Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

#RZECZoPOLITYCE Pištek: Nie zabije mnie tajemniczy samochód

rp.pl
Rosyjscy gangsterzy z otoczenia Macierewicza już się chyba nauczyli, że mogš zabić każdego w Rosji, ale już poza niš, na przykład na Ukrainie - nie. Bo kiedy zabili dziennikarza œledczego Georgija Gongadzego, wybuchł pierwszy Majdan - mówił Tomasz Pištek, dziennikarz, autor ksišżki "Macierewicz i jego tajemnice"

- Na pytanie, kim jest Antoni Macierewicz, odpowiedzieć trudno - mówił goœć programu. - Wbrew jednak słowom rzecznika rzšdu że jest człowiekiem uczciwym, na 220 stronach ksišżki w sposób udokumentowany ujawniam, że Macierewicz ma liczne powišzania z rosyjskim gangsterem-finansistš, słynnym Siemionem Mogilewiczem, człowiekiem, którzy przez pewien czas był na liœcie 10 osób najbardziej poszukiwanych przez FBI. Człowiekiem blisko zwišzanym z sowieckim, a potem rosyjskim wywiadem GRU i dobrym znajomym, a nawet przyjacielem Putina, którego nazywa się jego tajnš broniš.

Na argument prowadzšcego, że nie można powiedzieć, by Antoni Macierewicz miał z nim bezpoœrednie kontakty, Pištek stwierdził, że trudno podejrzewać, żeby taki człowiek na œwieczniku i widelcu osobiœcie się z nimi spotykał, ale jest wokół niego kilku poœredników. -Nigdy ta liczba nie przekracza pięciu, powyżej których powišzania stajš się przypadkowe - mówił goœć programu.

- Pan Antoni Macierewicz mówi, że zwalcza rosyjskie służby, tymczasem co najmniej przez 30 lat, od 1980 do 2010 bardzo blisko, politycznie i biznesowo, współpracował z Robertem Jerzym Luœniš, płatnym konfidentem SB, który przekazywał pienišdze firmie Macierewicza "Dziedzictwo Polskie". Tak się składa, że oficerem prowadzšcym Luœni w SB był Józef Nadworski, esbek zwišzany z głównym szpiegiem GRU w Polsce Markiem Zielińskim.

Pištek mówił, że służba kontrwywiadu wojskowego stworzona przez Macierewicza w 2007 roku udzieliła dostępu do tajnych informacji polskiej armii Jackowi Kotasowi, który w latach 2002-2016 pracował dla spółek z grupy Radius, zwišzanych z sołncewskš mafiš, która z kolei znajduje się pod specjalnš pieczš gangstera-finansisty Mogilewicza.

- Pierwszy o tej skandalicznej sprawie napisał "Fakt". Po pierwszy publikacji nie było żadnej reakcji, kontrolujšcy grupę Radius pan Szustkowski, zwišzany z mafiš sołncewskš, w ogóle nie zareagował. Kiedy jednak w następnym tekœcie reporter œledczy Radosław Gruca wspomniał o zwišzkach Macierewicza z tym układem mafia sołncewska-Mogilewicz-Radius, wtedy pan Szustkowski zdecydował się pozwać "Fakt", żšdajšc gigantycznego odszkodowania - mówił autor ksišżki.

Ocenił, że to dziwne, gdy taki człowiek jak Szustkowski, zwišzany z mafiš sołncewskš handlarz broniš, broni Antoniego Macierewicza.

Zapewnił, że w jego ksišżce przedstawione sš udokumentowane powišzania, mapy i informacje. Na sugestię prowadzšcego, że opisane tam powišzania Macierewicza sš tak dalekie od niego bezpoœrednio, że właœciwie każdego można by o nie posšdzić, Pištek odparł, że ani on, ani prowadzšcy nie ma wœród swoich przyjaciół, którzy byliby albo "kumplami Macierewicza, albo Mogilewicza, albo członkami sołncewskiej mafii".

- Antoni Macierewicz ma takich przyjaciół czy współpracowników takich co najmniej czterech: Luœnia, Kotas, lobbysta amerykański D'Amato, który, kiedy był jeszcze amerykańskim senatorem, sponsorowany był przez niejakiego Siemiona Kislina, człowieka Mogilewicza w Nowym Jorku. Nie mówišc już o tym, że Macierewicz spotyka się z kongresmenem Danš Rohrabacherem z Kalifornii, którego portal Politico i inne media nazywajš wprost człowiekiem Putina w Waszyngtonie. Rohrabacher bronił rzekomych praw Rosji do Krymu, wyœmiewał się z ofiar Putina i chwali się swojš przyjaŸniš z Putinem, sięgajšcš 1991 roku - wyliczał Pištek.

Dziennikarz zauważył, że po katastrofie smoleńskiej Antoni Macierewicz poleciał do USA rzekomo po to, aby przekonywać przekonywać amerykańskich polityków do swojej wersji katastrofy, czyli do zamachu. - Poleciał do Stanów i spotkał się z Danš Rohrabacherem, który jest ostatnim człowiekiem, którego do tej wersji można przekonywać - mówił Pištek.

Na argument prowadzšcego, że szef MON od lat 90. walczy z agenturš, odpowiada za lustrację i zlikwidował WSI, a Pištek posšdza go o kontakty z rosyjskimi agentami, goœć programu odparł, że w KRS bez problemu można sprawdzić, że Antoni Macierewicz do dziœ zasiada w zarzšdzie firmy "Głos", której prezesem jest Robert Jerzy Luœnia, były płatny konfident SB, teraz milioner, do tej pory wygłaszajšcy publicznie opinie prorosyjskie i antyukraińskie, człowiek prowadzony w SB przez oficera powišzanego z GRU.

W reakcji na stwierdzenie prowadzšcego, że bliskie otoczenie Macierewicza i on sam deklarujš antykomunistyczne poglšdy, Pištek powiedział: - Ustalmy, że kiedy pan Macierewicz i jego otoczenie coœ mówi, to mówi, natomiast nie wiadomo, jaki to ma zwišzek z rzeczywistoœciš.

Pištek powiedział, cytujšc informacje od prokuratora krajowego w stanie spoczynku Włodzimierza Blajerskiego, że Antoni Macierewicz co najmniej od 1992 roku, gdy był ministrem spraw wewnętrznych, wiedział o agenturalnej przeszłoœci Luœni, że dostał dokumenty na ten temat i chował te dokumenty, by chronić Luœnię.

Prowadzšcy spytał Pištka czy ten nie obawia się procesu, co mogłoby się zakończyć więzieniem i przytoczył słowa obrońców Macierewicz, którzy twierdzš, że gdy dojdzie do procesu, Pištek wycišgnie żółte papiery albo powie, że jest uzależniony od heroiny i alkoholu..

- To nie ma nic do rzeczy. Rzeczywiœcie jestem uzależniony od alkoholu i heroiny, ale od trzech lat jestem trzeŸwy. Tym argumentem nie powinni szafować, bo to brzydkie atakować kogoœ personalnie wykorzystujšc jego chorobę. Ale też dlatego, że zdrowienie z tej choroby zakłada absolutnš uczciwoœć. Ja nie mogę kłamać. Gdybym skłamał komuœ, skłamałbym też sobie i szybko mógłbym wrócić do nałogu - mówił Pištek.

Dodał, że nie czuje zagrożenia w zwišzku z publikacjš ksišżki. - Nikt do mnie nie strzeli, nie zabije mnie żaden tajemniczy samochód ani tajemnicza choroba, bo ci panowie zwišzani z otoczeniem Macierewicza, rosyjskie służby i rosyjscy gangsterzy, o których piszę, już się chyba nauczyli, że mogš zabić każdego w Rosji, ale już poza niš, na przykład na Ukrainie - nie. Bo kiedy zabili dziennikarza œledczego Georgija Gongadzego, wybuchł pierwszy Majdan.

 

 

Rozmowa z Tomaszem Pištkiem

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL