Szczepionka przeciw malarii jest skuteczna

aktualizacja: 16.02.2017, 08:18
Największą grupę ofiar malarii stanowią dzieci do piątego roku życia
Największą grupę ofiar malarii stanowią dzieci do piątego roku życia
Foto: Getty Images

Eksperymentalna szczepionka przeciw pierwotniakom wywołującym chorobę okazała się skuteczna w badaniach z udziałem ludzi.

REDAKCJA POLECA

To ogromny sukces naukowców od dziesięcioleci próbujących opanować najgroźniejszą chorobę zakaźną świata. Na malarię tylko w 2015 roku zapadło 214 mln osób. Szacuje się, że każdego roku umiera z jej powodu od 400 do 500 tys. zakażonych.

Nie ma na nią – jeszcze – szczepionki, a wywołujące chorobę pierwotniaki Plasmodium z czasem nabywają odporności na leki.

Badania przeprowadzili niemieccy naukowcy z Uniwersytetu w Tybindze, Instytutu Medycyny Tropikalnej oraz Niemieckiego Centrum Chorób Zakaźnych (DZIF) we współpracy z amerykańską firmą biotechnologiczną Sanaria. Jej kandydat na szczepionkę – preparat PfSPZ-CVac – dał stuprocentową ochronę przed malarią.

Trzy miesiące spokoju

Malarię wywołują jednokomórkowe pierwotniaki z rodzaju Plasmodium – najczęściej jest to Plasmodium falciparum, zarodziec sierpowaty, powodujący malarię o najpoważniejszym przebiegu. Do zakażenia dochodzi po ukąszeniu człowieka przez przenoszące pewną formę pasożyta komary z rodzaju Anopheles. To właśnie na zarodźcach sierpowatych skupili się specjaliści z Sanarii.

Ich szczepionka jest dość niezwykła – zawiera żywe i w żaden sposób nie osłabione pierwotniaki. Towarzyszy im jednak znany od dawna lek przeciwpasożytniczny – chlorochina. Dotąd większość wysiłków biologów koncentrowała się na stworzeniu szczepionki zawierającej pojedyncze białka charakterystyczne dla pasożytów. To podejście okazało się jednak nieskuteczne.

W testach wzięło udział 68 zdrowych ochotników, żaden z nich nie przechodził wcześniej malarii. Najlepsze efekty zespół prof. Petera Kremsnera i dr Benjamina Mordmüllera osiągnął u dziewięciu badanych, u których odporność na zakażenie utrzymywała się przez ponad dziesięć tygodni. Informują o tym na łamach dzisiejszego wydania magazynu „Nature".

Ochotnicy otrzymali trzy dawki szczepionki w miesięcznych odstępach. Sposób szczepienia, jak i stosunkowo krótki okres utrzymującej się odporności wskazuje, że szczepionka Sanarii będzie skuteczna głównie dla podróżnych czasowo przebywających na terenach, gdzie malaria występuje. Aby ochronić ludzi żyjących np. w Afryce, gdzie notuje się 90 proc. przypadków zachorowań, szczepionka musi działać dłużej. Szczególne znaczenie będzie to miało dla ochrony najmłodszych – trzy czwarte ofiar malarii to dzieci do piątego roku życia.

– Przez zaszczepienie żywymi i w pełni aktywnymi patogenami uzyskaliśmy bardzo silną odpowiedź układu odpornościowego – przekonuje dr Mordmüller. – Co więcej, nasze dane pokazują, że jest ona dość stabilna i trwała. Być może czas działania przekroczy dziesięć tygodni.

Kryjówka w wątrobie

Po ukąszeniu komara i zakażeniu, pasożyty wraz z krwią migrują do wątroby. Tam przekształcają się i namnażają. Następnie są uwalniane i atakują czerwone krwinki – to wtedy pojawiają się objawy malarii. Problem polega jednak na tym, że od ukąszenia do przeniknięcia do wątroby mija zaledwie kilkadziesiąt minut. Nasze leukocyty nie zdążą zniszczyć wszystkich. A chlorochina nie działa w wątrobie. Stąd pomysł, aby podać lek razem z pasożytami.

– Ochrona prawdopodobnie wynika z aktywacji przeciwciał i specyficznych limfocytów T w odpowiedzi na obecność pasożytów w wątrobie – mówi prof. Kremsner. – Co istotne, szczepionka nie wywołała istotnych negatywnych efektów ubocznych.

Niemieccy naukowcy przyznają, że konieczne są szersze testy szczepionki przeciw malarii. Będzie ona testowana jeszcze przez kilka najbliższych lat na większej grupie zagrożonych chorobą osób.

Prawdopodobnie jako pierwsi będą mogli skorzystać z niej mieszkańcy Gabonu. Uniwersytet w Tybindze od wielu lat współpracuje ze Szpitalem Alberta Schweitzera w Lambarene (za założenie tej placówki niemiecki duchowny i lekarz otrzymał w 1952 roku Pokojową Nagrodę Nobla).

Szczepionka Sanarii nie jest jedyną poddawaną obecnie testom. Ogromne nadzieje wiąże się z preparatem RTS, S/AS01 (Mosquirix), za którym stoją GlaxoSmithKline oraz Fundacji Billa i Melindy Gatesów. Jej skuteczność oceniana jest na ok. 50 proc. u najmłodszych. Jej testy ruszyły jeszcze w 1998 roku. Ale teraz zarówno Światowa Organizacja Zdrowia, jak i Europejska Agencja Leków uznały, że należy wdrożyć pilotażowe programy szczepień w Afryce.

Nad tą szczepionką pracował m.in. założyciel Sanarii – dr Stephen Hoffman. Uznał jednak, że taki typ preparatu nigdy nie da stuprocentowej ochrony. W 2003 roku stworzył firmę, której celem stało się opracowanie szczepionki innego typu – z pasożytami zmodyfikowanymi genetycznie, osłabionymi promieniowaniem lub w pełni aktywnymi.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE