Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Protest przed budynkiem Filharmonii Narodowej w Warszawie

Protest muzyków przed Filharmoniš Narodowš
Fotorzepa
Protest w Warszawie pokazał, że artyœci potrafiš zjednoczyć się przeciw arogancji każdej władzy.

W poniedziałek przed budynkiem Filharmonii Narodowej stanęli z transparentami przedstawiciele różnych instytucji muzycznych: Sinfonii Varsovii, NOSPR, Opery Narodowej i Œlšskiej, Teatru Muzycznego w Łodzi, a także samej Filharmonii Narodowej. Protest nie dotyczył jednak ich, ale Warszawskiej Opery Kameralnej, która w tym gmachu zorganizowała swój koncert.

Fotorzepa

W WOK pozbyto się niedawno wszystkich solistów, dyrygentów, a także orkiestry na polecenie marszałka woj. mazowieckiego Adama Struzika, reprezentujšcego, jak wiadomo, PSL. Pozostał on obojętny na opinie całego œrodowiska muzycznego, wybitnych artystów, a nawet na pomoc w rozwišzaniu konfliktu wyrażonš przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Między reorganizacjš niezbędnš w Warszawskiej Operze Kameralnej a dewastacjš jej struktury jest kolosalna różnica, zwłaszcza gdy działaniom towarzyszy nieliczenie się z regułami artystycznymi. Który bowiem szef festiwalu pozbyłby się swoich artystów oraz orkiestry na kilka tygodni przed inauguracjš sztandarowego wydarzenia, jakim dla WOK od 27 lat jest Festiwal Mozartowski?A tak uczyniła Alicja Węgorzewska, z woli marszałka Struzika robišca porzšdki w teatrze.

Rezultat był łatwy do przewidzenia. Trzeba było goršczkowo szukać orkiestr, które mogłyby zagrać na festiwalu, ale większoœć odmówiła. Zatem impreza się odbędzie, ale dawnš, przemyœlanš koncepcję zastšpiła wymyœlona naprędce układanka koncertów. A zadanie wymagajšce heroicznego wysiłku spadnie na pozostawionš w WOK orkiestrę instrumentów dawnych MACV. W cišgu najbliższego miesišca ten skromny liczbowo zespół wystšpi ponad 20 razy!

O poziomie tegorocznego Festiwalu Mozartowskiego œwiadczy już program wydany na wieczór inauguracyjny. Na kilku stroniczkach roi się od błędów i przeinaczeń merytorycznych. A przecież w poniedziałek w Filharmonii Narodowej miało być œwiatowo i na najwyższym poziomie, gdyż tytułowš rolę w „Don Giovannim" Mozarta zgodził się zaœpiewać Artur Ruciński.

Znakomity baryton, odnoszšcy dziœ ogromne sukcesy w œwiecie, chciał tym występem oddać hołd zmarłemu niedawno założycielowi Warszawskiej Opery Kameralnej Stefanowi Sutkowskiemu, u którego zaczynał karierę. Tymczasem jego występ stał się rodzajem kwiatka majšcego ozdobić kiepsko skrojony festiwalowy kubrak.

Poniedziałkowa prezentacja „Don Giovanniego" miała co prawda dobre momenty nie tylko za sprawš precyzyjnie budowanej kreacji Artura Rucińskiego. Zabrakło jednak tego, co stanowiło o sile dawnych przedstawień WOK, kiedy to solistów łšczyła ta sama estetyka, wręcz podobne oddychanie w œpiewie.

A teraz w doœć przypadkowo zebranej obsadzie mieliœmy przykłady ładnego mozartowskiego œpiewania (Anna Mikołajczyk czy Ingrida Gápová), ale i wykonawców hołdujšcych zupełnie innej stylistyce. Taki rozrzut trudny jest do zaakceptowania, gdy z kolei orkiestra specjalizuje się w tzw. historycznym wykonawstwie. Na dodatek lansowany przez nowš dyrekcję niemiecki dyrygent Friedrich Haider prowadził całoœć sprawnie, ale doœć monotonnie.

Wieczór inauguracyjny Festiwalu Mozartowskiego dowodzi, że zapowiadane optymistycznie w mediach przez Alicję Węgorzewskš budowanie repertuaru opartego na barokowej orkiestrze będzie zajęciem trudnym i długotrwałym. Wymaga ogromnej pracy samych muzyków, jak i stworzenia w miarę stałego zespołu solistów, a tych właœnie się pozbyto.

Nic zatem dziwnego, że resort kultury ogłosił zamiar stworzenia nowej instytucji, która ochroniłaby przed zniszczeniem dorobek Warszawskiej Opery Kameralnej. Niedawna œmierć jej wieloletniego dyrektora uœwiadomiła bowiem wszystkim, jak wiele wyjštkowych rzeczy dla kultury polskiej dokonał Stefan Sutkowski.

Festiwal Mozartowski jest tylko skromnš czšstkš spuœcizny po nim. Nowa instytucja powołana przez ministerstwo, która zyskałaby siedzibę w Teatrze Królewskim w warszawskich Łazienkach, mogłaby się zajšć na przykład dawnš muzykš polskš. Powstał już zresztš projekt, by w 2018 roku przygotować zestaw inscenizacji oper staropolskich.

Oczywiœcie Teatr Królewski to nie będzie WOK-bis. Nowa instytucja – jeœli powstanie – ma działać w innych warunkach i w siedzibie o zupełnie innych możliwoœciach technicznych. Daje jednak szanse na ocalenie choć częœci tego, co zostawił Stefan Sutkowski i jego zespół, a co dla obecnej dyrekcji WOK nie przedstawia większej wartoœci. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL