Kultura

Kult szybko poszedł za ciosem

Kult, Made In Poland, SP Records, CD, 2017
Rzeczpospolita
Ukazała się druga część koncertowego albumu grupy „Made In Poland", zwarta i mocna.

„Patrz, klęczą ludzie pod świętymi obrazami" – tak zaczyna się nowy album live Kultu i od razu robi się gorąco, zwłaszcza po frazie „Modlą się za dusze marszałka, premiera i generała", którą pierwszy raz usłyszeliśmy na płycie „Spokojnie" z 1988 roku.

Także druga kompozycja „Niejeden" pochodzi z tej płyty, jednak teraz zwraca uwagę potężnie brzmiąca sekcja instrumentów dętych w składzie: Tomasz Glazik – saksofon, Jarosław Ważny – puzon i Janusz Zdunek – trąbka. Jest tu myśl: „Niejeden z nas jest grzesznikiem", zaś lista wyśpiewanych przez Kazika pokus jest tak długa, że każdy znajdzie powód, by posypać głowę popiołem.

We wrześniu ukazał się pierwszy album z cyklu „Made In Poland", podwójny, będący pamiątką po trasie w 2016 roku. Zespół zarejestrował wtedy aż sześć występów, zgromadził więc zdecydowanie więcej materiału, niż mógł wydać na dwóch kompaktach, łącznie 240 piosenek.

Część z nich się powtarzała, ale i tak udało się wyselekcjonować dodatkowy zestaw. Miał się ukazać na dwóch płytach winylowych, ale ponieważ jest to wciąż nośnik niszowy, zapadła decyzja, by 16 piosenek zebrać na kolejnym kompakcie. W odróżnieniu od wrześniowego albumu z czarną okładką ozdobiono go okładką białą.

Warto podkreślić, że doszło do przełomu w wydawaniu płyt koncertowych Kultu. Pierwsza – „Tan", która nie zadowoliła muzyków, ukazała się w 1989 roku. Potem trzeba było czekać aż do „MTV Unplugged" w 2010 roku. A teraz trzeci i czwarty album live ukazał się w odstępie zaledwie trzech miesięcy.

Kult zdecydował się nie majstrować przy zapisie koncertów, co podkreśla informacja zawarta w książeczce: „Materiał całkowicie nagrany na koncertach, bez poprawek, dostrajania i edycji". W przeciwieństwie jednak do „czarnej" koncertówki, zarejestrowanej w krakowskiej Łaźni Nowej, mamy nagrania z kilku występów. Być może również z katowickiego Spodka, na co może wskazywać jedno ze zdjęć. To flagowe miejsce występów Kultu, gdzie w zeszłym roku zgromadził prawie sześć tysięcy fanów.

Fantastycznie wypada „Brooklyńska rada Żydów" i znów daje o sobie znać sekcja dęta, choć na pierwszy plan przebijają się drapieżnie brzmiące organy Janusza Grudzińskiego. Zapowiedź kolejnej kompozycji, z albumu „Ostateczny krach systemu", odbywa się w konwencji quizu. O jaką może chodzić dziewczynę? – pyta Kazik. O „Dziewczynę bez zęba na przedzie", zapis krótkiego, ale gorącego romansu, jaki zdarzył się muzykowi w chwili samotności i słabości. W tej muzycznej grotesce niezwykle ważną rolę odegrali gitarzyści Wojciech Jabłoński i Piotr Morawiec. Dali mocny rockowy popis.

Ze starszych kompozycji Kult przypomina „Post" i „Generała Ferreirę". Ciekawostką jest „Kołysanka stalinowska", przeróbka wierszyka Jerzego Jurandota o tym, jak klasa robotnicza harowała na whisky dla partyjnych bonzów.

Kult sięgnął i po wielkie przeboje z cyklu „Tata Kazika". Słuchamy „Knajpy morderców", „Królowej życia", „Marianny", zaś na finał „Jeśli chcesz odejść – odejdź". Spod sceny w czasie koncertu chyba nikt nie miał ochoty odejść. Kto się zgadza: „Ręce do góry". Tę skoczną balladę też można usłyszeć na płycie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.cieslak@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL