Media i internet

Europa kontra Facebook. Bruksela walczy o podatki i prywatność

Mark Zuckerberg zapowiedział we wtorek w Parlamencie Europejskim, że Facebook będzie przestrzegał europejskiego prawa. Na zdjęciu: Mark Zuckerberg i Antonio Tajani, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Bloomberg
UE próbuje stawić czoła internetowym gigantom. Rządom chce przywrócić prawo ściągania podatków, a obywatelom – prawo do prywatności.

25 maja wchodzi w życie unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych (RODO). To historyczna regulacja, która ma znacząco zwiększyć poziom ochrony prywatności w UE. Stosować do niej będą musieli się wszyscy, również firmy amerykańskie. Bo żeby działać na rynku europejskim, zostaną zobligowane do założenia biur w UE i w ten sposób będą podlegały europejskiemu prawu.

Gigantyczne kary

Teoretycznie pod rządami nowego prawa skandale takie jak ten z Cambridge Analytica, gdzie spółka wykorzystywała dane o użytkownikach Facebooka, żeby sprzedać je sztabom wyborczym i w ten sposób wpływać na wynik wyborów, staną się niemożliwe. Użytkownicy będą musieli wyrazić jednoznacznie zgodę na wykorzystanie ich danych osobowych. Złamanie tej zasady, przekazanie danych innym podmiotom czy niepoinformowanie krajowego urzędu nadzorującego ochronę danych osobowych o odkrytym wycieku informacji może skutkować potężnymi karami sięgającymi 4 proc. obrotów firmy, do 20 mld euro. To dużo nawet dla takiego giganta jak Facebook.

Mark Zuckerberg na spotkaniu z liderami grup politycznych w Parlamencie Europejskim w Brukseli we wtorek wieczorem zapowiedział, że jego firma będzie przestrzegała prawa. Ale uniknął odpowiedzi na pytanie o przeprowadzoną ostatnio „migrację" danych o 1,5 mld użytkowników na świecie do siedziby firmy w Kalifornii. W ten sposób również wszystkie dane użytkowników europejskich zostały przeniesione z Irlandii (europejska siedziba Facebooka) do USA, gdzie prawo chroni prywatność w znacznie mniejszym stopniu niż nowe unijne rozporządzenie. Komisja Europejska zapowiada, że będzie się przyglądała zachowaniu firm i temu, jak wypełniają wymogi RODO. Być może zaproponuje nowe przepisy, które utrudnią omijanie europejskich wymogów. W praktyce dopiero okaże się, do jakich sposobów uciekną się firmy internetowe z siedzibą poza UE.

Drugim frontem walki UE z internetowymi gigantami jest próba ściągnięcia od nich podatków. – Dlaczego Facebook w ubiegłym roku nie zapłacił ani złotówki z tytułu CIT w Polsce? – zastanawiała się minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. – Czas najwyższy na ucywilizowanie globalnych platform tak, aby tutaj również płaciły podatki – dodała.

Polski rząd nie jest jedynym, który chciałby korzystać na tym, że internetowi giganci zarabiają pieniądze w jego kraju, ale podatki odprowadzają zupełnie gdzie indziej. W obecnym, tradycyjnym modelu fiskusa, gdzie podatek jest naliczany w miejscu wypracowania zysku, to niemożliwe. Zyski transferują wewnątrz swojej organizacji wszystkie międzynarodowe korporacje i płacą podatki tam, gdzie im się to najbardziej opłaca.

Ale z firmami internetowymi jest jeszcze gorzej, bo Facebook do robienia biznesu w Polsce nie potrzebuje żadnej fizycznej infrastruktury ani nawet żadnego adresu korespondencyjnego w naszym kraju.

Zmiany w podatkach

Dlatego Bruksela zaproponowała dwuetapowe podejście do problemu: najpierw opodatkować korporacje, i już nad tym pracuje, tak żeby podatki w różnych krajach UE były naliczane według tych samych zasad. Stawki pozostaną różne, ale firma nie będzie musiała stosować się do kilkunastu zasad naliczania. W zamian za to rządy dostaną należną im część podatków.

Jak już to się uda wprowadzić, nastąpić mógłby kolejny etap, czyli obłożenie podatkami firm cyfrowych nie w stosunku do osiąganego zysku, ale do realizowanych obrotów. To jednak może napotkać problemy. Kilka krajów się sprzeciwia. Irlandia np. korzysta tradycyjnie z tego, że globalne koncerny, również internetowe, lokują tam swoje europejskie biura z powodów podatkowych. A w kwestiach podatkowych w UE potrzebna jest jednomyślność.

Wreszcie Europa, znacznie bardziej zdecydowanie niż USA, próbuje rozbijać monopole. Margrethe Vestager, unijna komisarz ds. konkurencji, zmusza Google'a do zmiany modelu biznesowego, ale na razie nie wzięła się za Facebooka. – No cóż, na pewno są duzi – odpowiedziała kilka tygodni temu pytana o to, czy Facebook jest monopolistą.

Przyznała, że z uwagą śledzi dochodzenie prowadzone przez niemiecki urząd antymonopolowy, który sprawdza, czy Facebook nie nadużywał pozycji dominującej na rynku, zmuszając użytkowników do zaakceptowania ich warunków prywatności i sprzedając następnie ich dane reklamodawcom. Niemieckie rozstrzygnięcie może stać się punktem odniesienia dla urzędów antymonopolowych w innych krajach UE i samej KE.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL