Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Ostatni niezłomni

IPN
Michał Krupa „Wierzba”, Andrzej Kiszka „Dšb” i Józef Franczak „Lalek” walczyli z komunistami aż do poczštku lat 60.

21 paŸdziernika 1963 roku w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO we wsi Majdan Kozic Górnych na LubelszczyŸnie zginšł Józef Franczak „Lalek”, ostatni żołnierz podziemia niepodległoœciowego. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Jego siostry, dopiero 20 lat póŸniej, mogły złożyć ciało w rodzinnym grobowcu.

W pierwszych latach po wojnie w antykomunistycznej konspiracji uczestniczyło około 150 tys. osób. W wyniku represji, działań operacyjnych UB, kolejnych amnestii ich liczba po 1947 roku zmalała do około 2 tys. Na poczštku lat 50. w lasach pozostawało jeszcze około 250 – 400 walczšcych. W 1953 roku bezpieka rozbiła ostatnie zorganizowane oddziały partyzanckie. W tym czasie na „stopie nielegalnej” pozostawało jeszcze kilkadziesišt osób. Amnestia z kwietnia 1956 roku doprowadziła do tego, że stan ten stopniał do kilkunastu.

Wœród tych ostatnich leœnych były m.in. oddziały mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy” i ppor. Stanisława Marchewki „Ryby” działajšce na BiałostocczyŸnie. Ten pierwszy mimo ujawnienia w 1947 roku, inwigilowany w następnych latach, w 1950 roku powrócił do lasu. Zginšł podczas rozbrajania posterunku MO w Przytułach 23 sierpnia 1954 roku.

Drugi z nich zerwał z konspiracjš już na poczštku 1946 roku, ujawnił się wiosnš 1947 roku, ale pod koniec 1952 roku UB, dšżšc do zlikwidowania oddziału „Bruzdy”, przypomniała sobie o nim. Szantażem zmuszony do współpracy, z Łodzi przybył w Łomżyńskie, aby – jak liczył UB – wejœć do oddziału „Bruzdy”, a w dogodnym momencie „wystawić” go na strzał. Po dotarciu do oddziału o wszystkim powiedział swojemu dawnemu dowódcy i przyłšczył się do niego. Po œmierci „Bruzdy” objšł dowództwo nad dwoma pozostałymi partyzantami, Tadeuszem Wysockim i Wacławem Dšbrowskim. Udało się im wytrwać do marca 1957 roku. Zimy spędzali w specjalnie wybudowanym bunkrze w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku nieopodal Łomży, a lata na nadbiebrzańskich bagnach.

Przez długi czas pozostawali nieuchwytni. Momentem przełomowym było pozyskanie do współpracy siostry Wysockiego. 3 marca 1957 roku do akcji wkroczyła oczekujšca w pobliżu zabudowań grupa operacyjna SB i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Doszło do wymiany strzałów miedzy funkcjonariuszami SB i „Rybš”, w wyniku której ten ostatni poległ.

Jeszcze dłużej ukrywali się Michał Krupa „Wierzba” i Andrzej Kiszka „Dšb”. Historia ich działalnoœci konspiracyjnej była bardzo podobna. Pierwszy z nich był żołnierzem AK, a drugi partyzantem oddziału Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”. Po wkroczeniu do Polski wojsk sowieckich przez kilka miesięcy obaj służyli w MO. Od 1945 roku byli partyzantami oddziału Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”. W kwietniu 1947 roku Kiszka się ujawnił, ale już od jesieni tego roku w obawie przed aresztowaniem zaczšł się ukrywać. W 1949 roku przyłšczył się do oddziału Adama Kusza „Garbatego”, w którym nieprzerwanie służył Krupa. Obaj przedarli się przez pierœcień okršżenia UB – KBW w sierpniu 1950 roku, kiedy został rozbity ich oddział. Krupa ukrywał się samodzielnie do momentu aresztowania 11 lutego 1959 roku. Wyrokiem Sšdu Wojewódzkiego w Rzeszowie z 30 listopada 1959 roku został skazany na 15 lat więzienia, a po zastosowaniu amnestii zwolniono go w 1965 roku.

Natomiast Andrzej Kiszka do listopada 1952 roku był w oddziale Józefa Kłysia „Rejonowego”. W 1954 roku ponownie zorganizował grupę zbrojnš. Przez następne lata ukrywał się samotnie w zbudowanym w lesie bunkrze. Ujęty 30 grudnia 1961 roku przez grupę operacyjnš MO i SB. Wyrokiem Sšdu Wojewódzkiego w Lublinie

z 25 lipca 1962 roku został skazany na karę dożywotniego więzienia. Sšd Najwyższy zmniejszył karę do 15 lat więzienia. Więzienie opuœcił 3 sierpnia 1971 roku.

Ostatnim partyzantem polskiego podziemia niepodległoœciowego był sierż. Józef Franczak „Laluœ”, „Lalek”. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan Kozic Górnych. Nie majšc œrodków na dalsze kształcenie zgłosił się do Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudzišdzu, a następnie służył w Równem na Wołyniu. We wrzeœniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużynš, a następnie plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej.Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego przez komunistów „ludowego” WP. Stacjonował w Kškolewnicy, gdzie Sšd Polowy II Armii „ludowego” WP skazywał na kary œmierci byłych żołnierzy AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesišcach 1945 roku zdezerterował. Poczštkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.

Rozpoznany, powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijajšc m.in. trzech funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołšczył do jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”.

Na poczštku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcš jednego z pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od czterech do szeœciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczšce aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na temat osób współpracujšcych z UB oraz najbardziej gorliwych funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebnoœci patroli działalnoœć zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz wykonywania kar chłosty lub œmierci na konfidentach i aktywistach komunistycznych. Patrole musiały cišgle uchodzić przed œcigajšcymi je grupami operacyjnymi UB – KBW.

Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł jedynie „Laluœ”. W kolejnš zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch. Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego, ale utrzymywał łšcznoœć z kontynuujšcymi walkę zbrojnš. Jego towarzysze ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych. Jemu nadal udawało się umykać przed tropišcymi go funkcjonariuszami UB, niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęœcie.

Jego sposób ukrywania się był nieco inny niż Kiszki i Krupy. Nie starał się budować œwietnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w cišgłym ruchu, często zmieniajšc kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbš imponujšcš, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak „niebezpiecznemu bandycie” groził kilkuletni wyrok więzienia.

Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć, że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaœnić, że za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego więzienia.

W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w najbliższym czasie w Polsce musi dojœć do zmiany ustroju, a on zrobi wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia powodował zwišzek z Danutš Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia 1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania swojego zwišzku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża, obawiajšc się prowokacji SB, odmawiali udzielenia œlubu.Funkcjonariusze UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i œrodowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W domach członków najbliższej rodziny „Lalusia” oraz jego najbliższych współpracowników instalowano aparaturę podsłuchowš; w zabudowaniach sšsiadujšcych organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w oczekiwaniu na pojawienie się „Lalusia”. Bezskutecznie.

Na poczštku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia lub likwidacji „Lalusia”. Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty Mazur, mieszkajšcy wtedy w Lublinie. Na podstawie „materiałów kompromitujšcych” oficerom SB udało się go zwerbować jako tajnego współpracownika; nadano mu ps. Michał. Przez kolejne miesišce dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednoczeœnie współpracownikami „Lalusia”. Jako bliski krewny darzony był przez nich zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z „Lalusiem”.Przez następne trzy miesišce SB przy pomocy TW „Michała” coraz bardziej osaczała „Lalusia”. 20 paŸdziernika 1963 roku agent wyposażony w aparaturę podsłuchowš spotkał się z „Lalusiem”. W okolicy oczekiwała grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60 funkcjonariuszy ZOMO. Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii œrodków łšcznoœci posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW „Michał” przekazał swojemu oficerowi prowadzšcemu, że poprzedniego dnia udało mu się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym „Laluœ” został przywieziony na spotkanie.

21 paŸdziernika 1963 roku zorganizowano grupę operacyjnš składajšcš się z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO, którš dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych. O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właœciciela motocykla – zostały okršżone. „Laluœ” zauważywszy zbliżajšcš się obławę, próbował – udajšc gospodarza – przejœć przez linię obstawy. Gdy został wezwany do zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczšł uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został œmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sšdowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry „Lalusia” przeniosły prochy do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL