Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Krzyżak: Cierpliwość elektoratu nie jest wieczna

Fotorzepa, Robert Gardziński
Aborcja uwiera PiS

Temat aborcji jest obecny w polskiej debacie publicznej od 1989 roku. Co jakiœ czas wraca, budzšc skrajne emocje. Od 1993 roku obowišzuje ustawa, która (w obecnym kształcie) zezwala na przerwanie cišży w trzech przypadkach. Potocznie okreœla się jš mianem „kompromisu aborcyjnego". Przez ćwierć wieku jej obowišzywania kilkakrotnie usiłowano jš zmienić. Raz na bardziej liberalnš, innym razem bardziej konserwatywnš. Bez skutku.

Kiedy w 2015 roku do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwoœć, wydawało się, że ustawa zostanie zaostrzona. Ale nic takiego się nie stało. Obywatelski projekt ustawy całkowicie zabraniajšcy aborcji PiS wrzuciło do kosza w 2016 roku. Zamiast tego rzšd Beaty Szydło zaproponował mglisty program „Za życiem".

Teraz w Sejmie utknšł – również obywatelski – projekt wykreœlajšcy z obecnych przepisów tzw. eugenicznš przesłankę do aborcji. Wszystko wskazuje na to, że nieprędko – mimo nacisków inicjatorów i wsparcia biskupów – opuœci on sejmowe komisje i stanie na posiedzeniu plenarnym. Bo choć dla częœci posłów PiS jest to temat ważny, to kierownictwo partii uznaje, że teraz nie warto zawracać sobie tym głowy. Sš sprawy ważniejsze.

Analizujšc przeróżne wypowiedzi przedstawicieli partii rzšdzšcej, można nawet zaryzykować tezę, że temat nie zostanie w ogóle podjęty w tej kadencji.

Dlaczego? Po pierwsze, dobry czas na to już minšł. Przed PiS wybory samorzšdowe, a za moment europejskie i parlamentarne. Temat œwiatopoglšdowy jest niewygodny i lepiej odłożyć go ad acta. Po drugie, PiS – co pokazujš przykłady z przeszłoœci – gra tš sprawš tylko wtedy, gdy może coœ zyskać. Kiedy uznaje, że może stracić, wstydliwie chowa głowę w piasek.

Przykłady? Za tzw. pierwszych rzšdów PiS (w roku 2007) pojawił się pomysł zmiany konstytucji i wpisania do niej prawnej ochrony życia poczętego. Jarosław Kaczyński uznał wówczas, że lepiej będzie, jak z partii odejdš zwolennicy tego rozwišzania. Tak też się stało i szeregi PiS opuœcił ówczesny marszałek Sejmu Marek Jurek.

Ale już za rzšdów PO–PSL, gdy kilka razy w Sejmie głosowano projekty ustaw zaostrzajšcych przepisy aborcyjne, posłowie PiS gremialnie podnosili ręce do góry, udzielajšc im poparcia. Budowali w ten sposób zaufanie w oczach tych wyborców, którzy nie pamiętali ich zachowania z roku 2007. Nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że ta częœć elektoratu pozwoliła na osišgnięcie w 2015 roku podwójnego sukcesu.

Po zdobyciu władzy partia zamilkła. Jej przedstawiciele mówili, że sami projektu zmian nie złożš, ale jak zrobiš to obywatele, to z troskš się nad tematem pochylš. I projekt – firmowany przez Ordo Iuris – się pojawił. Premier Beata Szydło stwierdziła, że popiera projekt inicjatywy obywatelskiej zakazujšcy aborcji. Potem prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział: „Jestem katolikiem, więc moja postawa jest tutaj oczywista". Dodał również, że w PiS nie będzie w tej sprawie dyscypliny, ale wydaje mu się, że „ogromna większoœć klubu, jeœli nie wszyscy, poprze tę propozycję". Ale na ulice wyszły czarne parasolki i ustawa trafiła do kosza.

Lider PiS znów ruszył odbudowywać zaufanie. Kilka miesięcy póŸniej w rozmowie z „Goœciem Niedzielnym" przekonywał, że „PiS w żadnym wypadku nie wycofuje się z dšżenia do zakazu aborcji z powodu choroby dziecka" i że ma on szansę „na wprowadzenie w stosunkowo nieodległym czasie". Nie precyzował dokładnie, kiedy się to stanie. Nie obiecywał, że będzie to jeszcze w tej kadencji Sejmu, ale zaznaczał, że dla niego sprawa jest ważna i będzie „dšżył do tego, aby jš skutecznie rozwišzać".

Obywatele przynieœli więc kolejny projekt i choć przeszedł przez pierwsze czytanie, to leży w komisji. I raczej tam zostanie. Jest jeszcze wprawdzie wniosek grupy posłów do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodnoœci z ustawš zasadniczš przepisu o aborcji eugenicznej, ale i on ugrzšzł.

Jarosław Kaczyński doskonale wie, że przed tym tematem nie ucieknie. Jednak samo przekonywanie społeczeństwa, że tylko PiS jest gwarancjš tego, że „lewacka rewolucja obyczajowa, która w Unii jest normš, nie zwycięży w Polsce", nie wystarczy do tego, by wygrać kolejne wybory. Za deklaracjami musi bowiem pójœć realne działanie. A cierpliwoœć elektoratu – co pokazała ostatnia pikieta obrońców życia pod biurem posłanki Joanny Lichockiej w Kaliszu – zaczyna się kończyć. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL