Kraj

Koniec festiwalu obietnic w armii

Największym grzechem Antoniego Macierewicza było składanie obietnic bez pokrycia.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Nowy minister obrony narodowej chłodnym okiem powinien spojrzeć na wszystkie plany poprzednika.

Kwestie symboliki wojskowej i celebry były dla Antoniego Macierewicza nie mniej ważne od zakupów ciężkiego sprzętu dla armii. A jego obietnice opozycja określała „festiwalem propagandy".

Zrzucone mundury

Swoje urzędowanie Macierewicz zaczął od „przeorania" kadrowego. Z wojska odeszli generałowie Mirosław Różański, dowódca generalny, Mieczysław Gocuł, szef Sztabu Generalnego WP, a także Marek Tomaszycki, dowódca operacyjny. Stanowiska stracili też wszyscy kluczowi dowódcy niższych szczebli, m.in. Wojsk Specjalnych, Inspektoratu Uzbrojenia.

Spowodowało to rozchwianie kadrowe w wojsku. Jak tłumaczy nam jeden z emerytowanych generałów, „wojsko planuje z wyprzedzeniem", a Macierewicz tę ścieżkę awansu zachwiał. Awansował pułkowników bez doświadczenia dowódczego, a także odpowiedniego wykształcenia. Postawił na ludzi nieuwikłanych w układy z poprzednią ekipą rządową i współpracę z WSI.

Trwający od kilku miesięcy konflikt z Pałacem Prezydenckim skutkował zaś wstrzymaniem awansów generalskich. Teraz generałów mamy 66, ale ich liczba zmniejszy się w tym roku, bo kolejni osiągną wiek emerytalny.

Ten sam konflikt spowodował, że opóźnione zostały prace związane ze zmianą systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi.

Zbrojeniówka się cieszy

Antoni Macierewicz na pewno pozostanie w pamięci szefów polskich firm zbrojeniowych. To jego decyzje uruchomiły – zaplanowane zresztą przez poprzedników – duże zamówienia dla rodzimego przemysłu. Mowa m.in. o wartych ponad 4 mld zł kontraktach na zakup haubic Krab czy za prawie miliard zł samobieżnych moździerzy Rak. Macierewicz zdecydował się też na zakup dla Wojsk Obrony Terytorialnej 53 tys. sztuk karabinów polskiej konstrukcji Grot za 0,5 mld zł. Nadzorowana przez ministra Polska Grupa Zbrojeniowa przyspieszyła także modernizację leopardów. Ekipa Macierewicza dobrze radziła sobie z zakupami od polskich producentów zestawów przeciwlotniczych Grom/Piorun, artyleryjskich Pilica czy Poprad.

Nadzwyczaj sprawnie kupiła też samoloty dla VIP-ów. Transakcję na gulfstreamy i boeingi za 2,5 mld zł wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki nazywał „sprawą honorową". MON odrzucał krytykę, że powietrzne limuzyny kupowane były praktycznie bezprzetargowo z budżetu MON.

Klęska dużych kontraktów

Macierewicz nie poradził sobie natomiast z pozyskiwaniem za granicą największego i najkosztowniejszego uzbrojenia. W punkcie krytycznym znalazły się negocjacje z Amerykanami w sprawie zakupów zestawów przeciwrakietowych Patriot, a także przeniesienia na polski grunt technologii systemu HIMARS, czyli dalekosiężnego uzbrojenia dla wojsk lądowych (program Homar).

Gen. Adam Duda, były szef Inspektoratu Uzbrojenia MON, nie widzi szans na sfinalizowanie do 2022 r. budowy najważniejszych systemów osłony powietrznej.

O tym, że obietnic Macierewicza nie można brać na poważnie, świadczy pospieszna jego deklaracja w sprawie wskazania jeszcze na przełomie roku dostawcy okrętów podwodnych. Wart ponad 10 mld zł program „Orka" jest już opóźniony o co najmniej półtora roku.

Armia dłużej poczeka także na obiecane wielozadaniowe śmigłowce. Po raz kolejny przesunięto termin zgłaszania ofert w nowym konkursie na kilkanaście maszyn. Nikt już nie pamięta, ile, po decyzji o zamknięciu postępowania w 2016 r. na zakup francuskich śmigłowców Caracal, obietnic i dat padło z ust byłego ministra w tej sprawie. A producent caracali firma Airbus Helicopters poinformowała właśnie, że kieruje sprawę zerwania negocjacji do arbitrażu i będzie żądała odszkodowania.

WOT i sojusznicy

Oczkiem w głowie dla Macierewicza była budowa Wojsk Obrony Terytorialnej. Ta formacja, składająca się z ochotników, liczy już 7,6 tys. osób, w przyszłym roku ma być ich ponad dwa razy więcej, a docelowo ponad 50 tys. Formacja jest już uzbrajana. Ale jej tworzenie staje się coraz bardziej kosztowne.

Powstanie WOT krytykują niektórzy wojskowi. Zdaniem generała Różańskiego jest ona tworzona kosztem wojsk operacyjnych. – Oficerów, podoficerów przesuwa się z jednostek liniowych do WOT, zachęcając ich awansami – mówił nam generał.

Do sukcesów Macierewicza można zaliczyć na pewno odblokowanie awansów wojskowych. Tylko w 2016 r. awansowano 27 tys. szeregowych, podoficerów i oficerów. Po wielu latach oczekiwania podwyżki dostali też pracownicy wojska.

Z kolei zasługą wiceministra Tomasza Szatkowskiego jest stworzenie Koncepcji Obronnej RP, a także Strategicznego Przeglądu Obronnego. Zakłada on m.in. zwiększenie liczby wojska do 200 tys., stopniowe zwiększanie wydatków na obronę (co już się dzieje), tworzenie nowych jednostek.

Do plusów należy też dbanie o zaangażowanie NATO we wzmocnienie wschodniej flanki sojuszu. Dzisiaj w Polsce stacjonuje 3,5 tys. żołnierzy z innych krajów, m.in. amerykańska brygada pancerna, siły powietrzne, a także wielonarodowy batalion NATO w Orzyszu.

Tyle że działania te zaplanował jeszcze poprzedni rząd, a Macierewicz tylko je kontynuował.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL