Lotnictwo

Grupa Lutfhansy nie poleci do Szarm el-Szejk

Hotel Magic Life w Szarm el-Szejk
Fot. tui.com
Belgijskie Brussels Airlines są ostatnią linią z Grupy Lufthansy, które zawiesiły loty do Szarm el-Szejk, egipskiego kurortu nad Morzem Czerwonym.

Brussels miały umowę z biurem podróży Thomas Cook na wykonanie 10 lotów czarterowych od końca czerwca do końca sierpnia. Teraz poinformowały touroperatora, który niedawno cieszył się, że popyt na wyjazdy do Szarmu wzrósł dwukrotnie, że nie wykonają tych lotów ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa. Thomas Cook w tej sytuacji odwołał wszystkie wycieczki na południowy Synaj, oferując w zamian wakacje w Hurghadzie bądź zwrot pieniędzy.

Wszystkie linie z grupy Lufthansy latają do dwóch innych egipskich portów nad Morzem Czerwonym - Hurghady i Marsa Alam. A do Szarm el-Szejk nadal lata z Belgii TUI Fly Belgium.

Szarm el-Szejk leży na południu Półwyspu Synaj, gdzie doszło w ostatnich latach do kilku ataków terrorystycznych. Większość europejskich przewoźników wstrzymała loty na Synaj po katastrofie niedługo po starcie rosyjskiego airbusa 321 czarterowej linii Metrojet 31 października 2015. Dochodzenie wykazało, że ładunek wybuchowy został podłożony na lotnisku w Szarmie. Od tego czasu Egipcjanie zdecydowanie wzięli się za walkę z terroryzmem i zapewnienie bezpieczeństwa turystom, szczególnie na lotniskach.

Wiele linii wznowiło w ostatnich dwóch latach loty na Synaj, tylko władze brytyjskie nie zezwalają na takie operacje. — Dokładnie sprawdziliśmy warunki operowania z tego portu, nasze wewnętrzne analizy wskazały, że wykonywanie takich lotów nie jest bezpieczne - mówi rzeczniczka Brussels Airlines Kim Daenen. Ujawniła również, że belgijska linia jest ostatnią z Grupy Lufthansy, która zdecydowała się na takie posunięcie. Wcześniej do Szarmu latały niemieckie Eurowings i szwajcarski Edelweiss.

Kim Daenen podkreśliła jednocześnie, że nie chodzi tutaj o bezpieczeństwo w dzielnicy hotelowej w Szarmie, tylko o trasę przelotu, która prowadzi nad półwyspem Synaj. — Ale w żadnym wypadku nie mamy jakichkolwiek informacji, które byłyby podstawą, by twierdzić, że w Egipcie może się coś wydarzyć. Egipt pozostaje dla nas ważnym kierunkiem i nadal będziemy latać do Hurghady i Marsa Alam - podkreśliła. Linie Grupy Lufthansy bez żadnych zakłóceń latają także do Kairu.

Belgijskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzegło jednak, że istnieje zagrożenie terrorystyczne również w pobliżu strefy hoteli.

 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL