MŚ w Rosji

Chorwacja - Anglia 2:1. Będzie piękny finał

AFP
Chorwacja pokonała Anglię 2:1, po dogrywce. W niedzielnym finale na Łużnikach Chorwacja zmierzy się z Francją. Dzień wcześniej, w Sankt Petersburgu Anglia zagra z Belgią o brązowy medal.

Młoda drużyna Anglii gra dobrze, kiedy wszystko dzieje się po jej myśli. Futbol w jej wykonaniu daleki jest od finezji, opiera się na znakomitym przygotowaniu fizycznym, wybieganiu, skutecznej walce w powietrzu. Aż dziewięć z jedenastu goli na mundialu Anglicy zdobyli po rzutach wolnych lub rożnych.

Tym razem było podobnie. Mecz nie mógł im się ułożyć lepiej. Już w piątej minucie Luka Modrić sfaulował Raheema Sterlinga, a Kieran Trippier z dwudziestu metrów trafił w okienko bramki Danijela Subasicia.

Przy prowadzeniu 1:0 Anglicy mogli robić, co chcieli. Byli szybsi od przeciwników, wyprzedzali ich, zmuszali do niecelnych podań. Gdyby Harry Kane i Dele Alli wykazali więcej zimnej krwi, prowadziliby 2:0 lub nawet 3:0. Pierwszą składną akcję, zakończoną strzałem Ante Rebicia Chorwaci przeprowadzili dopiero w 31. minucie. Do tej pory spotkanie przypominało pierwszy półfinał Francja - Belgia i nawet można było porównać mało widocznego Harry’ego Kane do Olivera Giroud, czy szybkiego Raheema Sterlinga do Kyliana Mbappe.

Czytaj także: Rodzina królewska skomentowała porażkę reprezentacji

Druga połowa długo wyglądała podobnie jak pierwsza, chociaż widać było, że z każdą minutą Chorwaci spisują się coraz lepiej. Dotychczas mało widoczny Luka Modrić najwyraźniej dobrze rozłożył siły, odpoczął i zaczął wreszcie grać tak, jak we wcześniejszych meczach.

Nie sprawdziły się prognozy, mówiące, że starsi niż Anglicy zawodnicy chorwaccy, mający w nogach dwie dogrywki (z Danią i Rosją, Anglicy mieli jedną - z Kolumbią) nie wytrzymają meczu kondycyjnie. KU zaskoczeniu, im dłużej on trwał, tym Chorwaci grali lepiej, szybciej i skutecznie.

Kiedy w 68. minucie Ivan Perisić z podania Sime Vrsaljko zdobył wyrównującą bramkę, Anglicy stracili rezon. Trzy minuty później Perisić trafił w słupek. Młodość Anglików zaczęła coraz szybciej ulegać technice i doświadczeniu Chorwatów. Niektóre ich akcje, polegające na szybkiej wymianie podań, przybliżających do bramki przypominało Hiszpanię i Brazylię z ich najlepszych czasów.
Akcja decydująca o zwycięstwie Chorwacji rozegrana została w 18. minucie dogrywki (108 min.). Po pozornie niegroźnym, wysokim podaniu w polu karnym stoper John Stones był przekonany, że Mario Mandżukić, idzie w kierunku swojej bramki. Do tej pory wspólnie z Harrym Maguire skutecznie odcinali go od piłek, Chorwat już prawie na boisku po ostrych starciach umierał i Anglicy o nim zapomnieli. A on nagle wrócił, zabrał im piłkę i z bliska strzelił do bramki.

Mimo dobrych sytuacji z obydwu stron wynik się nie zmienił. Chorwacja jako pierwsza reprezentacja z Bałkanów awansowała do finału mistrzostw świata. I nie jest w nim bez szans. W Chorwacji mieszka niewiele ponad cztery miliony ludzi. Mniej niż w województwie mazowieckim.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL