Media

Dziennikarze odchodzą z SDP. "Polskie Radio i TVP stały się tubą propagandową partii rządzącej"

Roman Graczyk
Fotorzepa, Robert Gardziński
Roman Graczyk i Janusz Poniewierski ogłosili rezygnację z członkostwa w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. "Powodem naszej decyzji jest brak adekwatnej reakcji Stowarzyszenia na praktyki dokonujące się w mediach publicznych, od czasu ich politycznego przejęcia przez obecny rząd" - tłumaczą w oświadczeniu na łamach czwartkowej "Rzeczpospolitej".

Dziennikarze, członkowie Oddziału Krakowskiego SDP, zwracają uwagę, że po wymianie władz w TVP i Polskim Radiu po wyborach w 2015 roku "doszło do drastycznego upolitycznienia i upartyjnienia programów Polskiego Radia SA i Telewizji Polskiej SA, a anteny te stały się tubą propagandową partii rządzącej".

"Media zwane dawniej publicznymi, a obecnie narodowymi, tworzą obraz rzeczywistości drastycznie nieadekwatny do faktów. Kreują pewnego rodzaju »nierzeczywistość« – zjawisko, którego powrotu w suwerennej Polsce nie oczekiwaliśmy w najczarniejszych snach" - punktują w oświadczeniu Graczyk, będący także członkiem Naczelnego Sądu Dziennikarskiego SDP, i Poniewierski.

"Wobec tak drastycznego łamania dziennikarskich standardów SDP powinno w sposób jednoznaczny dać wyraz przywiązania do wartości ważnych dla utrzymania ładu medialnego opartego na wolności słowa" - zwracają uwagę dziennikarze. Ich zdaniem reakcje stowarzyszenia są jednak "wątłe i rzadkie", co oznacza "abdykację z podstawowej powinności związku dziennikarskiego".

"Nie wypełniając jej, SDP stawia pod znakiem zapytania sens swego dalszego istnienia" - podkreślają Graczyk i Poniewierski.

"Wobec naszego przywiązania do wspomnianych wyżej wartości czujemy się wyobcowani w Stowarzyszeniu, które od tych wartości de facto odstępuje. Wyciągamy stąd jedyny w tej sytuacji możliwy wniosek: rezygnujemy z członkostwa. Zarazem dziękujemy Koleżankom i Kolegom z SDP za wszelkie dobro, jakiego od nich doświadczyliśmy" - kończą swoje oświadczenie w "Rzeczpospolitej" dziennikarze.

Roman Graczyk przed 1989 rokiem współpracował z prasą podziemną. W latach 1984–1991 był dziennikarzem "Tygodnika Powszechnego", później pracował w Polskim Radiu Kraków jako zastępca dyrektora, a od 1993 roku był publicystą "Gazety Wyborczej". Dwanaście lat później opuścił ją.

- To przykład człowieka, który był w "Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym" i gdy zorientował się, że następuje gwałtowny rozziew między tym, co jego środowisko mówi, a tym, co naprawdę dzieje się w Polsce, potrafił z tym środowiskiem zerwać. Właśnie w imię wierności sobie, wierności prawdzie. Zapłacił za to wielką cenę, bo stracił pracę akurat gdy najbardziej potrzebował pieniędzy na leczenie syna. To należy docenić, bo takich postaci jest niewiele - mówił o Graczyku w 2015 Bronisław Wildstein. Obecnie Graczyk jest niezależnym publicystą.

Janusz Poniewierski od 1989 roku pracował w "Tygodniku Powszechnym", a w latach 1993-1997 kierował w nim działem religijnym. Był też stałym komentatorem Sekcji Polskiej BBC, Radia Wolna Europa, Radia Kraków i KAI. Od 1998 jest członkiem redakcji miesięcznika "Znak". Jest autorem i redaktorem wielu książek poświęconych dziełu Jana Pawła II.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL