Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Pół wieku z „Pasjš”

Dwa ostatnie koncerty – z „Pasjš według œw. Łukasza” Pendereckiego i „Parsifalem” Wagnera – sprawiły, że 20. Wielkanocny Festiwal Beethovenowski wzniósł się o dwa poziomy wyżej.
Coraz mniej jest ludzi, którzy pamiętajš prawykonanie „Pasji według œw. Łukasza” Krzysztofa Pendereckiego w marcu 1966 roku w katedrze w niemieckim Münster. Czy pół wieku to wystarczajšcy okres, by czas potwierdził wartoœć dzieła sztuki? W kinie to okres aż nadto długi, niewiele  filmów po 50 latach nadal potrafi zaciekawić widza. W muzyce wręcz przeciwnie, trzeba co najmniej pięć dekad, by uznać, że dany utwór ma nieprzemijajšcš wartoœć.
 
„Pasji według œw. Łukasza” taki sprawdzian nie jest wszakże potrzebny. Tuż po jej pierwszej publicznej prezentacji autorytet o najwyższej randze, jakim był Dymitr Szostakowicz, uznał, że to jeden z najważniejszych utworów w muzyce XX wieku. Krzysztof Penderecki przyznaje, że od czasu pierwszego wykonania w katedrze w Münster, które poprowadził Henryk Czyż, on sam dyrygował „Pasjš” ponad sto razy, a przecież inne prezentacje tego utworu prowadziło w cišgu tych pięciu dekad wielu dyrygentów. To najlepszy dowód, jakie miejsce w dziejach muzyki, zajšł ten utwór.
 
Kiedy „Pasja według  œw. Łukasza” została wykonana w sali Filharmonii Narodowej teraz, w Wielki Pištek 2016 roku, słychać w niej oczywiœcie pomysły harmoniczne czy sposób wykorzystania głosu ludzkiego charakterystyczny dla awangardy z połowy XX wieku. Geniusz Krzysztofa Pendereckiego polega jednak na tym, że stylistyce sprzed pół wieku potrafił nadać walor uniwersalny, a przede wszystkim posłużył się niš do dialogu z wielkš tradycjš, jakiego w XX wieku przed nim nie podjšł.
 
O „Pasji według œw. Łukasza” napisano wiele mšdrych zdań w cišgu minionego półwiecza. Kiedy wykonano jš teraz, na finał 20. Festiwalu Beethovenowskiego, ale także z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski, trudno jeszcze coœ dodać. Może tylko jednš istotnš rzecz: cišgle pozostaje ona utworem wieloznacznym.
Gdy bowiem pięć lat temu Krzysztof Penderecki także dyrygował swoim utworem na tym samym festiwalu, „Pasja według œw. Łukasza” porywała nieprawdopodobnš dramaturgiš,  stawiajšc słuchacza w roli niemal bezpoœredniego œwiadka gniewu tłumu żšdajšcego ukrzyżowania Chrystusa. Teraz stała się dziełem znacznie bardziej refleksyjnym, jakby zaangażowane zespoły – chóry Filharmonii Narodowej i Krakowskiej, Warszawski Chór Chłopięcy oraz orkiestra Filharmonii Narodowej – skupiły się na kontemplowaniu muzyki,  a dramaturgię kreował przede wszystkim porywajšcy sopran fińskiej œpiewaczki Johanny Rusanen.
Zupełnie innych emocji dostarczyły sceny z „Parsifala” Richarda Wagnera wykonane dzień wczeœniej, w Wielki Czwartek. Jako zagorzały wagnerzysta muszę wyznać, że serce mi się kraje, kiedy ktoœ dokonuje takich cięć w strukturze dramatów tego kompozytora. Ta muzyka ma bowiem płynšć nieprzerwanym strumieniem, nie wolno z niej wydobywać poszczególnych numerów.
 
Na szczęœcie Narodowa Orkiestra Symfoniczna Orkiestra Polskiego Radia pod batutš Alexandra Liebreicha grała tak dobrze, że nawet we fragmentach wyszarpanych z wagnerowskiej struktury  potrafiła wykreować nastrój, jaki niesie to misterium muzyczne z finałem rozgrywajšcym się w Wieli Pištek.
 
Resztę dodali zaœ soliœci: szwedzki tenor o dŸwięcznym, mrocznym głosie Michael Weinius (Parsifal), niezwykle wyrazista, choć momentami nieco krzykliwa Yvonne Naef (Kundry), ujmujšcy kulturš interpretacyjnš Frank van Hove (Gurnemanz),  a przede wszystkim Tomasz Konieczny  porywajšcy interpretujšcy partię Amfortasa. Taki zestaw wykonawców może być ozdobš najlepszego festiwalu.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL