Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Kraj

CBA w PZU kontroluje dokumenty wiceprezesa Sebastiana Klimka

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie użytkowania przez wiceprezesa PZU Sebastiana Klimka luksusowego samochodu.
Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Słabość do ekskluzywnych aut wpędziła wiceprezesa PZU w poważne kłopoty.

W środę w PZU pojawili się funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", przyszli po dokumenty związane ze sprawą wiceprezesa Sebastiana Klimka.

Poszło o skorzystanie przezeń z luksusowego auta należącego do firmy, która walczy o odszkodowania m.in. z PZU.

„Samochody uwielbiam"

O słabości Klimka do superaut wiemy od niego samego. W e-mailu do „Rzeczpospolitej" napisał: „Lubie szybie samochody (...). Bardzo bym chcial by mnie było stac na kupno jednyh z tych Cacek ale to jest poza moimi mozliwosciami (pisownia oryginalna – red.)". I dodał: „Jestem w Polsce od 2,5 roku i staram się tworzyc znajmosci, a już nie patrzylem na która strone. (...) Samochody uwielbiam i będę uwielbial i ktokolwiek w polskim swiecie da mi szanse się przejechac (...) będę to robil. Jaka prace nie wezme Hobby się NIGDY nie wypre".

Teraz z powodu owego hobby interesują się nim media i prokuratura. Miesiąc temu „Gazeta Polska Codziennie" napisała, że Klimek, powołany do zarządu PZU w marcu tego roku, przyjechał do pracy luksusowym sportowym samochodem Ferrari należącym do firmy Europejskie Centrum Odszkodowań (EuCO). Tymczasem, jak podała gazeta, firma ta procesuje się z państwowym ubezpieczycielem o wielomilionowe odszkodowania.

Klimek oględnie tłumaczył, że nie miał świadomości, do kogo auto należy, bo zostało użyczone członkowi jego rodziny. Na jakich zasadach jeździł autem wartym milion złotych, nie wyjaśnił.

O wyjaśnienia poprosiła rada nadzorcza PZU. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że Klimek na piśmie przedstawiał siebie jako ofiarę prowokacji mediów. Stwierdził, że chciał się tylko przejechać, a samochód testował dzięki uprzejmości członka rodziny, który go dostał z EuCO na kilka godzin. Zapewniał też, że nie wiedział, iż firma ta procesuje się z PZU o odszkodowania. Te wyjaśnienia mogą budzić wątpliwości. „Rzeczpospolita" dysponuje zdjęciami z ostatniego balu charytatywnego „EuCO i przyjaciele", który odbył się jesienią ubiegłego roku w hotelu Qubus w Legnicy. Widać na nich Sebastiana Klimka wraz z Ryszardem Petru (liderem Nowoczesnej i do niedawna wiceszefem rady nadzorczej EuCO) oraz Krzysztofem Materną (reklamował firmę).

EuCO jest spółką giełdową – w ubiegłym roku uzyskała blisko 300 mln zł odszkodowań dla swoich klientów.

Ferrari nie było jedynym ekskluzywnym autem, którym jeździł Klimek. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", w październiku ubiegłego roku użytkował porsche panamera należące do EuCO Marketing, spółki zależnej EuCO. Był wtedy dyrektorem finansowym i operacyjnym Philips Polska.

– Użytkowanie obu pojazdów odbyło się na zasadzie bezpłatnego, koleżeńskiego, wynikającego z przyczyn losowych, użyczenia pojazdów panu Klimkowi i członkowi jego rodziny. Pierwsze z aut użyczono na jeden dzień, drugie zaś na kilka godzin – podkreśla Przemysław Śmiałkowski z agencji PR obsługującej spółkę.

Jak to możliwe, że korzystał z aut należących do prywatnej spółki? – Jeden z menedżerów zna rodzinę Sebastiana Klimka i koleżeńsko użyczył mu porsche panamerę w październiku 2015 r., gdy ten pełnił funkcję dyrektora Philips Polska, natomiast ferrari członkowi jego rodziny w kwietniu tego roku. Ani Sebastian Klimek, ani żaden z członków jego rodziny nie jest i nigdy nie był zatrudniony w spółkach grupy EuCO – dodaje Śmiałkowski. Z jego słów wynika, że spółka nie ma pretensji, iż jej samochodami jeździła osoba z nią niezwiązana. Według niego na wspomniany jesienny bal Klimek został zaproszony jako osoba prywatna, a listę gości tworzono na podstawie rekomendacji menedżerów spółki.

Klimek nie odpowiedział „Rzeczpospolitej" na pytanie, czy uważał za stosowne korzystanie z samochodów, które należały do firmy z Legnicy. We wspomnianym e-mailu, w którym napisał o swym samochodowym hobby, dodał, że jeździł Ferrari „jako osoba prywatna". Na pytanie o uczestnictwo w balu najpierw nie chciał odpowiedzieć, ale w końcu przyznał, że zaprosił go nań Wojciech Michałowski, ówczesny dyrektor Teatru IMKA (należy do aktora Tomasza Karolaka).

Czy to była korzyść

Śledztwo w sprawie użytkowania przez Klimka luksusowego auta wszczął łódzki Wydział do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej po zawiadomieniu PZU o „możliwym konflikcie interesów". Jak podaje nam naczelnik wydziału Beata Marczak, prokuratura sprawdza, czy „doszło do użyczenia auta w rozumieniu osiągnięcia korzyści majątkowej", a jeśli był to przypadek korupcji gospodarczej, to czy nastąpiło świadczenie wzajemne.

Z kolei PZU podkreśla, że „w interesie spółki i jej zarządu, w tym pana Sebastiana Klimka, jest rzetelne i obiektywne wyjaśnienie tej sprawy przez powołane do tego organy".

On sam stracił stanowisko członka zarządu PZU Życie, ale pozostał w zarządzie PZU. Decyzją prezesa cofnięto mu jednak wszystkie kompetencje (odpowiadał za finanse spółki).

Według publikacji prasowych, m.in. „Pulsu Biznesu", od kilku tygodni trwa konflikt w zarządzie PZU, któremu bezczynnie przygląda się rada nadzorcza. To ona nie zgodziła się na odwołanie Klimka z zarządu. Sam Klimek w e-mailu do redakcji dodał: „Zamiast interesowac się samochodami proszę zgłębić temat obecnych kompetencji w Spółce które są w jednym ręku Prezesa (finanse, inwestycje, dzial prawny). Przy potencjalnej duzej transakcji kontrola jest w rekach jednej osoby co naraza Skarb Panstwa na duże straty...".

W PZU obowiązuje rygorystyczny kodeks etyki, który zakazuje pracownikom przyjmowania prezentów i korzyści, które „mogłyby skutkować powstaniem nieformalnego zobowiązania wobec ofiarowanego i ofiarodawcy". – Dbając o reputację Grupy PZU, członek zarządu w swoim działaniu, dotyczącym także sfery pozazawodowej, zobowiązany jest do powstrzymywania się od podejmowania wszelkiej aktywności, w wyniku której powstawałaby sprzeczność interesu własnego z interesem spółek Grupy PZU – tłumaczy rzecznik spółki Artur Dziekański.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL