„Wszystko jak chcesz" Anny Król - o romansie Jarosława Iwaszkiewicza z Jerzym Błeszyńskim

aktualizacja: 25.03.2017, 14:03
Jarosław Iwaszkiewicz. Premierowa prezentacja książki  z udziałem auto...
Jarosław Iwaszkiewicz. Premierowa prezentacja książki z udziałem autorki opracowania Anny Król oraz Mariusza Bonaszewskie-go, Bartosza Gelnera i Jacka Poniedziałka odbędzie się 27 marca w klubie SPATiF w Warszawie o godz. 19.
Foto: materiały prasowe

„Wszystko jak chcesz" to wyjątkowa korespondencja wybitnego pisarza z młodym kochankiem, który zmarł na gruźlicę, mając 27 lat.

REDAKCJA POLECA

Bez romansu z Jerzym Błeszyńskim nie powstałyby „Sława i chwała", opowiadania „Wzlot", „Tatarak", „Choinki", „Kochankowie z Marony" zekranizowani przez Jerzego Zarzyckiego i Izabellę Cywińską, sztuka „Wesele Pana Balzaka", wiele wierszy i fragmentów „Dziennika". Przede wszystkim zaś wydany teraz przez Annę Król tom z 252 listami pisanymi w latach 50.

To zapis najbardziej intymnych wyznań pisarza, prezesa Związku Literatów i posła na Sejm PRL. Udając, że głosuje za wotum zaufania dla rządu, myślał o Jurku, nieustannie domagając się spotkań, listów, telefonów. Nazywając Jerzego wampirem i bladzią, opisywał swoje podporządkowanie kochankowi określeniem Gombrowicza – „zapupienie".

Zachowała się korespondencja Iwaszkiewicza, który chciał, by została opublikowana dopiero po śmierci córek, nie znamy jednak listów Błeszyńskiego. Pisarz odnosi się do nich, komentując, że lektura nie zajęłaby 20 minut. Jego były sążniste, pełne wzruszenia, czułości, emfazy i gejowskich fantazji („Dzisiaj zabawimy się w bajki. Będziesz bajecznym księciem Szerchanem" itd.).

A także bezlitosnych wyliczeń: Iwaszkiewicz wypomina, że przez dziewięć miesięcy wydał na utrzymanka 220 tysięcy złotych! Więcej niż na utrzymanie domu w Stawisku przez rok. Na to złożyło się kupno motocyklu, prezentów, wynajem mieszkania („meliny") . A pisarz, choć zakochany, nie miał wątpliwości, że kochanek zdradzał go z jakimś Austriakiem, innymi chłopakami. Ma też innego patrona z okresu szkoły wojskowej i innych abszyfikantów pośród warszawskiej śmietanki.

Jak Gonzalo

Piękny jak archanioł, wedle opisu Iwaszkiewicza, Błeszyński miał też bez liku przygód z kobietami. I na nie wydawał pieniądze od niego. Do pisarza przyprowadziły go zresztą kobiety z pobliskiego Brwinowa, pragnące, by pisarz wygłosił pogadankę. Znały jego słabość do mężczyzn.

Jerzy, jadąc do ukochanej Lilki Pietraszek w Bydgoszczy, zabrał Iwaszkiewiczowi samochód, by imponować kochance. Pisarz z żoną, jak wypomina, musiał sam nosić paczki i ciężary. Upokorzeń było więcej, ale Iwaszkiewicz, jak na 60-letniego patrona przystało, godził się z nimi, przekraczając wyznaczane wcześniej kolejne granice kompromisów. „Chociażbyś mi przedstawił wszystkie piętnaście swoich kochanek, chociażbyś z trzema się ożenił, żebyś mi wyznał cztery morderstwa i dwa gwałty, gdybyś mi nawet dał po mordzie za to wszystko – zawsze byłbym jednakowy" – pisał.

Był jak opętany przez chłopca Gonzalo w „Trans-Atlantyku" Gombrowicza. Wspomina wspólne wyjazdy do Kopenhagi, Sopotu, Torunia, Poronina, a nawet planuje budowę domku dla siebie i kochanka nazwanego – od imienia Jerzego – Jurcinem.

Kalkulując wydatki na kochanka, pisze, że sumy wpływów z dzieł powstałych pod wpływem romansu zdecydowanie je przewyższyły. Tak jakby chciał, by niewierny młodzian zobaczył go w pozycji beneficjenta związku. Pisał też do Jerzego, by zachował listy pisarza, ponieważ jego syn Piotruś będzie dumny, że tata był kochankiem Jarosława, został unieśmiertelniony w jego utworach, ponadto zaś – sprzeda korespondencję za duże pieniądze. Pisał to, kompletnie się nie przejmując, jakie piekło muszą przeżywać jego żona i żona Jerzego, a także ich dzieci. Tym bardziej że odchodząc od żony, Jerzy zaraził ją gruźlicą.

Jednocześnie Iwaszkiewicz angażował małżonkę w pomoc dla kochanka i jego rodziny. Proponował spotkania dwóch par w święta. Panie musiały się czuć niezbyt komfortowo. Dla Iwaszkiewicza liczyły się jednak wielkie emocje, które stanowiły natchnienie do życia i tworzenia, w okresie gdy na nic już nie liczył.

Czytając listy Iwaszkiewicza, trudno nie poczuć, że mamy do czynienia z sekretną kreacją tworzoną do szuflady, taką jak „Dziennik" czy erotyczny „Kronos" Gombrowicza. O schadzkach pisał jak o teatralnych lub filmowych scenach. Próbował różnych tonacji i form. Gromadził wiersze swoje i Jerzego, tworząc wyjątkowy miłosny diariusz, rozpisany także na wspomniane już opowiadania i sztukę „Wesele Pana Balzaka". Była ona nasycona aluzjami do romansu i powiedzonkami kochanków, w tym tytułowym „Wszystko jak chcesz", wypowiadanym przez Jerzego w chwili uległości.

Eros i Tanatos

Jerzy był osobą zamkniętą albo oszukiwał „naiwną starą ciotę" – jak pisze o sobie Iwaszkiewicz w rozpaczy. Wyrzucał z siebie hymny miłosne na cześć młodzieńca, ten zaś często milczał, choć zdarzały się gesty i słowa wdzięczności.

Ze wstępu Anny Król dowiadujemy się, że Jerzy miał odcień diaboliczny („Opętał Jarosława"). Dzięki swojej urodzie mógł mieć wiele. I korzystał z tego, zmagając się ze śmiertelną chorobą, przebywając w sanatoriach.

Uosabiał jednocześnie Erosa i Tanatosa, co fascynowało Iwaszkiewicza od zawsze, czemu dał wyraz w libretcie „Króla Rogera", opery Karola Szymanowskiego. Opisał tam przybycie tajemniczego Pasterza, który zmienia spokojne życie tytułowego bohatera w szał uniesień. Takim też stało się życie Iwaszkiewicza u boku Błeszyńskiego. Ale pisał do niego również po śmierci. Stworzył wyjątkowy cykl listów-trenów. Rozliczał też Jerzego ze zdrad, o których się dowiadywał, prowadząc prywatne śledztwo.

Nie mam wątpliwości, że spod pióra Anny Król, autorki książek „Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" oraz „Spotkać Iwaszkiewicza. Nie-biografia" wyjdzie kolejna iwaszkiewiczowska książka, na którą złożą się opowieści o Jerzym Błeszyńskim. ©?

KOMENTARZ DNIA
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE