Chuck Berry: Życie w rock and rollowej gorączce

aktualizacja: 19.03.2017, 13:59
Foto: AFP

Chuck Berry, pionier rock and rolla i wielki showman, zmarł w wieku 90 lat.

REDAKCJA POLECA
24.03.2017
Skandalista ma się dobrze
kariera
Zamożny Polak - ile zarabia?

Jego autobiograficzny "Johnny B. Good” był pierwszą piosenką o gwieździe rock and rolla. Ekstatyczny "Roll Over Beethoven" oraz "Rock and Roll Music" natchnęło do grania The Beatles. Śpiewając na debiutanckim singlu "Come On" Berry’ego zaczęli karierę The Rolling Stones. The Beach Boys przerobiło "Sweet Little Sixteen" w "Surfin’ U.S.A.". "You Never Can Tell" słyszymy w słynnej scenie tańca Umy Thurman i Johna Travolty w "Pulp Fiction".

Berry był pierwszym gitarzystą-showmanem. Grał solówki, biegając po scenie na jednej nodze ugiętej, z drugą wyprostowaną do przodu. Ten „kaczy chód” zainspirował największego showmana rocka - Angusa Younga z AC/DC.

- Chciałem być komikiem – wyznał w jedynym wywiadzie dla "Rolling Stone".

- Ratowały go zawsze talenty aktorskie – mówił Jim Marsala, basista - Nawet jeśli sprawy szły źle, potrafił dać świetny show.

Chuck miał być stolarzem, jak jego ojciec, ale wpadł w złe towarzystwo. Miał 18 lat, gdy został aresztowany za napad z bronią na kilka sklepów oraz porwanie samochodu z użyciem broni. Na trzy lata trafił do poprawczaka, gdzie założył zespół.

- Moja dobra rada dla młodzieży: nie kradnijcie samochodów! – mówił.

Po odsiadce pracował w fabryce Chevroleta i grał amatorsko. Niezwykle długie palce pomagały w wykonywaniu riffów i solówek. W tym czasie zobaczył koncert Muddy’ego Watersa. Ten skierował go do słynnej bluesowej wytwórni Chess Records. Jej szef Leonard Chess powiedział, że woli premierowe nagrania niż standardy.

- Nie miałem wyjścia i musiałem komponować – wspominał. – Moją inspiracją był poeta Alfred Lord Tennyson.

Nie znał nut, więc wymyślił własny system zapisu muzycznego oparty na liczbach. A kiedy w maju 1955 roku nagrał cztery piosenki, okazało się, że do jednej z nich "Maybellene", wydawca dopisał jako autorów swojego kolegę z firmy oraz popularnego disc-jockeya.

- Dzięki tej łapówce wiedziałem, że dostanę więcej tantiem, jednak nie przypuszczałem, że piosenka stanie się hitem -  komentował gitarzysta. Singiel sprzedał się w milionie egzemplarzy.

Kiedy zaczynał koncertować, na widowni były sektory dla białej publiczności, które nazywała jego muzykę bluesem, oraz czarnej. Ta mówiła, że Berry gra „hillbilly country”. Berry połączył obie tradycje.

Żeby zabezpieczyć przyszłość rodziny zainwestował pieniądze w nieruchomości, kino i nocny klub, gdzie zatrudnił 14-letnią prostytutkę przywiezioną z Teksasu. A gdy ją zwolnił, złożyła skargę na policji. Cztery lata, które spędził w więzieniu, zmieniły muzyczną scenę nie do poznania. Gdy siedział w celi, w Ameryce zaczęła się brytyjska inwazja z udziałem The Beatles i The Rolling Stones. Dzieciaki na całym świecie słuchały jego piosenek w nowych wersjach białych gwiazd, który opowiadały o Chucku z uwielbieniem.
Lennon powiedział, że Chuck Berry to synonim rock and rolla.

- Kiedy w latach 50-tych śpiewano piosenki w stylu "Kocham cię kochanie", Berry udowodnił, że można pisać inteligentne, drapieżne teksty – mówił Beatles. Wystąpili razem w 1972 roku, a rok później prawnik Berry’ego oskarżył Lennona o skopiowanie przeboju Chucka "You Can’t Catch Me" w kompozycji The Beatles "Come Together" z albumu "Abbey Road". Warunkiem ugody było nagranie piosenek Chucka na płytach Lennona, co miało przynieść spore tantiemy.

W 1972 roku „My Ding-A-Ling”, Berry napisał szokującą piosenkę o… masturbacji.

- Mogę zaśpiewać "My Ding-A-Ling", ale jednocześnie mogę ją przerwać i zaproponować „The Lord Prayer’s, jeśli zauważę, że jest publiczność, która przyszła prosto z kościoła – żartował.

Za "My Ding-A-Ling" dostał czek na 200 tysięcy dolarów. Ale wielkie pieniądze nie brały się znikąd. Tuż po występie w Białym Domu w 1979 roku, trafił na trzy miesiące do więzienia za przekręty podatkowe.

Słynął z kilku zasad. Nie rozpoczął koncertu, jeśli organizator nie wypłacił mu gotówki. Gdy nie było na estradzie jego ulubionego wzmacniacza Fender Dual Showman Reverb - kazał sobie płacić dodatkowe karne kwoty. Zespół który rozpoczynał koncert, nie mógł wymienić jego nazwiska. Wynajętą dla niego limuzynę prowadził osobiście. Nie rozmawiał też z dziennikarzami. Przeganiał ich ze swojej posiadłości Berry Park koło St Louis. Z tych powodów uważano go za kłótliwego, zgorzkniałego. „Kocham jego muzykę, ale nie mógłbym być dla Chucka cieplejszy, nawet gdyby skremowano mnie obok niego!” – powiedział Keith Richards z The Rolling Stones. Nie rozumiał, że zasady i zdystansowany styl bycia Berry’ego brały się stąd, że wielokrotnie został oszukany i okradziony. To Richards powiedział zresztą: "Ukradłem każdy dźwięk, jaki zagrał Berry".

Na starość miał zwyczaj koncertować co miesiąc w swojej restauracji Blueberry Hill,  gdzie jednym z elementów wystroju było gitara, na której grał "Johnny B. Good" w 1958 roku. W 1990 roku został oskarżony o zainstalowanie kamery w damskiej toalecie. Odszkodowania dla 60 klientek kosztowały go 1,2 mln dolarów.

W 1995 roku wystąpił na festiwalu w Sopocie. Ostatnie tournee po Europie odbyło się w 2009 roku. W 2011 roku w czasie sylwestrowego koncertu w Chicago zasłabł i został zniesiony ze sceny. Zmarł na zapalenie płuc, żyjąc w rock and rolowej gorączce 90 lat.

Komentarz dnia
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE