Statystyki sprzedaży mieszkań. Wynik rośnie jak na drożdżach

aktualizacja: 09.07.2017, 21:57
Nowa Toskania we Wrocławiu
Nowa Toskania we Wrocławiu
Foto: Materiały Inwestora

Nawet liderzy odnotowali dwucyfrowe tempo wzrostu.

REDAKCJA POLECA

Deweloperzy notowani na GPW, NewConnect i Catalyst oraz niepubliczne spółki z nimi powiązane sprzedali w I połowie 2017 r. 14,9 tys. mieszkań – wynika z danych udostępnionych przez przedsiębiorstwa do piątku, 7 lipca. To o 25 proc. więcej niż rok wcześniej.

Nawet najwięksi gracze na rynku, choć baza była już bardzo wysoka, zanotowali dwucyfrowe tempo wzrostu sprzedaży.

Liderzy coraz więksi

Stawkę otwiera Robyg, który znalazł nabywców na 1,69 tys. lokali, o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Firma działa w Warszawie i Gdańsku, ale dzięki niedawnej emisji akcji chce wejść do Krakowa lub Wrocławia. W całym roku spółka planuje sprzedać 3,3 tys. lokali.

Na drugim miejscu znalazł się stołeczny Dom Development, który zwiększył sprzedaż o 26 proc., do 1,66 tys. mieszkań. Celem na cały rok jest poprawienie rekordu – w 2016 r. firma sprzedała 2,74 tys. lokali. Dom Development także postawił na ekspansję, przejmując trójmiejski Euro Styl. Wspólnie spółki sprzedały w I półroczu 2,01 tys. mieszkań, o 30 proc. więcej niż rok wcześniej.

Ostatnie miejsce na podium przypadło Murapolowi, który buduje nie tylko w aglomeracjach, ale także w mniejszych miastach. Deweloper zwiększył sprzedaż o 24 proc., do 1,61 tys. lokali. Firma jest przekonana, że zrealizuje całoroczny plan i znajdzie nabywców na 4 tys. lokali – taka sztuka nie udała się do tej pory żadnemu deweloperowi. Murapol był liderem w 2016 r., przebijając barierę 3 tys. lokali.

Szanse i wyzwania

– Drugi kwartał 2017 r. przyniósł wciąż bardzo dobre wyniki sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym w największych miastach Polski – komentuje Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej REAS. – Zgodnie z oczekiwaniami brak wsparcia dopłatami z programu „Mieszkanie dla młodych" zmniejszył nieco sprzedaż w segmencie najtańszych lokali, ale popyt o charakterze inwestycyjnym, związany w dużym stopniu z zakupami gotówkowymi, nie zmalał ani na trochę. Deweloperzy sygnalizują także rosnącą liczbę transakcji dokonywanych przez cudzoziemców, pochodzących głównie z Ukrainy, choć udział tej grupy w łącznej liczbie zakupów nie przekracza kilku procent.

Ekspert podkreśla, że na rynku deweloperskim dominuje optymizm, świadczy o tym wzrost liczby rozpoczynanych inwestycji. – Jeśli tempo z pierwszego półrocza się utrzyma, to cały 2017 r. zamknie się rekordową liczbą ponad 100 tys. lokali rozpoczętych przez deweloperów w skali całego kraju – mówi Kirejczyk.

Jego zdaniem nic nie wskazuje na to, aby popyt miał się raptownie zmniejszyć. – Inflacja wydaje się stabilizować, sytuacja na rynku pracy w największych miastach jest dobra, wybór mieszkań nadal bardzo duży. Bardziej prawdopodobny wydaje się powolny spadek popytu, do którego będzie dość łatwo dostosować nową podaż – podsumowuje Kirejczyk.

– Już widzimy, że 2017 r. jest bardzo podobny do ubiegłego, mimo wzrostu do 20 proc. wkładu własnego przy kredytach hipotecznych. Popyt na mieszkania jest na stałym, wysokim poziomie, co wynika m.in. z dużego deficytu lokali na rynku mieszkaniowym, ale także relatywnie niskich stóp procentowych – mówi Zbigniew Okoński, prezes Robygu. – Polska jest wciąż poniżej europejskiego współczynnika pod względem liczby mieszkań przypadających na 1 tys. osób. Europejska średnia wynosi ponad 450 lokali, a w Polsce jest to 360 lokali; jak widać, dysproporcja jest duża.

Do głównych czynników ryzyka dla deweloperów menedżer zalicza przede wszystkim powolne wydawanie decyzji administracyjnych umożliwiających rozpoczęcie budowy. – Mam tu na myśli zgody na budowę i warunki zabudowy. Dla mniejszych deweloperów może to oznaczać poważne przestoje w pracach, a tym samym w sprzedaży, i groźbę utraty płynności finansowej – podkreśla Okoński.

– W kolejnych miesiącach roku oczekujemy mocnego popytu na rynku mieszkaniowym i bardzo wysokiej sprzedaży. Otoczenie rynkowe sprzyja branży mieszkaniowej. Wydaje się, że tylko zjawiska o skali makroekonomicznej mogą być potencjalnym źródłem spowolnienia rynku – mówi Jarosław Szanajca, prezes Dom Development. ©?

Szczegółowe wyniki sprzedaży na nieruchomosci.rp.pl

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: a.roguski@rp.pl





POLECAMY

KOMENTARZE