Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Medycyna i zdrowie

Trwają prace nad szczepionką na raka

Limfocyty T atakują komórkę nowotworu – zdjęcie ze skaningowego mikroskopu elektronowego
AFP
Szczepionka sprawdziła się w testach na zwierzętach i z udziałem trojga pacjentów z czerniakiem.

Terapeutyczne szczepionki antyrakowe to wielka nadzieja onkologii. Zakładają one użycie do walki z nowotworami własnych sił organizmu, a nie promieniowania czy chemioterapii. Innymi słowy, nasz układ odpornościowy miałby zwalczać guzy tak jak infekcje.

To właśnie próbują osiągnąć naukowcy z niemieckiego Uniwersytetu Jana Gutenberga w Moguncji. Na łamach najnowszego magazynu „Nature" opisują, w jaki sposób wykorzystali nanocząsteczki niosące fragmenty RNA uwrażliwiające układ odpornościowy na charakterystyczne cechy komórek nowotworu. Dzięki temu limfocyty mogły się z tymi „zbuntowanymi jednostkami" rozprawić.

Zespołem kierują Ugur Sahin i Lena Kranz, specjalizujący się w biologii nowotworów. Choć efekty testów na zwierzętach oraz pierwszej fazy badań klinicznych były zaskakująco dobre, sami naukowcy przyznają, że są dopiero na początku długiej drogi. U jej kresu może jednak czekać uniwersalna szczepionka na raka – entuzjazmuje się „Nature".

Jak to działa? Badacze przygotowali fragment RNA, który zamknęli w otoczce lipidowej (to właśnie nanocząsteczki), która zapobiega rozerwaniu nici i zniszczeniu zakodowanej informacji. Otoczka przypomina trochę błonę komórkową, a dzięki sprytnemu trikowi (ma ujemny ładunek elektryczny) łatwo przyłącza się do tzw. komórek dendrytycznych. Te komórki to jeden z ważniejszych elementów układu odpornościowego – ich rolą jest złapanie antygenu, cząsteczki wykorzystywanej do namierzania celu, i „pokazanie" go limfocytom. Nauczone w ten sposób rozpoznawania wroga limfocyty mogą przystąpić do ataku.

Ponieważ RNA można praktycznie dowolnie zaprogramować, naukowcy mogą kodować w ten sposób dowolne antygeny odpowiadające konkretnym typom nowotworów – przekonuje „Nature".

Badacze przetestowali pomysł na specjalnie hodowanych w tym celu myszach. Zwierzęta miały nowotwory płuc w różnych stopniach zaawansowania. U większości z nich ogniska choroby zniknęły po 20 dniach od „szczepienia". Podobnie dobre wyniki badacze otrzymali w eksperymentach na małpach – makakach.

Wtedy przyszedł czas na pierwsze testy z udziałem pacjentów. Troje chorych z zaawansowanym czerniakiem wzięło udział w badaniach nad bezpieczną wielkością dawki. Początkowe wstrzyknięcia zawierały bardzo niewielką ilość spreparowanych nanocząsteczek lipidowych. Jedyne negatywne efekty uboczne to przemijające objawy przypominające grypę – relacjonuje Ugur Sahin.

U pierwszego pacjenta dwa tygodnie po rozpoczęciu eksperymentalnej terapii zmniejszyła się podejrzana zmiana w węźle chłonnym. U drugiego, któremu wcześniej chirurgicznie usunięto wszystkie zmiany, po zaszczepieniu choroba już nie wróciła – siedem miesięcy po terapii pozostaje całkowicie zdrowy. Trzeci pacjent, z ośmioma ogniskami przerzutowymi w płucach, poddawany wcześniej bez efektu kilku różnym terapiom, nie zdradza żadnych postępów choroby.

Sukces? Za wcześnie jeszcze na świętowanie, bo jak przypominają w komentarzu do badań niemieckich kolegów Jolanda de Vries i Carl Figdor z Uniwersytetu im. Radbouda w Nijmegen, immunoterapia nowotworów to zadanie niewdzięczne. Komórki raka przypominają bardzo własne komórki organizmu (w końcu nimi są, tyle że zmutowały), układ odpornościowy nie traktuje ich jak wrogów. Ogniskom choroby nie towarzyszy zwykle proces zapalny, charakterystyczny na przykład dla infekcji bakteryjnych, co sprawia, że komórki nie traktują raka jak wroga.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL