Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Mieszkaniowe

Duńska filozofia w polskim apartamencie

Kamil Wrotniak, dyrektor ds. nieruchomoœci w spółce Hygge Home.
materiały prasowe
Polacy pokochali hygge - mówi Kamil Wrotniak, dyrektor ds. nieruchomoœci w spółce Hygge Home.

Rz: Można zarobić na mieszkaniowej ruinie?

Kamil Wrotniak, Hygge Home: Jak najbardziej, choć pozornie sytuacja rynkowa wcale na to nie wskazuje. Trwa boom na inwestowanie w nieruchomoœci, deweloperzy oddajš rekordowe liczby lokali, a ceny mieszkań wymagajšcych remontu sukcesywnie rosnš. Jednak doœwiadczenie oraz odpowiednia analiza rynku pozwalajš całkiem nieŸle radzić sobie takim firmom jak nasza.

Jakie nieruchomoœci kupuje Hygge Home? Im bardziej zrujnowane, tym większe zyski?

Naszš ofertę kierujemy do klientów indywidualnych, kupujšcych mieszkania dla siebie, stšd bardzo ważne jest wsłuchanie się w ich potrzeby. Najbardziej popularne wœród Polaków sš lokale małe i œrednie, od 30 do 55 metrów, i takich właœnie mieszkań poszukujemy najczęœciej.

Im większa powierzchnia, tym cena mieszkania wyższa, co może prowadzić do problemów z póŸniejszš sprzedażš. O wiele łatwiej sfinansować zakup 35-metrowej kawalerki niż czteropokojowego apartamentu za ponad 400 tys. zł. Jest to więc jeden z głównych czynników decydujšcych o tym, czy inwestycja będzie udana czy nie.

Paradoksalnie, stan techniczny mieszkania nie zawsze idzie w parze z jego cenš, choć oczywiœcie zdecydowana większoœć kupowanych przez nas nieruchomoœci wymaga generalnego remontu.

Gdzie pan szuka lokali?

Rosnšca konkurencja w branży obrotu nieruchomoœciami bez wštpienia wymaga szukania alternatywnych sposobów pozyskiwania okazji inwestycyjnych. Coraz trudniej zdobyć mieszkanie, które pojawiło się już na portalach ogłoszeniowych.

Ważniejsze sš więc dobre kontakty z biurami poœrednictwa, znajomoœć lokalnego rynku, promocja własnej marki w social mediach. Rozpoznawalnoœć firmy wœród lokalnej społecznoœci pozwala otrzymywać informacje o mieszkaniach bezpoœrednio od właœcicieli, którzy sami składajš nam propozycje sprzedaży, zanim jeszcze zamieszczš ogłoszenie w internecie.

Walczy pan na licytacjach?

Nigdy nie uczestniczymy w licytacjach komorniczych, ponieważ za większoœciš takich transakcji stoi ludzka tragedia. Jednym z zadań naszej firmy jest pozytywne wpływanie na lokalny rynek mieszkaniowy i dawanie ludziom radoœci, a nie budowanie biznesu na czyimœ nieszczęœciu.

Oferowane przez pańskš firmę mieszkania sš urzšdzone w podobnym stylu. Dlaczego akurat hygge?

Sam pomysł powstania marki, która skupiałaby mieszkania jednolite pod względem wizualnym, powstał jeszcze w czasie mojej pracy jako poœrednika. Oglšdajšc rocznie ponad 200 nieruchomoœci, doszedłem do wniosku, że większoœć z nich od strony estetycznej prezentuje się fatalnie. Uznałem, że jest na rynku spora luka, którš warto zagospodarować.

Mowa o mieszkaniach po generalnym remoncie, gotowych do wprowadzenia się od razu po zakupie, urzšdzonych prosto, ale przytulnie. Wybór padł na duński styl hygge, którego filozofia doskonale sprawdza się również na naszym, polskim, gruncie.

Mieszkania z etykietkš hygge dobrze się sprzedajš?

O popularnoœci stylu skandynawskiego w Polsce œwiadczy mnogoœć programów telewizyjnych oraz blogów wnętrzarskich, w których królujš biel i odcienie szaroœci.

Jeœli dołšczymy do tego ciepło œwiec, koce, poduszki oraz kilka designerskich dekoracji, wnętrze mieszkania od razu zyskuje przytulny charakter, chce się w nim przebywać. To samo staramy się oferować naszym klientom, którzy coraz częœciej chcš mieszkać w niebanalnych wnętrzach.

Dotyczy to zwłaszcza pań, które majš zwykle decydujšce zdanie w procesie zakupu nieruchomoœci. Dla przykładu – ostatnie z naszych mieszkań zostało sprzedane jeszcze w trakcie remontu, wyłšcznie na podstawie zdjęć z poprzednich inwestycji.

Pojawiajš się zamówienia na konkretne adresy, piętra i metraże. Dostajemy również propozycje urzšdzania wnętrz i przeprowadzania remontów w prywatnych mieszkaniach. Polacy zdecydowanie pokochali hygge.

Ile trzeba mieć na takš nieruchomoœć?

Zawsze staramy się dostosowywać ofertę do poziomu lokalnego rynku. Chcemy, by nasze mieszkania były dostępne dla większoœci, a nie dla wybranych. Najdroższa sprzedawana przez nas nieruchomoœć w Łodzi kosztowała 297 tys. zł, a najtańsza – 190 tys. zł.

Decydujšce znaczenie majš tradycyjnie: lokalizacja, metraż, piętro, typ zabudowy, sposób finansowania zakupu przez klienta. Przy płatnoœci gotówkš jesteœmy w stanie być bardziej elastyczni. Pozwala nam to szybciej wyjœć z danej inwestycji i realizować kolejnš. Naszym celem minimum na ten rok jest oddanie 25 nieruchomoœci.

Czy planujecie wejœcie także do innych miast poza Łodziš?

Wzorem skandynawskich agencji nieruchomoœci chcemy się stale rozwijać, jednoczeœnie zachowujšc swojš tożsamoœć. Wiele tamtejszych sieci ma oddziały w różnych europejskich miastach, a wnętrza oferowanych przez nie lokali trzymajš jednolity, wysoki poziom niezależnie od lokalizacji nieruchomoœci.

Naszym celem jest cišgły rozwój, więc naturalnym krokiem będzie poszukiwanie przepięknych kamienic we Wrocławiu lub Gdańsku, gdzie historyczna zabudowa różni się od tej, z którš na co dzień mamy do czynienia w Łodzi. Nasze plany sięgajš również Skandynawii, ale zdecydowanie za wczeœnie, by o tym mówić. Przed nami wiele pracy, by wprowadzić nieco orzeŸwienia na polskim rynku mieszkaniowym.

CV

Kamil Wrotniak, dyrektor ds. nieruchomoœci w spółce Hygge Home, która zajmuje się tzw. house flippingiem. Zafascynowany skandynawskimi agencjami poœrednictwa, które stawia za wzór do naœladowania. Absolwent Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. Od kilku lat mieszkaniec Łodzi, którš uwielbia głównie za zabytkowe kamienice.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL