Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Literatura

"Dziesięć godzin": Literacka ofiara PiS

Maria Nurowska to jedna z najbardziej poczytnych pisarek
Rzeczpospolita
Maria Nurowska połšczyła politycznš satyrę z Bułhakowem. Wyszła powieœć kuriozum.

Czasami wytwory kultury sš tak nieudane, że aż wzbudzajš podziw. Bo czyż nie zasługuje na szacunek twórca, który niczym Don Kichot wkłada całš energię w rzecz, która od poczštku pachnie spektakularnš klapš? Takie uczucie może towarzyszyć lekturze „Dziesięciu godzin" Marii Nurowskiej, autorki majšcej ponad 30 ksišżek w dorobku, z czego większoœć stanowiš melodramaty i powieœci o miłoœci.

Na "Dziesięć godzin" składajš się dwa wštki. Pierwszy to historia Małgorzaty, która jest sędziš. Na jej biurko trafia sprawa Józefa Piniora i prokuratorskiego wniosku o areszt dla senatora oskarżonego o korupcję. Tytułowe dziesięć godzin to czas, który sędzia Małgorzata ma na podjęcie decyzji.

Mamy zatem prawdziwš sprawę, która w ostatnim czasie rozgrzała opinię publicznš, a wobec której Nurowska uznała, że niepotrzebny jest proces. Przekonuje, że zarzuty majš polityczny podtekst, a oskarżony senator jest wzorem cnót.

Sędzia Małgorzata nawišzuje romans z inteligentnym i seksownie szpakowatym psychologiem, a wszystko za plecami zgorzkniałego męża, poruszajšcego się na wózku inwalidzkim. Imię i losy bohaterki to jedno z wielu nawišzań do „Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa. Najbardziej jednak zastanawia to, czy autorka pomyœlała, że gdzieœ w rzeczywistoœci istnieje prawdziwa sędzia, która rozstrzygała sprawę aresztu dla Józefa Piniora, i powieœć napisana w ten sposób może stawiać jš w mało zręcznej sytuacji.

W drugim wštku Maria Nurowska wprost cytuje Bułhakowa, sprowadzajšc do współczesnej Polski œwitę Wolanda. Diabły zaczynajš odstawiać złoœliwy spektakl, skupiajšc się na członkach rzšdu i posłach prawicy. Na mniej lub bardziej wyrafinowane sposoby napastujš Joachima Brudzińskiego, ministrów Szyszkę, Macierewicza, Ziobrę i innych polityków. Kto spodziewał się wyœmienitej satyry politycznej, będzie zawiedziony, bo rzadko kiedy jest zabawnie.

Autorka wielokrotnie przekracza granice dobrego smaku. Poddaje polityków fizycznej przemocy, wchodzi w ich umysły i dokonuje nieuprawnionych sšdów. Choćby wtedy, gdy przypisuje obsesyjny antysemityzm ministrowi sprawiedliwoœci, gdyż opowiada on się za rozliczeniem przed sšdem Romana Polańskiego. Poważny to zarzut, na który warto byłoby mieć pokrycie.

Niezręcznie jest krytykować pisarkę z takim doœwiadczeniem, ale „Dziesięciu godzin" trudno bronić. Jak to często bywa w przypadku nieudanych dzieł, majš one cišg dalszy w wywiadach. Mogliœmy więc przeczytać, że Maria Nurowska liczy się nawet z zemstš. „Może nawet ktoœ zechce mnie mocno wystraszyć albo i uszkodzić fizycznie (...) Wraz z wydawcš jesteœmy przygotowani na najgorsze, na wszelki wypadek nosimy przy sobie szczoteczki do zębów" – mówiła dla Wirtualnej Polski.

Obawiam się, że największš krzywdę autorka wyrzšdziła sobie tš ksišżkš sama, co na swój sposób czyni jš ofiarš rzšdów prawicy.

Niezależnie od poglšdów i sympatii politycznych nasuwa się poczucie, że mamy do czynienia z dokonaniem kuriozalnym, czerpišcym z publicystyki jej najgorsze cechy. Wiem, że moje stanowisko będzie można w prosty sposób odrzucić, ale powiem krótko, cytujšc samš Marię Nurowskš: Jestem przygotowany na najgorsze. Š?

masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: m.kube@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL