Nowe poszlaki ws. śmierci posła Kukiz'15 Rafała Wójcikowskiego

aktualizacja: 16.02.2017, 07:10

Pojawiły się nowe poszlaki w sprawie wypadku posła Kukiz'15 Rafała Wójcikowskiego.

REDAKCJA POLECA

Od zdarzenia, w którym poniósł śmierć parlamentarzysta Kukiz'15, minął niemal miesiąc, ale nadal nie wiemy, co tak naprawdę wydarzyło się 19 stycznia na trasie S8. Powtarzana jest relacja Pawła Bednarza, jednego ze świadków, który po wypadku na antenie Polskiego Radia zarzucił interweniującym służbom, że mogły się lepiej zachować podczas akcji ratunkowej. Sprawdza to, ale nie tylko to, Prokuratura Okręgowa w Łodzi.

Z jej komunikatu z 20 stycznia wynika, że do wypadku doszło około godz. 6.20. Volkswagen bora, którym jechał do Warszawy poseł, uderzył w barierki z lewej strony i obrócił się o około 90 stopni w prawo, ustawiając się w poprzek do kierunku jazdy na prawym pasie. „Nadjeżdżający VW caddy zdołał ominąć lewym pasem osobowego VW, zatrzymując się w niedużej odległości. Następnie w VW bora uderzył ford transit, co doprowadziło do zepchnięcia VW osobowego na transportowy" – czytamy w oświadczeniu. Kilka dni później poinformowano, że z sekcji zwłok wynika, iż poseł zmarł w wyniku rozległych obrażeń wewnętrznych, które są typowe dla wypadków komunikacyjnych. Prokuratura czeka na szczegółowy raport.

Dotarliśmy do właściciela forda transita, który prowadzi firmę budowlaną w Tomaszowie Mazowieckim. Tuż po wypadku zadzwonili do niego pracownicy. – Byłem na miejscu o 6.52. Zaniepokoiło mnie, że gdy dojechałem, nie było jeszcze żadnych służb. Stały tylko: auto posła, volkswagen caddy i jakiś ciemny samochód, a nasz transit był 80 m dalej – mówi „Rzeczpospolitej" Marek Kamola. – Rozmawiałem z moim kierownikiem. Mówił, że jechał ok. 80 km na godzinę, ale uderzył w auto posła może przy 30. Nic nie widział, bo samochody nie były oświetlone. Ciemny pojazd posła stał na asfalcie, biały volkswagen w rowie, a nasz kierowca wyjeżdżał zza wzniesienia – tłumaczy Kamola.

Dodaje, że z relacji podróżujących VW caddy wynikało, że tuż po wypadku poseł Wójcikowski wysiadł z samochodu. Z latarką w ręku miał oglądać uszkodzenia. – Potem podobno wsiadł do auta – mówi Kamola. – Ciekawe, że w jego samochodzie nie było akumulatora. Stał prosto, jakby go ktoś postawił, 20 m dalej przy barierkach – stwierdza.

Informację o akumulatorze potwierdził nam rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

– Wypadnięcie akumulatora jest mało prawdopodobne, jeśli był prawidłowo zamontowany – mówi „Rzeczpospolitej" Ryszard Ciechański, biegły sądowy specjalizujący się w wypadkach drogowych. – Poseł nie mógł też cofać bez akumulatora, bo źródło zasilania powinno zgasnąć – dodaje. A to obala jedną z hipotez, że po zderzeniu z barierkami Wójcikowski próbował się wycofać autem.

Jako jedną z przyczyn wypadku podawano wpadnięcie przez posła w poślizg. Ale GDDKiA w Łodzi twierdzi, że na drodze panowały dobre warunki, nie padało od kilku dni i było sucho.

Co ma w planach prokuratura? Wciąż trwa wybór specjalistów, którzy pomogą zrekonstruować wypadek. – Chcemy, żeby to byli biegli z zakresu ruchu drogowego i biegli sądowi, ale musimy mieć najpierw protokół posekcyjny – mówi prok. Kopania. – Uzupełniająco przesłuchujemy świadków, żeby doprecyzować szczegóły. Zabezpieczona jest część rozmów prowadzonych tego dnia między służbami. Chodzi o łączność radiową i telefoniczną – dodaje.

W piątek prokuratura przeprowadzi eksperyment procesowy, w którym wezmą udział śledczy, policja oraz biegły z zakresu ruchu drogowego.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE