Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Mieszkaniowe

Skšd się biorš ceny mieszkań?

Fotorzepa/ Ryszard Waniek
Zapytałam o to kilka dni temu jednego z doradców, który od lat 90. działa na rynku nieruchomoœci. Odpowiedział krótko: najczęœciej z sufitu!

Jeœli bowiem nieruchomoœć nie jest kupowana za pienišdze banku, który żšda operatu szacunkowego, by udzielić kredytu, raczej nie należy się spodziewać, że ktoœ na swoje potrzeby zamówi taki dokument.

Po czym poznać, że mieszkanie ma cenę z sufitu wziętš? Zwykle jeœli lokum „wisi" w ogłoszeniach długo, miesišcami, a bywa, że nawet latami, to oznacza, że stawka ofertowa nie jest rynkowa. To sentymenty sprzyjajš ustalaniu cen z sufitu. Na przykład – jak opowiadał poœrednik – ktoœ odziedziczył lokal sprzed 30 lat, po rodzicach, i chce sprzedać go w cenie nowego M. Dziwi się, że na rynku brak odzewu.

A przecież jego rodzice cały majštek włożyli w kafelki z Peweksu i boazerię „œcišganš" po znajomoœci. Sprzedaż utrudnia też przeœwiadczenie, że moje mieszkanie jest w lepszym stanie niż to obok, które znajomy sprzedał za 300 tys. zł, więc ja wezmę za swoje 350 tys. zł. Poza tym w łazience jest włoska armatura, a podłoga wykonana została z drewna egzotycznego.

– I mówię klientowi w takiej sytuacji: co z tego, skoro nadal jest to lokal w wielkiej płycie, na starym osiedlu, bez miejsca postojowego w garażu podziemnym. Nie może kosztować tyle, co nowy – opowiada poœrednik. Większoœć sprzedajšcych obraża się po takim stwierdzeniu. Ale niektórzy walczš dalej o wysokš cenę: – Przecież tuż obok jest szpital, z okna go widać, a to daje poczucie bezpieczeństwa – argumentujš. Czy to rzeczywiœcie dobry powód, aby kupić stare mieszkanie za cenę nowego?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL