Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Artur Bartkiewicz: Realpolitik po polsku

Fotorzepa/ Stefan Mleczak
Porównanie podejœcia rzšdu do kwestii reparacji, ze stanowiskiem ws. nieprzyjmowania przez Polskę uchodŸców, wywołuje spory dysonans poznawczy. Polska Realpolitik ma bowiem – niczym Janus – dwa zupełnie różne oblicza.
Oba stanowiska łšczy pryncypialnoœć i bezkompromisowoœć. Jeœli uchodŸcom mówimy „nie”, a reparacjom „tak” – to sš to kwestie nie podlegajšce negocjacjom. Otoczenie dzieli się na to, które ma rację (tzn. popiera stanowisko rzšdu) i na to, które nie ma racji (tzn. stanowiska rzšdu nie popiera). Oczywiœcie problem owego braku racji da się niuansować – niektórzy sš naiwni, inni sš zdrajcami, jeszcze inni realizujš interesy okreœlonych kół – ale œwiat w gruncie rzeczy dzieli się w tej kwestii jedynie na dobrych i złych. Przy czym jakakolwiek wštpliwoœć kwalifikuje wštpišcego natychmiast do tej drugiej grupy. 

Diabeł tkwi jednak w szczegółach – czyli argumentach stojšcych za każdym z tych stanowisk. W kwestii uchodŸców mamy do czynienia z Realpolitik w wersji chłodnej i wyrachowanej – czyli, w gruncie rzeczy – w klasycznej wersji tego podejœcia do polityki. Argumenty moralne, takie jak chrzeœcijańskie miłosierdzie, historyczne doœwiadczenia Polaków, wspomnienie I Rzeczypospolitej jako ziemi obiecanej dla wszystkich przeœladowanych i przepędzanych ze znacznie mniej tolerancyjnego w tamtych czasach Zachodu – nie majš tu absolutnie żadnego znaczenia. Liczy się tu i teraz . A tu i teraz trzeba dmuchać na zimne, więc skoro nikt nie da sobie obcišć głowy, ręki, ani nawet palca za to, iż wœród uchodŸców nie będzie dżihadysty z Daesh – to my za uchodŸców podziękujemy. I nie zrozum nas Europo Ÿle – jesteœmy narodem goœcinnym, tolerancyjnym i sympatycznym – ale w polityce nie ma miejsca na idealizm i sentymenty. Sorry Brukselo, to nic osobistego. 

Kiedy jednak w grę wchodzš reparacje wówczas sytuacja zmienia się o 180 stopni. Do reparacji mamy więc przede wszystkim moralne prawo, które w tym przypadku stoi ponad wszystkim innym, jest nawet ważniejsze niż chłodna kalkulacja dotyczšca tego, czy aby nie podejmujemy się operacji zaczepnej polegajšcej na ofensywie w kierunku księżyca z użyciem motyki. Historyczne racje w tym przypadku sš znacznie ważniejsze niż tu i teraz. Tak, Niemcy z nami dziœ handlujš, a nawet uzbrajajš naszš armię w swoje czołgi, ale – na miły Bóg – przecież nie wszystko sprowadza się do interesów! Przecież wrzesień 1939, Westerplatte, szeœć lat brutalnej okupacji, zrównana z ziemiš Warszawa. Tu już nie o pienišdze chodzi, ale o zasady. I tak Berlinie, to osobista sprawa. I nawet jeœli – cytujšc prezesa Kaczyńskiego – „pozostaniemy sami w Europie, to pozostaniemy”. Wiadomo, zasady. 

Ksišżę François de La Rochefoucauld przekonywał niegdyœ, że hipokryzja jest hołdem jaki występek składa cnocie. Wbrew pozorom to doœć optymistyczne zakończenie: wszak, jeœli maksyma ta jest prawdziwa, to najwyraŸniej o cnocie wcišż pamiętamy.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL