Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Rekomendacje Marka Duszy

Łukasz Pawlik
fotorzepa/Marek
Marek Dusza przedstawia płyty, których warto posłuchać

Jazz Fussion

Łukasz Pawlik „Lonely Journey”, Pawlik Relations, CD, 2016

Ze swoimi kolegami założył zespół Kattorna zainspirowany muzykš Krzysztofa Komedy. Wydali jednš EP-kę, nagrodę w berlińskim konkursie i dwie płyty CD: „Kattorna” (Jazz Forum, 2008) i „Straying To The Moon” (2010). Tytuł autorskiego albumu „Lonely Journey” nawišzuje do licznych podróży Łukasza Pawlika, a temat tytułowy powstał podczas jednej z nich.

- Jechałem do Włoch na koncert pocišgiem z Niemiec przez Szwajcarię – zwierza się artysta. Jechałem sam, patrzyłem przez okno podziwiajšc krajobrazy: góry, jeziora, lasy i miasteczka w Szwajcarii. To były piękne widoki i niesamowite przeżycie. Opisałem te wrażenia w kompozycji „Lonely Journey”, która stała się punktem wyjœcia do utworów na mój autorski album. To także osobista wędrówka w głšb siebie, poszukiwanie w sobie emocji, dŸwięków, zastanowienie się nad sensem życia i tym, co nas otacza.

To przełomowy album w karierze pianisty i kompozytora. Nawišzuje wprost do jego młodzieńczych fascynacji muzykš fusion, rodzinnego słuchania płyt Milesa Davisa i The Brecker Brothers. Swój zespół utworzył z sekcji rytmicznej tria Włodka Pawlika: na kontrabasie gra Paweł Pańta, na perkusji Cezary Konrad. Na saksofonie zaœ utalentowany i cišgle niedoceniany Dawid Główczewski. W jednym utworze zagrał goœcinnie słynny gitarzysta Mike Stern (niegdyœ członek zespołu Milesa Davisa), a w trzech utworach wystšpił amerykański trębacz Michael „Patches” Stewart współpracujšcy z Marcusem Millerem.

Album otwiera energetyczny temat „Moonlight Dream Chase” z popisowymi solówkami Główczewskiego w stylu Erica Marienthala (Chick Corea Elektric Band), atomowymi uderzeniami Czarka Konrada i funkowymi liniami basu Pawła Pańty. Łukasz Pawlik korzysta z elektronicznej klawiatury wprowadzajšc brzmienie fortepianu elektrycznego, co przywołuje z pamięci jazzfanów najlepsze lata stylu fusion.

- To moja „Podróż za marzeniem w œwietle księżyca”, bo często jeżdżę autostradami pomiędzy Warszawš, a Düsseldorfem, nawet nocš i bardzo to lubię – mówi Łukasz Pawlik. Te wrażenia przełożyłem na prostš melodię, w jakimœ sensie transowš.

Łagodniejszy nastrój panuje w utworze tytułowym, ale w „Vibrance of the Coast” tempo przyspiesza głównie za sprawš gitarzysty Mike’a Sterna. Paweł Pańta gra tu technikš slap w stylu Marcusa Millera.

Inspiracjš dla utworu „Triangular Bells” był album „Tubular Bells” Mike’a Oldfielda. Imponuje szeroka paleta brzmień wychodzšca z elektronicznej klawiatury Pawlika i solówka tršbki „Patchesa” Stewarta. „Night Safari” to kolejny „podróżniczy” temat, który nawišzuje do muzyki grupy Steps Ahead. Natomiast współbrzmienie tršbki i saksofonu w utworze „Add Diction” wywoła uczucie nostalgii u tych słuchaczy, którzy spędzili godziny słuchajšc z wypiekami na twarzy płyty The Brecker Broothers.

Romantycznš naturę Łukasz Pawlik ukazuje w „Looking Back, Going Forward” grajšc nastrojowe akordy na fortepianie. Delikatne frazy saksofonu sopranowego Główczewskiego podkreœlajš lirycznš wymowę tematu. Łukasz Pawlik zamyka swe autorskie dzieło ujmujšcym tematem „Swinging Through Galaxies” potwierdzajšcym wielki talent kompozytora, aranżera i wirtuoza instrumentów klawiszowych.

Album „Lonely Journey” brzmi jak amerykańska płyta jazzowych sław fusion, ale ma nad nimi jednš przewagę. Porywa młodzieńczš pasjš lidera, który radoœciš tworzenia ulubionych dŸwięków dzieli się ze słuchaczami i skutecznie ich zaraża.

Blues

Joe Bonamassa „Blues of Desperation”, Mascot/Mystic, CD, 2016

Ma niespełna 39 lat i już jest najpopularniejszym na œwiecie bluesmanem. Jego wirtuozeria w grze na gitarze, talent kompozytorski i sceniczne popisy czyniš z niego wielkš atrakcję festiwali na całym œwiecie. Największš popularnoœciš cieszy się w Europie, gdzie zapełnia publicznoœciš wielkie hale. Z gitarš zżył się od dziecka. Już w wieku czterech lat dostał od ojca prawdziwš gitarę z pomniejszonym gryfem. Miał 12 lat, kiedy wystšpił w zespole supportujšcym legendarnego B.B. Kinga. Kolekcjonuje gitary i na jednym albumie potrafi wykorzystać brzmienie dwudziestu różnych instrumentów.

Każda jego płyta wskakuje na pierwsze miejsce bluesowej listy bestsellerów „Billboardu” już tydzień po premierze.

Można się tego spodziewać po najnowszym dziele bluesmana „Blues of Desperation” nagranym w Nashville z pomocš producenta Kevina Shirleya. W słynnym RCA Studio A, które dziœ figuruje pod nazwš Grand Victor Sound Studios Joe Bonamassa przypomniał sobie swoje poczštki. Chciał nagrać album w trio, ale producent poradził mu wzmocnienie sekcji rytmicznej o drugiego perkusistę.

Efekt jest piorunujšcy. Bonamassa otrzymał silnik z doładowaniem turbo, z którym porwie słuchaczy i odstawi zdyszanych pod koniec albumu. Gra solówki tak ekspresyjne, jakby chciał pokazać, ze to młodoœć i doœwiadczenie czyniš z niego wirtuoza. Znajdziemy tu kilka kandydatur na przeboje, jak choćby ballady „Drive” i „The Valley Runs Low”, wibrujšcy rytmem „This Train”, czy soczysty blues w rockandrollowym stylu „You Left Me Nothin’”. Znakomity blues w perfekcyjnym wykonaniu z odrobinš szaleństwa.

Jazz

Nik Bärtsch’s Mobile „Continuum”, ECM/Universal, CD, 2016

Występem na Warsaw Summer Jazz Days 2006 w Fabryce Trzciny szwajcarski pianista Nik Bärtsch i jego zespół Ronin zelektryzowali miłoœników jazzu otwartych na nowe formy improwizacji. Bärtsch przyjechał do Warszawy zaraz po ukazaniu się albumu „Stoa” nakładem wytwórni ECM Records. Wracał do Polski kilkakrotnie, zagra niebawem na festiwalu Jazz nad Odrš (Wrocław, Impart, 27.04). Ciekawa jest jego droga do oryginalnej muzyki, którš tworzy od lat.

Jej koncepcję opracował studiujšc pianistykę, kompozycję, filozofię, lingwistykę i muzykologię. Po półrocznym pobycie w Japonii założył elektryczny zespół Ronin, a jego muzykę okreœlił jako zen-funk. Akustycznš, kameralnš stronę jego twórczoœci firmuje grupa Mobile. Z niš nagrał nowy album „Continuum”.

Do zespołu Mobile dołšczył niedawno perkusista Nicolas Stocker, a pozostali w niej: klarnecista Sha i perkusista Kaspar Rast. Brzmienie znakomicie wzbogaca kwintet smyczkowy: dwoje skrzypiec, dwie wiolonczele i altówka. Na drugich skrzypcach gra mieszkajšca w Szwajcarii Ola Sendecka, czyżby córka pianisty Adzika Sendeckiego? Bärtsch jest pianistš bardzo oszczędnym w œrodkach wyrazu.

Uderzajšc w klawiaturę jednym palcem potrafi nadać muzyce dramatyzm, zafascynować i zaintrygować. Powtarzane sekwencje akordów fortepianu nakładajš się na linie melodyczne klarnetu kontrabasowego, największego w rodzinie tych instrumentów. Kwintet smyczkowy potęguje dramatyzm wizji roztaczanych przez kompozytora. Jest w tej muzyce free jazz, minimalizm i ambient podane w tak intrygujšcym stylu, że Nik Bärtsch’s Mobile wcišga słuchaczy jak czarna dziura materię gwiezdnš. Polecam ten album odkrywcom.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL