Lekarze i pielęgniarki

Ratownicy medyczni chcą być służbą mundurową z przywilejami

Ratownicy medyczni
Fotorzepa/Dariusz Gorajski
Pracownicy pogotowia żądają, by ratownictwo było służbą mundurową z prawem do wcześniejszej emerytury.

Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPRM) domaga się dla ratowników przywilejów. Pomysł uczynienia z ratownictwa osobnej służby mundurowej z wcześniejszymi emeryturami zamierza zgłosić jako jedną z uwag w konsultacjach publicznych projektu nowelizacji ustawy o państwowym ratownictwie medycznym, który trafił właśnie do konsultacji społecznych. Dzisiaj ratownik ma status funkcjonariusza publicznego wyłącznie podczas wykonywania czynności ratowniczych.

– Pracujemy w warunkach trudnych, dzień i noc. W dodatku działamy dla dobra ogółu, nie oglądając się na czas pracy, jeśli wyjazd do chorego zaskoczy nas na kwadrans przed jej końcem. Dlatego powinniśmy być traktowani jak służba mundurowa, z wszelkimi jej przywilejami – mówi Roman Badach-Rogowski, przewodniczący KZZPRM.

Do służby mieliby wejść pracujący w pogotowiu i jeżdżący na interwencje ratownicy, lekarze, a także pielęgniarki.

Państwowe pogotowie

Związkowcy uważają, że upaństwowienie pogotowia ratunkowego, czyli jedno z najważniejszych założeń dużej nowelizacji ustawy, sprzyja tego typu rozwiązaniu. Kontrakty na świadczenia z ratownictwa medycznego miałyby otrzymać tylko samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej i spółki kapitałowe z co najmniej większościowym udziałem Skarbu Państwa. Działanie pogotowia miałoby być koordynowane przez Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego, nadzorujące dyspozytornie i szkolące dyspozytorów.

– Taka struktura ułatwiałaby wydzielenie ratownictwa jako służby. Państwo nie powinno mieć z tym problemów, skoro niedawno zgodziło się, by status funkcjonariusza uzyskali celnicy, formacja liczącą zaledwie 14 tys. osób. Tymczasem pracujących w pogotowiu jest ok. 24 tys. – uważa Roman Badach-Rogowski.

Związkowcy twierdzą, że choć już dziś ich pracę nazywa się służbą, pracodawcy traktują ich często jak „pracowników fabryki śrubek", zatrudnianych na umowę-zlecenie i nie zawsze godnie wynagradzanych. Kwestie pracownicze ma rozwiązać nowelizacja, zakładająca, że wszyscy ratownicy będą zatrudniani na umowę o pracę. Nie uwzględnia jednak postulatu związku zawodowego, który domaga się wcześniejszych emerytur.

– Po 25 latach w karetce człowiek jest tak wyeksploatowany, że nie bardzo jest w stanie gdzie indziej pracować i powinien móc wcześniej przejść na emeryturę. Najczęściej ma też schorzenia narządu ruchu związane z dźwiganiem pacjentów i sprzętu – tłumaczy Badach-Rogowski.

Nie narażają życia

Lekarze do pomysłu podchodzą sceptycznie.

– To służba, ale pacjentowi. Podobną wykonuje lekarz. Czy to znaczy, że też powinniśmy nosić mundur? – pyta wieloletni lekarz pogotowia, który woli nie ujawniać nazwiska.

A Mariusz Sokołowski, były policjant i wieloletni rzecznik Komendy Głównej, dodaje, że o przywileje mundurowe cyklicznie upominają się przedstawiciele różnych formacji – strażnicy ochrony kolei czy inspektorzy transportu drogowego. – Trzeba pamiętać, że za przywilejami policjantów idzie wiele obowiązków i rezygnacja z uprawnień, które przysługują osobom objętym kodeksem pracy. Funkcjonariusze pracują w soboty i niedziele, wyrabiają nadgodziny, a przede wszystkim ryzykują życie i zdrowie w imię bezpieczeństwa innych. Interwencja ratowników medycznych nie ma charakteru narażania życia – tłumaczy Mariusz Sokołowski.

Badach-Rogowski podkreśla, że ratownicy rzadko pracują zgodnie z grafikiem, zostają z pacjentem do czasu przekazania go do szpitala.

– Jeśli wezwanie nastąpi na 15 minut przed końcem zmiany, nie wychodzimy z karetki, zostajemy z chorym – argumentuje. Mariusz Sokołowski uważa jednak, że te kwestie ratownicy powinni uregulować z pracodawcą, który powinien płacić za nadgodziny albo godziwie opłacać ich pracę.

etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Opinia

gen. prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego

Pielęgniarki, lekarze i ratownicy medyczni już dziś są funkcjonariuszami publicznymi i trudno sobie wyobrazić, że wszystkie te grupy wystąpią z wnioskiem o zmianę statusu na służbę mundurową. Przyjmuję ich argumenty, że narażają się dla dobra ogółu i z tego tytułu należą im się pewne przywileje. Sposobem zadośćuczynienia ich oczekiwaniom nie powinno być jednak formowanie na ich bazie kolejnej służby mundurowej, które w praktyce wykonują zadania odpowiadające szeroko rozumianemu bezpieczeństwu państwa. Nie znam państwa, w którym służba zdrowia byłaby mundurowa. To powodowałoby militaryzację ważnego jego segmentu, co w warunkach pokoju na pewno nie jest pożądane.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL