojarzony był też z prezentowanš na płytach postaciš błazna, który stał się symbolem grupy.

Dwaj wokaliœci

Wszystkie piosenki na pierwszych czterech albumach zespołu były oparte na przeżyciach Fisha. „Misplaced Childhood" miał być powrotem do dzieciństwa. Jednak koncept albumu, który zrodził się, jak wspominał Fish, podczas dziesięciogodzinnego „kwasowego seansu", obrodził także piosenkami o narkotykach, prostytucji i alkoholu. Ten ostatni był motywem przewodnim płyty „Clutching at Straws", którš Fish pożegnał się z zespołem, eksponujšc na okładce swoich literackich bohaterów: Jacka Kerouaca, Trumana Capote'a i Dylana Thomasa.

Od tego czasu Fish wydał dziesięć albumów. Największy sukces odniósł pierwszy – „Vigil in a Wilderness of Mirrors". Ostatni – „A Feast of Consequences" – ukazał się w 2013 roku. Uwagę mediów przykuwały jednak bardziej kolejne rozwody muzyka niż nagrania. Na szczęœcie uporzšdkował relacje z dawnymi kolegami. W 2007 roku spotkał się z nimi na estradzie. Jednoczeœnie przecišł wszystkie plotki o powrocie Marillion w oryginalnym składzie.

– Nasze œcieżki rozeszły się 19 lat temu. Hogarth wykonał ogromnš pracę z zespołem – powiedział z pokorš, której na poczštku mu brakowało. Pewnie dlatego Marillion zaszedł dalej. Choć gdyby nie Fish, nie sprzedałby 15 mln płyt.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: j.cieslak@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL