Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

„Turek we Włoszech" w Operze Narodowej

Edyta Piasecka (Fiorilla) bardzo podobała się publicznoœci
TW-ON
„Turek we Włoszech" w Operze Narodowej to dowód, jak trudno zrobić zabawny spektakl, gdy jego twórca ma wielkie ambicje.

Beztroska opera Gioacchino Rossiniego długo pozostawała u nas w zapomnieniu i oto w cišgu roku doczekała się dwóch premier – w Krakowie i w Warszawie. Teatralnie sš skrajnie odmienne, łšczy je to, że reżyserzy nie bardzo wiedzš, jak z wdziękiem bawić operowš publicznoœć.

W Krakowie Włodzimierz Nurkowski „Turka we Włoszech" zamienił w farsowš zgrywę z nadmiarem gagów. W Operze Narodowej Christophen Alden zrobił spektakl znacznie poważniejszy, niż zamyœlił to sobie Rossini.

A przecież mamy do czynienia z historiš starš jak œwiat i cišgle aktualnš. Młoda, ponętna Fiorilla nie chce dochowywać wiernoœci staremu mężowi. Ma już jednego kochanka, ale i on popada w niełaskę, gdy przybywa bogaty Turek, Selim.

Jemu też wpadła w oko atrakcyjna Włoszka, więc następuje cišg erotycznych perypetii, bo trzej rywale cišgle sobie wchodzš w drogę. Jest zaœ jeszcze obserwator zdarzeń, poeta Prosdocimo, który wierzy, że oto znalazł temat do własnej sztuki.

W spektaklu Christophera Aldena Prosdocimo to jednak bardziej reżyser cierpišcy na niemoc twórczš. Przypomina Marcello Mastroianniego z „Osiem i pół". Filmowych odniesień jest zresztš więcej. Fiorilla emanuje włoskim seksem, którego ideałem była kiedyœ Sofia Loren, a chór rodem z cyrku lub z commedii dell'arte wydaje się przeniesiony z ekranowego œwiata Felliniego.

Nad całoœciš unosi się kolejny włoski duch. U Aldena bohaterowie siedzš niemal cały czas na scenie, ożywiani przez poetę niczym „Szeœć postaci w poszukiwaniu autora" ze słynnej niegdyœ sztuki Pirandella.

Publicznoœć, która nigdy wczeœniej nie miała stycznoœci z „Turkiem we Włoszech", przynajmniej przez pierwsze pół godziny nie bardzo więc wie, co oglšda: zwykłš komedię czy teatr w teatrze, i kto jest kim w tej grze.

Alden ma kłopoty ze zgrabnym prowadzeniem komediowych sytuacji. Spektakl pozbawiony jest tempa, ożywiać go majš kolejne przebieranki i rozbieranie facetów do gaci, na co publicznoœć reaguje z rzadka niemrawym uœmieszkiem. Może więc lepiej byłoby pójœć w beztroskš farsę jak w Krakowie, bo tam widzowie œmiali się chętnie i głoœno.

Włoski temperament ocalał jedynie w szalonej, radosnej muzyce za sprawš orkiestry prowadzonej przez Andriya Yurkevycha. To jednak za mało, by przekonać niedowiarków, że warto wystawiać „Turka we Włoszech".

Obsada wokalna została solidnie przygotowana, ale nie była porywajšca, a momentami niemrawa, co jest winš reżysera. Premierowa widownia z zachwytem przyjęła występ Edyty Piaseckiej w arcytrudnej roli Fiorilli. Poradziła sobie z niš gładko, ale i z paroma mankamentami, (zbyt szeroko prowadzony głos czy ostre, krzykliwe górne dŸwięki).

W pamięci zostanie więc udany debiut na tej scenie młodego tenora, Przemysława Baińskiego w drugoplanowej roli Albazara. To kolejny talent szlifowany w akademii działajšcej przy Operze Narodowej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL