Reklama

Lekarze przeciwni dyżurom na kilku oddziałach i w przychodni

To desperacka próba ukrycia przez władze dramatycznej sytuacji w publicznej ochronie zdrowia i ucieczka od merytorycznego sposobu rozwiązania problemu - tak Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy ocenił projekt rozporządzenia ministra zdrowia, które ma zapobiec niedoborom lekarzy dyżurnych w szpitalach po Nowym Roku.
Lekarze przeciwni dyżurom na kilku oddziałach i w przychodni

Foto: 123RF

Jak informowaliśmy w środowym wydaniu, Ministerstwo Zdrowia próbuje zabezpieczyć się przed wypowiadaniem klauzul opt-out. Przygotowało rozporządzenie, które wprowadza możliwość wyznaczenia lekarzowi dyżurów na kilku oddziałach szpitalnych jednocześnie - niezależnie od specjalności lekarza i oddziałów. Drugie z proponowanych rozwiązań umożliwia dyrektorowi szpitala nakazanie lekarzowi łączenia pracy na oddziale szpitalnym z jednoczesną pracą w przychodni.

- W skrajnym przypadku może to oznaczać np. zobowiązanie lekarza ginekologa do pełnienia dyżuru jednocześnie na oddziale ginekologicznym , chirurgicznym, chorób dzieci, chorób wewnętrznych i neurologii oraz połączenia tego dyżuru z przyjmowaniem pacjentów w punkcie nocnej pomocy lekarskiej - czytamy w stanowisku wydanym przez Zarząd Krajowy OZZL, podpisanym przez Krzysztofa Bukiela.

W uzasadnieniu do projektu napisano, że: „wprowadzane przepisy mają na celu umożliwienie świadczeniodawcom optymalnego (.....) zaplanowania pracy personelu medycznego(...)" i „ustalenia optymalnego modelu czasu pracy personelu lekarskiego" .

- To tłumaczenie wydaje się pozornie racjonalne. Jednak rozporządzenia tego nie można oceniać bez odniesienia się do faktycznej sytuacji polskich szpitali, a zwłaszcza ich wielkiego niedofinansowania i ogromnego braku kadry lekarskiej. Nie można również nie zauważyć momentu, w którym rozporządzenie jest wydawane: gdy znaczna część lekarzy wypowiedziała klauzulę otp –out, bo nie chce już pracować ponad siły i stwarzać w ten sposób zagrożenia dla życia swojego i swoich pacjentów - wskazuje OZZL.

W ocenie Związku proponowane rozporządzenie to desperacka próba ukrycia przez rządzących dramatycznej sytuacji w publicznej ochronie zdrowia oraz ucieczka od merytorycznego sposobu rozwiązania problemu w porozumieniu z lekarzami.

Reklama
Reklama

- Wydając takie rozporządzenie w takiej chwili, przy takiej sytuacji polskich szpitali Minister Zdrowia stwarza potencjalnie ogromne niebezpieczeństwo dla chorych, bo otwiera szeroko drzwi dla nieodpowiedzialnych decyzji dyrektorów szpitali. Przy okazji kompromituje ideę służby zdrowia działającej „dla misji", bo państwo, aby „zaoszczędzić" pieniądze przeznaczane na leczenie szpitalne, gotowe jest narazić chorych na brak pomocy lekarskiej - piszą lekarze.

ZK OZZL wezwał ministra Konstantego Radziwiłła do rezygnacji z wydania tego rozporządzenia.

- Zamiast tego proponujemy podjęcie dialogu rządu z lekarzami w celu znalezienia kompromisowego rozwiązania. Apelujemy do Pana Premiera aby zainteresował się tym problemem - piszą lekarze.

Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama