Reklama

Polska - Chile. Norma przedmundialowa

2:2 z Chile przed wyjazdem na mundial to nie jest zły wynik. Ale chodzi bardziej o sposób gry, a z tego nie można być zadowolonym. Nie pierwszy raz Polacy zremisowali mecz, prowadząc, i to dwiema bramkami.

Aktualizacja: 09.06.2018 08:59 Publikacja: 08.06.2018 23:11

Polska - Chile. Norma przedmundialowa

Foto: AFP

Pierwsza jedenastka wystawiona przez Adama Nawałkę wyglądała na taką, która może wybiec przeciw Senegalowi, w pierwszym meczu mundialu. Kamila Glika zastąpił Jan Bednarek i w parze z Michałem Pazdanem rozegrał dobry mecz. Dobrze spisywali się też boczni obrońcy, a Łukasz Piszczek z Jakubem Błaszczykowskim po prawej stronie boiska rozegrali kilka ładnych akcji.

Gorzej było w środku. Polacy wprawdzie wymieniali między sobą wiele podań, ale większość ich ataków pozycyjnych kończyła się przed bramką Chile. Pomocnicy nie potrafili utrzymać piłki i dobrze jej rozegrać. W ciągu pierwszych dwudziestu minut Chilijczycy oddali trzy strzały na naszą bramkę, a my nawet nie zbliżyliśmy się pod ich.

Bramka Roberta Lewandowskiego to przede wszystkim jego zasługa. Drugi gol był natomiast bardzo ładny i przypominał niektóre efektowne akcje z eliminacji. Dalekie, trochę szczęśliwe podanie Grzegorza Krychowiaka z prawej na lewą stronę trafiło do Kamila Grosickiego, a ten, po minięciu obrońcy podał do Piotra Zielińskiego, mającego przed sobą pustą bramkę. Co nas obchodzi, że Chilijczycy dali się kompletnie zaskoczyć. Zmusiliśmy ich do tego.

Na tym skończyło się to, co dobre. Stracony gol (po wrzucie z autu) nie wystawia dobrego świadectwa obydwu stoperom i Wojciechowi Szczęsnemu. W drugiej połowie przewagę mieli już tylko Chilijczycy, my nie potrafiliśmy nie tylko zbudować akcji, ale nawet wyjść z piłką ze swojej połowy. Bodaj żadna zmiana zawodnika nie poprawiła gry całej drużyny. Tylko Łukasz Fabiański żył w bramce, ale nie mógł obronić strzału, kiedy nasz obrońca wystawił piłkę przeciwnikowi.

Polacy się starali, nie oszczędzali (co dobrze o nich świadczy, bo każdy wie, że odniesiona teraz kontuzja może wyeliminować z mundialu), ale poza akcją przy drugiej bramce i podaniem Łukasza Teodorczyka, zmarnowanym przez niewidocznego przez 45 minut Arkadiusz Milika nic z tego meczu nie zapamiętamy.

Reklama
Reklama

Ważne to, co będzie się działo na boiskach w Rosji. Na mecz z Senegalem chyba jednak wyjdzie inna jedenastka, niż na spotkanie z Chile.

Komentarze
Jerzy Haszczyński: Rada Pokoju Trumpa na razie skupiona na niekontrowersyjnym celu, na Strefie Gazy
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Czy Polska jest skazana na wybór między suwerennością a bezpieczeństwem?
Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Bez przeszłości i bez idei, czyli rozłam w Polsce 2050
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy SOR to musi być horror?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama