Lotnictwo

Jaki może być rabat na samolot?

123rf.com
Ceny samolotów to jeden z najbardziej strzeżonych sekretów w lotnictwie, ale Airbus postanowił potrzymać dłużej inwestorów w niepewności, że sprzedaje samoloty z ogromnymi rabatami wobec oficjalnych cen katalogowych

Europejski producent samolotów zmienił normy księgowania w balansie I kwartału, a w lutym zapowiedział, że ujawni wartość ogromnego portfela zamówionych samolotów. W bilansie kwartalnym nie było tej sumy. — Ujawnimy pełną wysokość zaległej sumy najpóźniej przy wynikach 208 roku — stwierdził jeden z rzeczników Airbusa i dodał, że będzie to oznaczać przyszłe minimalne przychody.

Inicjatywa zmierzająca do pokazania rzeczywistych cen wywołała poruszenie w sektorze, w którym producenci nalegali do dawna, by linie lotnicze trzymały w tajemnicy wynegocjowane ceny.

Połowa ceny katalogowej

Traderzy i analitycy oceniają, że generalnie samolot nie kosztuje więcej niż połowa ceny katalogowej. Boeing, największy rywal Airbusa oferuje podobne opusty — uważają. Takie praktyki mogą wydawać się dziwaczne w sektorze liczącym mało dostawców, o większym popycie niż podaży i przy dużych barierach wejścia do niego. Ale takie rabaty odzwierciedlają także mentalność „wygrany bierze wszystko", co oznacza że umowa o sprzedaży samolotu nie musi dawać jedynie krótkoterminowej nagrody, ale otwiera drzwi lukratywnym stosunkom, które mogą trwać całe dekady. Właśnie dlatego zjechała w 2010 r. do Hamburga na uroczystą galę 50-lecia stosunków z Lufthansą duża delegacja szefów Boeinga.

Trudno je przełamać rywalom bez przyznania niskich cen czy bez skupowania samolotów konkurenta czy rozdawania kosztownych dodatków w postaci szkolenia pilotów. — Tajemnicą tego duopolu Airbus -Boeing jest jednak to, że mimo wszystko konkurencja jest niewiarygodna — uważa wyższy rangą przedstawiciel sektora.

Gra na eskalację

Pod koniec 2017 r. wartość samolotów Airbusa czekających na wyprodukowanie wynosiła 997 mld euro (1,21 bln dolarów) w cenach katalogowych. Osoby związane z obiema firmami są zdania, że linie lotnicze rozumieją wartość swych samolotów i na ich rynku nie ma znaczącej presji na ceny ich głównych modeli.

Boeing już podaje wartość swego portfela zamówień w cenach netto po rabatach, pod koniec I kwartału było to 415 mld dolarów (343 mld euro). Niedawno jednak ten koncern zmniejszył liczbowy stan tego portfela o samoloty, których prawdopodobnie nie dostarczy — także po wprowadzeniu nowych norm księgowania.

Nie należy jednak oczekiwać, by którakolwiek firma uchyliła tajemnicę indywidualnych umów, a to oznacza, że salony lotnicze będą nadal trafiać na nagłówki mediów sztucznie zawyżonymi cenami. Ceny katalogowe mają również swój cel. Używa się ich do wyliczania klauzul „eskalacji", którymi producenci samolotów odzyskują część ustępstw cenowych dla wyrównania inflacji w długich okresach produkcji. Zdarza się, że niektórzy chcą szybko kupić uzyskawszy tanią pożyczkę albo mając słaby biznesplan, więc nieuchronnie występują o odroczenie dostawy i wtedy właśnie dochodzi do wykorzystania tej eskalacji w dniu zapłaty — wyjaśnił w niedawnym wywiadzie szef firmy leasingowej AerCap, Aengus Kelly.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL