Mroczniejsza strona Sojuza

aktualizacja: 19.06.2017, 21:26
Strefa upadku odłamków rakiety Sojuz 2 została wyznaczona na terenach ...
Strefa upadku odłamków rakiety Sojuz 2 została wyznaczona na terenach zagrożonych pożarem
Foto: AFP

Odłamki rakiety wystrzelonej z Bajkonuru przyczyniły się do śmierci Kazacha. Jego kolega został ranny.

Kilka dni temu straż pożarna otrzymała zawiadomienie, że 40 km od miasta Żezkazgan w Kazachstanie płonie step. Pożar został ugaszony jeszcze tego samego dnia, czyli 14 czerwca. Znaleziono dwóch ciężko poparzonych mężczyzn. Nazajutrz rosyjska Federalna Agencja Kosmiczna Roskosmos podała oficjalny komunikat, że jeden z rannych Kazachów zmarł. Okazało się, że obaj mężczyźni pracowali dla firmy NPO Maszinostrojenie i znaleźli się tam nieprzypadkowo. Ich zadaniem było usunięcie odłamków rakiety kosmicznej. O tej porze roku w tym regionie Kazachstanu panują wysokie temperatury. To był najgorszy moment na zetknięcie suchej trawy z rozżarzonymi odłamkami rakiety. Ciężarówka, którą prowadził jednej z pracowników, zajęła się na skutek silnego powiewu gorącego wiatru. Mężczyzna nie zdołał uciec.

Ale akcja wyniesienia na orbitę kapsuły zaopatrzeniowej Progress MS-06 została uznana za udaną. 16 czerwca statek dotarł do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Kapsuły transportowe Progress służą do zaopatrywania stacji trzy–cztery razy w roku. Dostarczają przebywającym na orbicie kosmonautom żywność, wodę, ubrania, środki higieny osobistej, sprzęt, nowe materiały do eksperymentów, paliwo do manewrów orbitalnych oraz gaz do utrzymywania sztucznej atmosfery.

Progress ma też automatyczny system dokowania. Zacumowany statek czeka na przybycie swojego następcy. Wypełniony zostaje odpadkami ze stacji i sprowadzony z orbity. Następnie ulega kontrolowanemu zniszczeniu w górnych warstwach atmosfery.

Długoterminowy pobyt kosmonautów na orbicie wymaga dużej ilości zaopatrzenia, którego nie sposób przechować na stacji. Jeden kosmonauta potrzebuje około 30 kg zaopatrzenia dziennie, czyli 5,4 tony na pół roku. Progress MS-06 po zacumowaniu do modułu Zwiezda dostarczył 2,5 tony świeżego ładunku. Zabrał również cztery satelity standardu CubeSat, które zostaną wypuszczone podczas rosyjskiego letniego spaceru kosmicznego. Kapsuła ma czekać na Progress MS-07 do grudnia tego roku.

Obecnie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej znajduje się trójka astronautów i do niedawa byli zajęci innymi bezzałogowymi statkami – uwalnianiem kapsuły Cygnus, by przyjąć konkurencyjnego dla niej Dragona.

Progress MS-06 to 35 rakieta, którą w tym roku wysłano w kosmos. Siedem z nich wystrzelili Rosjanie. USA ma na koncie nieco więcej, bo aż 11.

Radziecka cena podboju kosmosu

Kazach, który zginął, i jego ciężko ranny kolega nie są jedynymi ofiarami rozwoju przemysłu kosmicznego. Władze ZSRR przez ponad ćwierć wieku ukrywały dramat, jaki rozegrał się na kosmodromie Bajkonur 24 października 1960 r. Potężna eksplozja pozbawiła życia 126 osób. Nie jest to jednak dokładna liczba. Niektóre szacunki mówią nawet o 200 ofiarach.

Wszystko przez pośpiech i ambicje. „Do odpalenia musi dojść przed rocznicą rewolucji październikowej" – naciskał Nikita Chruszczow. To ZSRR rozpoczęło erę podboju kosmosu i należało tę przewagę utrzymać.

Rakieta międzykontynentalna R-16, znana też jako SS-7, była daleka od ideału. Pod wpływem paliwa jej zbiorniki zaczęły korodować i rozszczelniać się, co spowodowało wyciek łatwopalnej substancji. Centrala to zbagatelizowała. Gdy paliwo zapłonęło, co było tylko kwestią czasu, Bajkonur zmienił się w piekło na ziemi. Wybuch był widoczny z odległości 50 km. Jedni ginęli w płomieniach, inni od trujących oparów.

Wyścig za wszelką cenę

Radziecki kosmonauta Władimir Komarow był członkiem pierwszej wieloosobowej załogi w kosmosie. Władze ZSRR tak bardzo gonił czas, że wystrzelono kosmonautów bez skafandrów. W 1967 r. Komarow został pierwszym człowiekiem, który zginął podczas lotu w kabinie statku Sojuz 1. Jurij Gagarin ostrzegał: „Rakieta ma wiele usterek, które należy usunąć!". Naciskał, bo odnaleziono ich ponad 200. Breżniew był nieustępliwy i nie wyraził zgody na zwłokę w starcie. Dlatego 23 kwietnia 1967 r. statek z Komarowem na pokładzie wystartował, choć nie powinno było do tego dojść.

Najpierw nie wysunął się panel solarny, więc brakowało energii do zasilania wszystkich systemów w statku. Zepsuł się układ stabilizujący. Komarow wszystko musiał naprawiać ręcznie. Napięcie narastało i w końcu podjęto decyzję – odwołano lot Sojuza 2, który miał się spotkać na orbicie z Sojuzem 1. Poinformowano Komarowa, że po 19 okrążeniach ma przygotować się do przedterminowego powrotu.

Gdy pojazd zaczął opadać w kierunku Ziemi, zgodnie z planem otworzyły się spadochrony. Kabina jednak obracała się wokół własnej osi, więc liny poplątały się i kapsuła bez oporu spadała z ogromną prędkością. Komarow nie miał żadnych szans na przeżycie. Późniejsze analizy dowiodły, że gdyby Sojuz 2 kontynuował lot, załoga podzieliłaby los swojego poprzednika.

Po tej katastrofie rozwój radzieckiego programu kosmicznego przyhamował. W tej chwili Bajkonur ponownie jest aktywnym centrum lotów kosmicznych. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE