Coldplay wywołał falę gorąca w Warszawie

aktualizacja: 19.06.2017, 10:52
Foto: materiały promocyjne

50 tysięcy fanów z całego świata bawiło się na niedzielnym (18 czerwca) barwnym jak latynoska fiesta koncercie grupy Chrisa Martina na PGE Narodowym.

Zaczęło się od globalnych powitań: fani z Argentyny i Niemiec pozdrawiali z ekranu uczestników warszawskiego występu, a bezpośrednio tuż przed nim w roli gospodyń wystąpiły dwie uśmiechnięte dziewczyny z Ostrowca Wielkopolskiego. Potem były pióropusze confetti, wybuchy ognia, feeria połyskliwych kolorów i na ponad dwie godziny Narodowym zawładnęła muzyka Coldplay.

Nazwa brzmi teraz paradoksalnie, bo od czasu gdy 20 lat temu grupa zaczynała – muzyka zmieniła się z chłodnej, pop rockowej i melancholijnej na emocjonalną, popową, wręcz taneczną. Martin od początku tańczył na całej szerokości sceny oraz długości wybiegu wdzierającego się za połowę płyty stadionowej. Animował fanów śpiewem i gestem, tak jak świetlne bransoletki rozdane widzom, które świeciły przez cały koncert w wielu barwach.

Nie tylko Martin nie mógł ustać w miejscu, tańcząc. Grupa była w ciągłym ruchu, mając do dyspozycji poza główną – dwie kameralne sceny. Jedną na środku stadionu i drugą bliżej trybun oddalonych od gigantycznych ekranów. Wszyscy fani mogli więc zobaczyć Martina z bliska. Wszystkich zresztą szczegółowo pozdrawiał, opisując drobiazgowo topografie obiektu i to kogo z nas ma właśnie na myśli.

Doszło też do spełnienia marzenia jednej z fanek, która poprosiła w krótkim filmie o „Us Against The World” – przebój, którego słuchała razem z siostrą, wychodzącą teraz mąż. Martin powiedział, że gdy 20 lat temu zaczynali na małej scence w Londynie, nie przypuszczał, że da dwa wspaniałe koncerty dla 50 tysięcy w Warszawie. Pierwszy odbył się w 2012 roku.

Repertuar był wyborem z wszystkich płyt. Usłyszeliśmy starsze hity – „Clocks” „Fix You”, „Yellow”, „In My Place” czy „Don’t Panic” wykonane przez perkusistę Willa Championa. Ale także „Princess of China” śpiewane przez Rihannę z ekranu oraz „Hymn For The Weekend”. Podczas „Adventure Of Lifetime” Martin, tak jak w teledysku, tańczył niczym małpa. Fani założyli na twarze małpie maski, a gdy wokalista przykucnął, małpie pozy przyjęli wszyscy razem z nim fani. I wyskoczyli do góry na znak, robiąc małpie figle.

Spektakularny show zakończył „A Sky Full Of Stars” i „Up & Up”. Drugiego takiego już w Warszawie nie zobaczymy. Chyba, że powróci Coldplay.

KOMENTARZ DNIA
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE