Słowa Tuska kontra fakty

aktualizacja: 04.09.2012, 13:50
Premier Tusk w Sejmie podczas debaty o Amber Gold
Premier Tusk w Sejmie podczas debaty o Amber Gold
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

ABW w maju ostrzegała premiera przed Amber Gold. Ten w sierpniu zapewniał, że informacje miał z mediów

Premier Donald Tusk w sierpniu tłumaczył, że ostrzegając w czerwcu syna przed współpracą z OLT Express, nie miał informacji ze służb o przestępczej działalności firm Marcina P., właściciela m.in. Amber Gold. Okazuje się, że było inaczej. Już w maju Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego informowała go o podejrzeniach wobec tej spółki.

– W czerwcu dowiedziałem się, że pracując na lotnisku, współpracuje na umowę-zlecenie z OLT. Moja opinia była mocniejsza, bo w międzyczasie pojawiło się kilkadziesiąt artykułów na ten temat – mówił 14 sierpnia Tusk o tym, jak przekonywał syna, by nie współpracował z należącą do właściciela Amber Gold spółką OLT Express.

Pytany, czy rozmawiając z synem, miał wiedzę od ABW, oburzał się: – Sugestia, że mogłem mieć tajne dane i uprzedzałem syna, jest, delikatnie mówiąc, niemądra, a nawet nieprzyzwoita – mówił. Zapewniał też, że służby ani prokuratura do dnia konferencji nie informowały o przestępczej działalności spółek Marcina P. On sam opierał się wyłącznie na wiedzy dostępnej w mediach, nie zaś służb specjalnych. – W czasie, o którym rozmawiamy, a więc późną wiosną i wczesnym latem, żadna z informacji, jakie otrzymywałem, nie wykraczała poza to, o czym media informowały dość szeroko – zapewniał Tusk.

Tłumaczenia premiera podważa jednak ujawniona przez ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego informacja, że w maju ABW wysłała m.in. do niego pismo, w którym ostrzegała przed działalnością Amber Gold.

Rzecznik rządu Paweł Graś przyznaje, że pismo ABW wpłynęło 24 maja. Co do jego szczegółów Graś zasłania się tajemnicą państwową. Ale o treści tego dokumentu mówił w czwartek w Sejmie Jacek Cichocki. – Informowała o działalności Amber Gold i o swoich podejrzeniach dotyczących tej działalności, wskazując, że Amber Gold może opierać działalność na mechanizmie tzw. piramidy finansowej, a także że środki z Amber Gold mogą być wyprowadzane niezgodnie z zasadą funkcjonowania spółki, m.in. na działalność grupy OLT – tłumaczył Cichocki. Dodał, że w tej notatce była informacja, że ABW dopatrzyła się w działalności firm P. nawet więcej przestępstw niż prokuratura.

Co więcej, ABW na stronie internetowej poinformowała o swych działaniach. Opisuje, jak nabrała podejrzeń, że Amber Gold może oszukiwać klientów. „Funkcjonariusze ustalają, że Amber Gold w ofercie mówi o Banku Gospodarki Żywnościowej. Na podstawie tej wiedzy funkcjonariusze ABW na początku maja (8 maja br.) inicjują spotkanie z prezesem BGŻ. (...) Agencja jasno wskazuje, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa". O co chodziło? Pracownicy banku BGŻ sprawdzili, że Amber Gold ze swej skrytki, w której rzekomo przechowywał złoto klientów, ostatni raz korzystał... rok wcześniej.

Dlaczego Tusk mówił, że służby nie ostrzegały o przestępczej działalności Marcina P.? Zdaniem rzecznika rządu Pawła Grasia premier miał na myśli okres wcześniejszy: – Służby nie informowały wcześniej, przed końcem maja tego roku – przekonuje Graś.

Jednak zdaniem opozycji Tusk okłamał opinię publiczną. – Premier ewidentnie mija się z prawdą. Nie ma takiej możliwości, by nie wiedział o piśmie z ABW, które do niego wpłynęło. A jeszcze w czwartek w Sejmie przekonywał, że wiedzę o Amber Gold czerpał z mediów, a nie ze służb. Teraz widzimy, że od maja wiedział, co się święci – mówi Andrzej Duda, poseł PiS. – To kłamstwo premiera upewnia mnie, że zrobi on wszystko, by komisja śledcza w tej sprawie nie powstała.

Posłowie opozycji będą się domagać wyjaśnień podczas posiedzenia Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. – Na najbliższym posiedzeniu będziemy zajmować się sprawą Amber Gold. Wyjaśnienia w tej sprawie będzie składał m.in. szef ABW Krzysztof Bondaryk – mówi poseł SLD Stanisław Wziątek z komisji. – Od początku nie miałem wątpliwości, że służby musiały informować premiera. Pytanie, czy ta informacja do niego dotarła.

Andrzej Jaworski (PiS) zwraca uwagę, że to nie pierwszy raz, kiedy premier oszukuje opinię publiczną. – Podobnie było w sprawie śledztwa smoleńskiego i zeznań Donalda Tuska, że nic nie wiedział o planowanej wizycie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu, mimo że Kancelaria Premiera dysponowała informacją na ten temat.

– Premier oczywiście może twierdzić, że notatki ABW nie czytał. Jednak nie wiadomo, co byłoby wówczas bardziej niepokojące. Fakt, że szef rządu mija się z prawdą, czy też, że nie interesuje się ważnymi z punktu widzenia państwa sprawami – mówi prof. Antoni Kamiński, ekspert ds. korupcji.

Syn premiera pozywa

Mecenas Roman Giertych złożył w imieniu Michała Tuska pozew przeciwko gazecie „Fakt" i wnioski ugodowe wobec „Super Expressu" i tygodnika „Wprost". Twierdzi, że te media naruszyły dobra osobiste syna premiera. Tymczasem „Wprost" ujawnił wczoraj, że nazwisko prokuratora Daniela Różyckiego, który prowadzi śledztwo w sprawie Amber Gold, pojawia się w śledztwie o korupcję i cytuje byłego szefa gdańskiego CBŚ: – Trójmiasto to wielka pucha Pandory. Tu jest jedna wielka sitwa. W związku z tym były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zaapelował o przeniesienie śledztwa.

Mecenas Roman Giertych złożył w imieniu Michała Tuska pozew przeciwko gazecie „Fakt" i wnioski ugodowe wobec „Super Expressu" i tygodnika „Wprost". Twierdzi, że te media naruszyły dobra osobiste syna premiera. Tymczasem „Wprost" ujawnił wczoraj, że nazwisko prokuratora Daniela Różyckiego, który prowadzi śledztwo w sprawie Amber Gold, pojawia się w śledztwie o korupcję i cytuje byłego szefa gdańskiego CBŚ: – Trójmiasto to wielka pucha Pandory. Tu jest jedna wielka sitwa. W związku z tym były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski zaapelował o przeniesienie śledztwa.

POLECAMY

KOMENTARZE