Kraj

Frasyniuk: Odmówiłem współpracy jak w PRL

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Zatrzymanie Władysława Frasyniuka stało się najważniejszym tematem politycznym w środę. Opozycja mówi o powrocie PRL.

Wcześnie rano – po 6.00 – policja zatrzymała Władysława Frasyniuka, działacza opozycji w PRL, założyła mu kajdanki i dowiozła do prokuratury w Oleśnicy. Tam śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie postawili mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów na służbie. Po trwającym 10 minut przesłuchaniu Frasyniuka zwolniono. Zatrzymany skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Odmówił również podpisania postanowienia o przedstawieniu zarzutów oraz protokołu przesłuchania.

Czy policja miała prawo zatrzymać Frasyniuka? Z przepisów procedury karnej wynika, że tak. Policjanci, zatrzymując Władysława Frasyniuka, realizowali czynności zgodnie z zarządzeniem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ten dwukrotnie nie stawiał się na wezwanie prokuratury. Teraz obrona Frasyniuka może złożyć zażalenie na bezzasadne (jej zdaniem) zatrzymanie. Ma na to siedem dni. Kwestionować może także użycie wobec niego kajdanek. Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego pozwala bowiem na ich stosowanie, ale nie zobowiązuje do tego.

Sprawa Frasyniuka z pewnością znajdzie swój finał w sądzie. Najpierw jednak ewentualny akt oskarżenia przeciwko Frasyniukowi musi do niego trafić. Już teraz jednak mecenas Piotr Schramm, adwokat Frasyniuka, zapowiedział, że jeśli nie zostanie uniewinniony przez sąd w Polsce, to sprawa trafi na arenę międzynarodową.

Sam zatrzymany tłumaczył w środę, że odmówił współpracy, tak jak w przeszłości. – Powiedziałem, że nikogo nie pobiłem, że odmawiam składania zeznań i że nic nie podpisuję. Wróciłem do stanu sprzed lat, kiedy zachowywałem się tak samo – stwierdził na antenie TVN 24. Frasyniuk dodał też, że ogólnie atmosfera była miła. – Te spotkania nie należą do drastycznych. Oni wszyscy mają poczucie, że uczestniczą w teatrzyku – podkreślił.

Zatrzymanie Frasyniuka natychmiast wykorzystała opozycja, i to w bardzo zgodnym tonie. Specjalne konferencje prasowe zorganizowali liderzy Platformy i Nowoczesnej. Ton był bardzo ostry. – To jest zły symbol tych dni, tych rządów. To jest PRL-bis. To jest wehikuł czasu i powrót do mrocznych lat 80. – powiedział na konferencji prasowej przewodniczący Platformy Grzegorz Schetyna. Lider PO podkreślił, że przypomina mu się październik 1982 roku i aresztowanie Frasyniuka w mieszkaniu na Biskupinie. Jak zapowiedział Schetyna, Frasyniuk nie zostanie teraz sam.

W podobnym tonie wypowiadali się w środę politycy Nowoczesnej. – Frasyniuk został zatrzymany tak naprawdę za protest w obronie praw i wolności obywatelskich zapisanych w konstytucji. Protestował przeciwko łamiącej konstytucję ustawie o zgromadzeniach. Tak samo jak w latach komuny protestował przeciwko innym bezprawnym działaniom – mówiła w Sejmie Kamila-Gasiuk Pihowicz, szefowa Klubu Nowoczesnej. Swoją kontrę ma też partia rządząca. PiS podkreśla, że wszyscy muszą być równi wobec prawa. „Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa bez względu na to, jakie mamy życiorysy. Robienie dziś z niego męczennika jest śmieszne. Nie stawiając się na wezwania, wiedział, że do takiego zatrzymania dojdzie" – napisała na Twitterze Beata Mazurek, rzecznik PiS i wicemarszałek Sejmu.

Kwestia porannego zatrzymania Władysława Frasyniuka zmieniła się w główny wątek politycznej dyskusji w środę. I zapewne będzie szeroko komentowana w kolejnych dniach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL