Mieszkaniowe

Minimieszkania: Lokale mierzone zasięgiem ramion

rp.pl
Piekło to przeludnienie, brak samotności, niedostatek przestrzeni – takie słowa padają w „Jawie i mrzonce" Antoniego Słonimskiego.

Dziewięć. Tyle metrów miało mieszkanie (mieszkanie?), w którym żyła młoda rodzina z dwojgiem dzieci, nie licząc kota. Wykorzystany był każdy skrawek powierzchni, każdy centymetr ściany. Toaleta – na korytarzu. Taki lokal komunalny widziałam kilkanaście lat temu w Warszawie. Udręczona rodzina czekała na przydział większego mieszkania.

Piekło to przeludnienie, brak samotności, niedostatek przestrzeni – takie słowa padają w „Jawie i mrzonce" Antoniego Słonimskiego.

Tymczasem współczesne mieszkania zaczynają się odchudzać. Deweloperzy wprowadzają do oferty lokale coraz mniejsze i mniejsze.

13-metrowe powierzchnie mają być idealne na start dla wchodzących w dorosłe życie ludzi. Są też, jak zapewniają firmy, świetną inwestycją. Dzisiejsze mikrolokale oczywiście w niczym nie przypominają tamtej komunalnej nędznej noclegowni. Są luksusowo wykończone i wyposażone. Powstają w centrach miast, żeby lokator, z założenia singiel, miał blisko do śródmiejskich rozrywek. Dach nad głową jest mu potrzebny w zasadzie tylko do spania, bo prowadzi intensywne życie poza domem. Tak małych mieszkań zgodnie z prawem budować nie wolno, więc deweloperzy mieszkaniami ich nie nazywają. Jest to rodzaj pokoi hotelowych.

Z całą pewnością nie ma takich szczelin w przepisach, w które sprytna firma by się nie wcisnęła. Co ważniejsze jednak, na te mikrokawalerki jest spory popyt. We wrocławskiej inwestycji minimieszkania sprzedały się błyskawicznie. Chętnych na mikrolokale nie brakuje też w Warszawie.

Skoro więc rynek potrzebuje tego rodzaju nieruchomości, to niech powstają. Mieszkania i domy odchudzają się zresztą na całym świecie. Na nowych osiedlach w Hongkongu powierzchnię lokali mierzy się zasięgiem ramion. I ustawiają się po nie kolejki. Budując minimieszkania, deweloperzy szczególną wagę powinni przywiązywać do standardu całego budynku. Lokaliki na kilkunastu metrach w centrum obronią się, pod warunkiem że jakość samego bloku będzie bez zarzutu. W najlepszych miejscach miast nie może być miejsca na bloczydła. Bo równie dobrze mogłyby tam powstawać noclegownie.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL