Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Sejm nie lubi dziennikarzy

Flick/Cory Doctorow
Potrzebna solidarnoœć w obronie swoich praw

Zginšł w służbie ojczyŸnie 10 IV 2010 pod Smoleńskiem – brzmi napis na tablicy ku czci Lecha Kaczyńskiego, którš odsłonięto w poniedziałek w Sejmie. Od poczštku budziła sporo kontrowersji z powodu usytuowania w sšsiedztwie tablicy upamiętniajšcej wizytę w parlamencie Jana Pawła II, a dziennikarze mogli zobaczyć jš dopiero w poniedziałek po południu. Na uroczystoœć odsłonięcia wpuszczono tylko fotografów i operatorów kamer.

Zdumieni dziennikarze próbowali pracować, siedzšc na kamiennych gzymsach koło Sejmu. Inni zdecydowali się wejœć do parlamentu fortelem, czyli przez Senat. – Powiedziałem, że celem mojej wizyty jest odbywajšcy się tego dnia w Senacie turniej „Szachiœci grajš dla Polonii" – relacjonuje Grzegorz Osiecki z „Dziennika Gazety Prawnej". – Jednak szybko okazało się, że do Sejmu wejœć nie można. Pilnował tego strażnik stojšcy w korytarzu łšczšcym obie izby. Dziennikarzom pozostało więc nagrywanie obrazków z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim, wykonujšcym ruchy na szachownicy. A nuż się kiedyœ przydadzš – dodaje.

Jeszcze nigdy uroczystoœci o podobnym charakterze nie towarzyszyły takie œrodki bezpieczeństwa. W dodatku zabezpieczenia trudno uznać za szczelne. Jak relacjonujš nam dziennikarze, którzy w końcu weszli do parlamentu, w poniedziałek Sejm zwiedzały wycieczki. Absurd? Tak. Niestety stosunek władzy do œwiata mediów coraz częœciej obfituje w absurdy i zwykłe złoœliwoœci.

Najdobitniejszym przykładem jest próba przeniesienia dziennikarzy do centrum medialnego budynku F, co było jednym z głównych powodów wybuchu kryzysu sejmowego w grudniu 2016 r. Opozycja, w tym poseł PO Michał Szczerba, przemawiała z mównicy z kartkš z napisem „#WolneMedia w Sejmie", bo planów marszałka Marka Kuchcińskiego trudno było nie uznać za próbę kneblowania dziennikarzy. W budynku głównym miała zostać garstka reporterów, a nowe centrum medialne było tak ciasne i odległe od sali obrad, że nie można było spodziewać się nawału polityków organizujšcych tam konferencje.

Wkrótce przekonali się o tym sami politycy PiS. Gdy w dniu wybuchu kryzysu prezes Jarosław Kaczyński postanowił wystšpić na briefingu, by powiedzieć, że „nie damy się sterroryzować", instynktownie udał się do dawnego pomieszczenia konferencji prasowych niedaleko sali posiedzeń. Nie wiedział, że decyzjš marszałka zostało już zlikwidowane. Inauguracyjnš konferencję w centrum medialnym zorganizował marszałek Senatu Stanisław Karczewski, ale najpierw poœlizgnšł się na oblodzonym chodniku, a potem dostrzegł, że dziennikarze się nie mieszczš.

W teoretycznie wcišż działajšcym centrum hula więc dziœ wiatr. W cišgu roku zorganizowano tam ok. 50 konferencji, czyli około jednej tygodniowo. Niewiele, bioršc pod uwagę fakt, że aranżacja sal pochłonęła ok. 120 tys. zł. Kilka lat wczeœniej ok. 3 mln zł poszło na remont tych pomieszczeń na potrzeby komisji sejmowych.

Dziennikarze, tak jak przed kryzysem, pracujš w Sejmie. Nie jest im jednak tak łatwo jak kiedyœ. Jeszcze w 2016 r. marszałek Kuchciński zamknšł dla mediów kuluary wokół sali posiedzeń i korytarz, przy którym gabinety ma kierownictwo Sejmu. PóŸniej zakazano mediom korzystania ze schodów w holu głównym, choć mogš przemieszczać się położonš tuż obok klatkš schodowš. A na parterze holu mogš pracować tylko na lewo od wejœcia głównego. Oficjalnym powodem jest to, że na prawo mieœci się szatnia. – Jednak akurat tam jest też wejœcie do kuluarów, z których korzystajš posłowie PiS. Swobodnie można więc nagrywać głównie polityków opozycji – mówi Grzegorz Osiecki.

– Wiele zależy od sejmowych strażników, którzy sš na zmianie danego dnia. Niektórzy przymykajš oko na zakazy, inni rygorystycznie przestrzegajš ich nawet w dni niesejmowe – komentuje reporter Superstacji Adrian Gšbka. Jedna z sejmowych reporterek opowiada nam nawet, że na galerii sali posiedzeń musiała pokazywać zawartoœć torebki, która przy wejœciu do Sejmu została przeœwietlona w specjalnej bramce. Jednak te obostrzenia blednš wobec coraz częstszych przypadków zamykania Sejmu przed mediami. A poniedziałkowe odsłonięcie tablicy nie było pierwszym podobnym przypadkiem.

W istotny sposób poruszanie się dziennikarzy po Sejmie ograniczono już w maju 2017 r. podczas szczytu przewodniczšcych parlamentów państw Europy Œrodkowej i Wschodniej. Dziennikarze wchodzili wówczas wejœciem obok sejmowej knajpy.

Drugi taki przypadek miał miejsce w grudniu 2017 r. podczas orędzia prezydenta Andrzeja Dudy, wygłoszonego przed Zgromadzeniem Narodowym. Dziennikarze, którym udało się zdobyć akredytację do Sejmu, zostali zamknięci na galerii sali posiedzeń. „Pani z Kancelarii Sejmu: nie jesteœcie dziećmi, przez dwie godziny nie trzeba siusiać, jeœć czy palić" – relacjonowała na Twitterze Sylwia Madejska z Polsat News.

Powód? Każdy przypadek ograniczenia swobody mediów Kancelaria Sejmu politycy PiS tłumaczš względami bezpieczeństwa. Jednak w poprzednich kadencjach media mogły swobodnie pracować nawet podczas wizyt izraelskich oficjeli, gdy w parlamencie operowali agenci Mossadu. Dlatego z ust sejmowych dziennikarzy najczęœciej można usłyszeć, że powodem jest raczej niechęć do mediów Jarosława Kaczyńskiego, a w jeszcze większym stopniu Marka Kuchcińskiego. Ten ostatni, formalnie druga osoba w państwie, praktycznie nie udziela wywiadów. – Ta władza nie lubi dziennikarzy, którzy zadajš coraz mniej wygodne dla niej pytania – mówi Jakub Stefaniak, rzecznik PSL i były reporter TVP.

– Gdzie te czasy, gdy swobodnie wchodziliœmy do hotelu sejmowego, by skorzystać z bankomatu albo kasy PKP i nikt nie zastanawiał się nawet, czy to jest legalne – wspomina z rozrzewnieniem jeden z dziennikarzy radiowych z długim stażem. Jednak były to też czasy, gdy dziennikarze wykazywali dużo większš solidarnoœć zawodowš. Przykładowo gdy w 2008 r. sejmowe władze z PO ograniczyły liczbę przepustek dla „Naszego Dziennika" i Telewizji Trwam, w obronie tych redakcji stanęły też inne media.

Dziœ to już nie do pomyœlenia i to nie tylko z powodów coraz głębszych podziałów politycznych w mediach. Gdy jesieniš 2016 r. było już jasne, że PiS zamierza przenieœć dziennikarzy do centrum medialnego, pod listem protestacyjnym niechętnie podpisywali się nawet szefowie tych mediów, które uchodzš za opozycyjne.

A solidarnoœć zawodowa jest potrzebna, bo swoboda dziennikarzy w Sejmie jest solš w oku nie tylko PiS. O jej ograniczeniu myœleli też politycy PO, którzy dziœ uchodzš za wielkich sympatyków mediów. Nie podobało im się, że w Sejmie przybywa kamer, a swoje ekipy wysyłajš nawet portale internetowe. I można się spodziewać, że utrzymajš restrykcję, gdy odzyskajš władzę. Albo ktokolwiek inny, kto przejmie pałeczkę od PiS.Bo mało jest tablic do odsłonięcia, szczytów parlamentarnych albo wizyt głów obcych państw? Pretekstów na pewno nigdy nie zabraknie. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL