Rocznica misji Apollo 13

aktualizacja: 11.04.2017, 10:39
Foto: Domena publiczna

Program Apollo był sukcesem politycznym i technicznym. Nie był sukcesem naukowym. W 47. rocznicę rozpoczęcia misji Apollo 13 przypominamy tekst archiwalny z 1994 r.

REDAKCJA POLECA
14.04.2017
NASA: Na jednym z księżyców Saturna są warunki pozwalające na pojawienie się życia
kariera
Wulgaryzmy w pracy niedopuszczalne, chociaż powszechne

Neil Armstrong, pierwszy człowiek na Księżycu, od lat nie udziela wywiadów. Nie będzie brał udziału w żadnych rocznicowych obchodach. Nawet nie wyjrzał przez okno, kiedy w ubiegłą sobotę mieszkańcy jego rodzinnego miasteczka Wapakoneta, w stanie Ohio, urządzili na jego cześć paradę. Samotnik Armstrong nie życzy sobie, aby ktokolwiek go niepokoił. Od dawna mógł być milionerem, ale zawsze odrzucał wszelkie propozycje kontraktów reklamowych. Do tego stopnia nie znosi on popularności i szumu wokół swojej osoby.

Inni uczestnicy programu Apollo nie mają podobnych oporów. Edwin "Buzz" Aldrin, który po powrocie z Księżyca popadł na pewien czas w alkoholizm i depresję, chętnie reklamuje różne produkty, pisze też powieść fantastyczno-naukową. W ubiegłym roku na jednej z aukcji w Beverley Hills pojawiła się paczka mrożonej zupy ziemniaczanej "z kolekcji Buzza Aldrina". "Nieco zakurzona, ale, kto wie -- może to jest kurz księżycowy! " -- zachęcał katalog. Cena wywoławcza: 5 tysięcy dolarów.

W sumie w sześciu udanych wyprawach Apollo Księżyc odwiedziło 12 amerykańskich astronautów. Najdziwniejsza rzecz przytrafiła się Edgarowi Mitchellowi, wyprawa Apollo 14, który w drodze powrotnej na Ziemię doznał objawienia, co zmieniło jego przyszłe życie. Mitchell rozwiódł się, opuścił NASA i założył Institute of Noetic Sciences, zajmując się badaniem zjawisk parapsychologicznych. Już zresztą w drodze na Księżyc przeprowadził w tajemnicy przed NASA eksperyment telepatyczny, w którym czterech współpracowników na Ziemi próbowałoodgadnąć porządek symboli umieszczanych przez Mitchella na tablicy liczbowej -- odgadnęli prawidłowo 51 z 200. Z kolei Alan Bean od 13 lat zajmuje się wyłącznie malowaniem księżycowych krajobrazów, w czym doszedł już do takiej perfekcji, że jego obrazy są sprzedawane po 60 tysięcy dolarów.

Wielka rocznica, wielki interes

W minioną sobotę (16 lipca) minęła 25. rocznica startu Apollo 11. Z tej okazji w Centrum Kosmicznym imienia Kennedy'ego na przylądku Canaveral odbyła się niewielka uroczystość. Główne obchody przewidziano na obecny tydzień, który ogłoszono Międzynarodowym Tygodniem Przestrzeni Kosmicznej (18 -- 24 lipca) . Dziś przypada rocznica pamiętnego lądowania, które oglądało na żywo przez telewizję 600 milionów ludzi w 49 krajach świata -- jedna piąta ludzkości. Amerykańska telewizja emituje z tej okazji dziesiątki filmów dokumentalnych i programów wspomnieniowych. Informacje z kosmosu dominują również w dziennikach: astronauci promu kosmicznego obserwują akurat w tych dniach rozmnażanie się traszek na orbicie, a astronomowie pasjonują się uderzeniami odłamków komety Shoemakera-Levy w powierzchnię Jowisza. Przy okazji telewizja przypomina też filmową klasykę science-fiction "2001 Odyseję kosmiczną", Kubricka.

Księżycowych wspomnień pełne są magazyny ilustrowane. Zostały także wydane dwie książki o tej tematyce: "A Man on the Moon" Andrew Chaikina oraz "Moon Shot" astronautów Alana Sheparda i Deke'a Slaytona. Planowane są następne, wśród nich "Lost Moon" Jamesa Lovella, opowieść o nieudanej wyprawie i graniczącym z cudem szczęśliwym powrocie na Ziemię załogi Apollo 13. W przyszłym roku ma powstać film na ten temat; Jamesa Lovella zagra tegoroczny laureat Oscara Tom Hanks.

W USA każde wielkie wydarzenie to także wielki interes. Sklepy pełne są "rocznicowych" koszulek z okolicznościowymi nadrukami, kubków do kawy, zegarków, spinek do krawatów, itp. Wypuszczono dwa okolicznościowe znaczki pocztowe. W wielu miastach Stanów Zjednoczonych odbywają się rocznicowe festyny połączone z konkursami dla młodzieży i kiermaszami handlowymi.

Handlowej gorączce ulegają wszyscy. Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) bez oporów sprzedaje oficjalne logo wyprawy Apollo 11 -- wizerunek orła z napisem "Orzeł wylądował" -- wytwórcom bawełnianych koszulek i filiżanek do kawy. Narodowe Muzeum Lotnictwa i Przestrzeni Kosmicznej oferuje po 9, 95 dol. zamrożone "posiłki kosmiczne" składające się z pizzy, frytek, truskawek i brzoskwiń. Do tego można dokupić sobie "zupę księżycową", rzekomo taką samą jak serwowana na pokładzie Apollo 15 i 16.

Morderczy wyścig

Gdyby nie zimna wojna, pewnie do tej pory nie byłoby człowieka na Księżycu. Amerykanie byli wstrząśnięci wystrzeleniem przez Rosjan Sputnika-1 w 1957 roku, a jeszcze bardziej lotem orbitalnym Gagarina w cztery lata później. "Brak sukcesów w kosmosie oznacza pozostanie w tyle w kluczowej dziedzinie (. .. )" -- mówił ówczesny wiceprezydent USA Lyndon Johnson -- "W oczach świata, pierwszy w kosmosie jest pierwszy we wszystkim". Podczas kiedy Amerykanie przygotowywali się dopiero do pierwszego suborbitalnego lotu Alana Sheparda, prezydent Kennedy pytał Johnsona: "Czy mamy szansę pobicia Sowietów, umieszczając laboratorium w kosmosie lub odbywając załogową podróż na Księżyc i z powrotem? Czy jest jakikolwiek inny program kosmiczny, w którym możemy zwyciężyć? " W sześć tygodni po locie Gagarina Kennedy wystąpił w Kongresie z dramatycznym przemówieniem, w którym zapowiedział wysłanie człowieka na Księżyc przed końcem dekady lat 60. "Żaden inny program kosmiczny nie będzie ważniejszy dla ludzkości i dla długofalowej eksploracji kosmosu; żaden nie będzie tak trudny i kosztowny" -- zadeklarował Kennedy. Nawet szefowie NASA byli w tym momencie przerażeni ogromem tego przedsięwzięcia.

Rząd i Kongres USA potraktowały je priorytetowo. Program Apollo kosztował 25 miliardów dolarów. W samym tylko 1966 roku przeznaczono nań, przykładowo, 6 miliardów dolarów, czyli ponad 4 proc. budżetu federalnego. Na rzecz programu kosmicznego pracowało 400 tysięcy osób, często z ogromnym zaangażowaniem, na ochotnika, po godzinach, bez dodatkowej płacy. Trójka astronautów: Gus Grissom, Roger Chaffee i Edward White straciła życie podczas nieudanego testu księżycowego lądownika w 1967 roku.

W momencie otwarcia przez prezydenta Kennedy'ego amerykańskiego programu podboju kosmosu Amerykanie mieli dużo do nadrobienia. Kiedy świętowali pierwsze udane loty orbitalne w ramach programu Mercury, Rosjanin Leonow odbył już pierwszy kosmiczny spacer. Kiedy zaczęli wysyłać na orbitę pierwsze dwuosobowe statki Gemini, Rosjanie wystrzelili dwa pojazdy naraz, które orbitowały obok siebie. Przełom nastąpił w 1969 roku, na kilka miesięcy przed startem Apollo 11. Ogromna radziecka rakieta -- porównywalna z amerykańskim Saturnem 5 i gotowa wynieść na Księżyc pierwszą załogową wyprawę -- eksplodowała na stanowisku startowym. Rosjanie wypadli z wyścigu.

Wyłonieni z grona pilotów-oblatywaczy pierwsi amerykańscy astronauci byli prawdziwymi bohaterami swoich czasów. Wiedzieli, co ryzykują i bili się o miejsce w kolejnych wyprawach, wiedząc, że tym samym gwarantują sobie miejsce w historii. Kiedy Shepard po raz pierwszy startował w kosmos w 1961 roku, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wynosząca go rakieta Atlas lubi bez powodu wybuchać. Lądujący na Księżycu Armstrong i Aldrin nie mieli pewności, że wrócą. Mogło się okazać, że warstwa pyłu na księżycowej powierzchni jest zbyt głęboka i lądownik po prostu w niej ugrzęźnie. Mógł też po prostu wywrócić się na jakimś głazie, grzebiąc śmiałków na zawsze. Szukając właściwego miejsca do lądowania Armstrong niemal doprowadził do zawałów serca kierujących lotem szefów ośrodka w Houston: zwlekał do momentu, kiedy w zbiorniku lądownika pozostało paliwa jedynie na 20 sekund lotu.

Systemy techniczne zawodziły często podczas całego programu, przede wszystkim we wczesnych jego etapach, przed lotami na Księżyc. Paradoksalnie, nawet z najcięższych opresji w kosmosie amerykańscy astronauci wychodzili obronną ręką, zginęła natomiast trójka testująca jeden z pojazdów na Ziemi.

Kosztowne zwycięstwo

Zainteresowanie drugim lotem na Księżyc nie było już tak duże. Trzeciego telewizja w ogóle nie chciała transmitować; media z ainteresowały się nim dopiero po tajemniczej eksplozji, która o mało nie doprowadziła do tragedii na pokładzie Apollo 13. Astronauci przetrwali wewnątrz lądownika -- przekształconegow "kapsułę ratunkową" i po okrążeniu Księżyca zdołali skierować statek z powrotem na Ziemię. Dotarli tam na resztkach powietrza i wody, a osłony termiczne szczęśliwie przetrwały eksplozję -- bez nich wszyscy spłonęliby w atmosferze. Apollo 15 wyposażony był w kołowy pojazd księżycowy, co ponownie zainteresowało telewizję. Powoli jednak ze wszystkich stron Stanów Zjednoczonych zaczęły podnosić się głosy protestu: po co komu loty na Księżyc, skoro jest tyle problemów wewnętrznych, tylu nędzarzy w wielkomiejskich gettach. Odwołanowięc trzy z zaplanowanych 10 lotów, a tuż postarcie ostatniej wyprawy -- Apollo 17 -- zaczęto w NASA zwalniać pracowników.

Tuż po pierwszym locie na Księżyc ówczesny wiceprezydent Spiro Agnew nalegał na rozpoczęcie przygotowań do lotu na Marsa w połowie lat 80. NASA domagała się funduszy na stałą stację orbitalną i prom kosmiczny, ale dostała fundusze tylko na to drugie. Prezydent Richard Nixon miał inne priorytety, a w dobie rozpoczętej przez niego ery odprężenia w stosunkach amerykańsko-radzieckich morderczy wyścig w kosmos nie był już nikomu potrzebny. Gdyby zimna wojna trwała w niezmienionej postaci, to kto wie, może mielibyśmy dziś już niejeden załogowy lot na Marsa. ..

Próbki księżycowego gruntu, których ponad 400 kilogramów przywieźli amerykańscy astronauci, okazały się bezcenne dla badań nad przeszłością Księżyca, Ziemi i całego Układu Słonecznego. Wynalezione w związku z wyprawami Apollo materiały i technologie znalazły wykorzystanie w wielu dziedzinach gospodarki. Podczas lotów przeprowadzono serię ważnych eksperymentów naukowych.

Faktem jest jednak, że wszystko tomożna było osiągnąć wielokrotnie niższym kosztem, wysłając na Księżyc statki bezzałogowe. Rosjanie, którzy technologicznie nie dorównywali już wtedy Amerykanom, osiągnęli tą drogą doskonałe rezultaty. Radziecki pojazd, który przywiozła na Księżyc sonda Łuna-17 w 1970 roku, działał przez dziesięć i pół miesiąca; podczas kiedy amerykański z Apolla 17 -- zaledwie 75 godzin.

Tymczasem amerykańscy astronauci, wysłani na Księżyc kosztem miliardów dolarów, nie zawsze właściwie pojmowali swoją rolę. Podczas lotu Apollo 14 Mitchell przeprowadził nielegalny eksperyment telepatyczny, a Shepard zabrał kij i piłki golfowe, które -- już na Księżycu -- uderzał w różnych kierunkach, zamieniając misję naukową w kosmiczny cyrk. Jednocześnie żaden z nich nie umiał trafić do głównego celu misji, krateru Cone (chociaż przeszli zaledwie kilka metrów od niego) . Nie potrafili nawet prawidłowo oznaczyć pobranych przez siebie próbek księżycowego gruntu, pozostawiając ziemskim geologom prawie niemożliwe zadanie określenia, który kamień z którego krateru pochodzi.

W sytuacji, kiedy 10 procent z 25-miliardowego budżetu programu Apollo poświęcono wyłącznie na sprzęt do kosmicznej transmisji telewizyjnej, aby wszyscy na świecie na żywo widzieli pierwsze kroki człowieka na Księżycu, stało się jasne, że nie o naukowe osiągnięcia chodziło twórcom tego programu.

Chodziło o zwycięstwo w wyścigu z Rosjanami i o inspirację, jaką miał dać Amerykanom słynny spacer Armstronga. W okresie zamieszek rasowych, zabójstw Martina Luthera Kinga i Roberta Kennedy'ego; w okresie przybierającej na sile wojny w Wietnamie i coraz ostrzejszych protestów przeciwko tej wojnie, tego typu inspiracja była bardzo Amerykanom potrzebna. I jeśli ktoś kiedykolwiek zechce wymienić jedno najważniejsze wydarzenie w amerykańskiej historii z 1969 roku, nie będzie nim festiwal w Woodstock czy ćwierćmilionowa antywojenna demonstracja w Waszyngtonie, ale pierwsze lądowanie człowieka na Księżycu.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE