Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Motoryzacja

Auta elektryczne na wyboistej drodze

Nissan Leaf, jeden z najpopularniejszych modeli elektryków w Europie.
materiały
Polska jest jednym z pięciu krajów Unii Europejskiej, w których nie ma systemu zachęt do kupowania aut ekologicznych.

Stawianie na elektromobilnoœć nie jest polskš fanaberiš i marzeniem o przeskoczeniu pewnego etapu rozwoju motoryzacji. Na rozwój infrastruktury m.in. do ładowania aut elektrycznych naciska Unia Europejska, a Polska znów znalazła się w grupie siedmiu krajów, które nie sš w stanie nadšżyć z jej budowš. Jeœli rzšd nie przygotuje i nie przedstawi unijnym urzędnikom stosownego dokumentu, Polsce grozi sprawa w unijnym trybunale.

Rozwoju elektromobilnoœci nie wspierajš także Litwa, Estonia, Malta oraz Chorwacja. Jednoczeœnie jesteœmy jednym z niewielu krajów Unii, w których tak dużo mówi się o roli, jakš majš w przyszłoœci pełnić auta elektryczne.

Cel raczej nierealny

– Milion aut elektrycznych w Polsce za dziesięć lat? Przy całym swoim optymizmie nie wierzę. Chociaż bardzo chciałbym. Wspaniale, że tyle mówi się u nas o elektromobilnoœci, natomiast skoro zachęt nie ma, to ta wielkoœć jest po prostu nierealna – mówi Jacek Opala, dyr. ds. rozwoju sprzedaży Exact Systems, czołowego dostawcy rozwišzań kontroli jakoœci komponentów motoryzacyjnych. – Jako kraj możemy się niestety pochwalić jedynie niechlubnš statystykš, jeœli chodzi o chęć kupowania używanych samochodów z zagranicy.

Z badań przeprowadzonych przez instytut Millward Brown wynika jednak, że 40 proc. polskich kierowców uważa napęd alternatywny za najbardziej pożšdanš cechę samochodu przyszłoœci. Jednoczeœnie 79 proc. z nich jest zdania, że w cišgu najbliższych pięciu lat auta elektryczne na pewno nie wyprš pojazdów z tradycyjnym napędem.

– Polski rynek dzisiaj, delikatnie mówišc, nie należy do czołowych, jeœli chodzi o popyt na aut ekologiczne. W pierwszej połowie 2017 sprzedaż aut elektrycznych wprawdzie wzrosła o ponad 190 proc. rok do roku, ale w liczbach bezwzględnych oznacza to, że w cišgu szeœciu miesięcy br. Polacy kupili jedynie 155 takich pojazdów – wskazuje z kolei Dariusz Balcerzyk, ekspert rynku motoryzacyjnego z firmy Samar. Kupujš je przede wszystkim firmy i instytucje, głównie dlatego, że jest koniunktura w gospodarce i roœnie popyt na auta nowe. A auto elektryczne we flocie dodaje prestiżu.

Tanie, używane

– Przeciętny Polak raczej wybiera auto używane, najczęœciej sprowadzajšc je z zagranicy. I nie ukrywam, że obawiam się napływu takich właœnie aut, ponieważ mamy zapowiedzi kolejnych rzšdów, że nie będš już rejestrowane samochody z silnikami spalinowymi – przypomina Jacek Opala. Np Francuzi po roku 2040 chcš zakazać rejestracji aut z takimi silnikami. Francuscy producenci zaœ deklarujš, że od roku 2020–2025 będš produkować auta już wyłšcznie z napędem „zielonym", czyli elektryczne bšdŸ hybrydowe. Od 2020 r. aut z silnikami spalinowymi zamierza również nie produkować szwedzkie Volvo. Może się więc okazać, że jeœli nasz rzšd nie zareaguje w odpowiedni sposób, to auta, których np. Francuzi czy Szwedzi będš się pozbywać, trafiš właœnie do Polski.

– Wdrożenie elektromobilnoœci na skalę masowš to przedsięwzięcie, przed którym stoi wiele problemów do rozwišzania – uważa Dariusz Balcerzyk. Chodzi tutaj np. o produkcję akumulatorów, która nie jest tak ekologiczna, jakby się zdawało. Do tego dochodzi kwestia zwiększonego zapotrzebowania na energię, co w przypadku jej produkcji z węgla spowoduje wzrost emisji gazów cieplarnianych. Istotna jest budowa infrastruktury, przede wszystkim punktów ładowania, które muszš być szybsze niż dziœ. Nawet pół godziny przy słupku to wcišż długo w porównaniu z czasem wizyty na tradycyjnej stacji paliw. Trzeba też przekonać użytkowników samochodów do kupowania pojazdów elektrycznych, gdy rzšdy będš się wycofywać z dotacji na ich zakup.

Nasze fabryki niezagrożone

Polska jest krajem, gdzie œwiatowe koncerny ulokowały swoje fabryki komponentów motoryzacyjnych, w tym także produkcję silników spalinowych. Nie dalej jak miesišc temu pierwszš łopatę pod budowę swojego zakładu wbił Mercedes Benz. Czy te fabryki nie sš zagrożone? – Wiele fabryk silników będzie musiało się przekwalifikować, dla niektórych z nich będzie to prawdziwa rewolucja, inne będš musiały zmienić profil i produkować inne podzespoły. Ale nic nie wydarzy się natychmiast. Przed nami kilka dobrych lat, kiedy silniki spalinowe nadal będš dominować i jeszcze długo będš potrzebne – uważa Jacek Opala. – Nie widzę tutaj czarnego scenariusza.

Popyt na auta z napędem alternatywnym na pewno będzie rósł, a takie pojazdy będš taniały, ponieważ coraz więcej będzie producentów baterii. Według prognoz za siedem–osiem lat ceny aut z silnikami tradycyjnymi bardzo zbliżš się do cen „elektryków". Ale bez wsparcia państwa rewolucja będzie trwała znacznie dłużej.

Opinie

Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów

Dzisiaj jest około 1 miliarda 200 mln aut w ogóle na œwiecie, za 20 lat będzie ich około 2 miliardów i wœród nich co najmniej 25 proc. to będš auta elektryczne. Dlatego właœnie plan rozwoju elektromobilnoœci ma być kołem zamachowym polskiej gospodarki i polskiej reindustrializacji. Chcemy mieć własne prototypy i póŸniej umieć wdrażać na rynek rozwišzania, które sš zupełnie nowe. Czy możemy dogonić kraje zachodnie, które od stu lat produkujš silniki? Nie bardzo. Ale czy jesteœmy w stanie wskoczyć i surfować na tej czwartej fali rewolucji gospodarczej, która jest przed nami? Właœnie to jest ten nasz moment, to jest nasza chwila.

Martin Lundstedt, prezes Volvo Group

Popyt na auta ekologiczne cały czas roœnie, bo coraz ważniejsza jest nie tylko ekologia, ale i kontrola hałasu. Coraz lepiej sprzedajš się też ciężarówki o napędzie hybrydowym. Generalnie ten trend wzrostowy w przypadku bardziej ekologicznych paliw będzie się umacniał. Dla pojazdów operujšcych w miastach widzę przyszłoœć w napędzie elektrycznym. Oczekujemy, że już w 2020 r. większoœć ciężarówek jeżdżšcych po europejskich miastach będzie miała napęd alternatywny. Dla transportu ładunków na duże odległoœci okres elektryfikacji potrwa dłużej. W każdym razie ze swojej strony jesteœmy gotowi do takiej transformacji.

Jorn Madsen, wiceprezes Circle K na Europę Wschodniš

Już w tej chwili mamy szybkie ładowarki na niektórych naszych stacjach w Norwegii, Szwecji i Danii. I w miarę wzrostu liczby aut z napędem elektrycznym i popytu na tę usługę będziemy zwiększać ich liczbę. Bo w tym segmencie rynku motoryzacyjnego dużo się dzieje. Volkswagen, Mercedes, Porsche, Audi, Nissan, Renault, Opel – wszyscy majš już auta z napędem elektrycznym i będzie ich coraz więcej. Na razie jednak, jak widać na przykładzie Norwegii, żeby elektryczne auta zwiększały swój udział w rynku, potrzebne jest kompleksowe wsparcie dla e-motoryzacji. Albo chociaż obniżone podatki dla nabywców takich samochodów.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL