Karol Seweryn: Przemysł kosmiczny zastąpił astronomię

aktualizacja: 21.02.2017, 23:29
Foto: PAP, Bartłomiej Zborowski

- Jest wiele powodów, dla których warto się wybrać na Marsa czy też na Księżyc. Powinniśmy wykorzystywać te miejsca, żeby ludzie żyjący na Ziemi mieli z nich jakiś pożytek - mówi Karol Seweryn, inżynier z Centrum Badań Kosmicznych PAN

REDAKCJA POLECA

Rzeczpospolita: NASA chce wysłać na Marsa kolejnego łazika. Misję zaplanowano na 2020 rok. Po co nam taki pojazd na Czerwonej Planecie?

Dr inż. Karol Seweryn: Łaziki są wysyłane głównie po to, by uzyskać pomiary środowiskowe. Wiedza o Marsie ma w przyszłości pomóc astronautom tam dolecieć. Żeby o tym myśleć, musimy wiedzieć, co ich tam czeka. Drugim zadaniem tych urządzeń jest eksploracja powierzchniowa i podpowierzchniowa. Chcemy się nauczyć, jak poruszać się po planetach o innej grawitacji niż ziemska. Oprócz tego są jeszcze działania ściśle technologiczne, związane z rozwojem robotyki. Próbujemy opanować różne metody sterowania łazikami, stąd wiele prowadzonych obecnie prac badawczych w tym kierunku.

Jaki będzie następny krok w eksploracji Marsa?

To, co jest najbardziej istotne z punktu widzenia przemysłu kosmicznego. Ważne jest pytanie, w jaki sposób da się czerpać z takiej eksploracji zyski. Może przyjdzie kolej na wydobywanie różnego rodzaju minerałów? Jest wiele powodów, dla których warto się wybrać na Marsa czy też na Księżyc. Powinniśmy wykorzystywać te miejsca, żeby ludzie żyjący na Ziemi mieli z nich jakiś pożytek. Ale przedsięwzięcia związane z kosmosem to ogromny wysiłek trzech podmiotów.

Jakich?

To przede wszystkim administracja publiczna, na przykład Polska Agencja Kosmiczna. Dzięki takim instytucjom możliwe jest finansowanie tych przedsięwzięć. Do tego jest grono naukowców zainteresowanych odkrywaniem kosmosu. Ostatnim elementem, choć równie ważnym, jest przemysł, który chce robić na tym biznes.

To kiedy możemy się spodziewać pierwszych astronautów na Marsie?

Myślę, że gdyby była pilna potrzeba, to Amerykanie byliby już blisko. W końcu w trakcie zimnej wojny pokazali, że kilka lat intensywnych prac wystarczyło, by człowiek postawił stopę na Księżycu. Podróż na Marsa jest wyzwaniem, ale jeśli tylko Stany Zjednoczone wzmogą badania, to podróż załogowa mogłaby się udać za 10, może 15 lat. Inaczej jest z misjami europejskimi, które jeszcze nie potrafią dostarczać łazików na powierzchnię planety. Nie wspominając już o Polsce, która dysponuje niewielkim budżetem przeznaczonym na eksplorację kosmosu. W konsekwencji mamy jeszcze niższy poziom technologiczny.

Jednak wielu polskich studentów odnosi sukcesy w prestiżowych konkursach dotyczących budowy łazików...

Tego typu działania bardzo dobrze propagują wiedzę o kosmosie – zarówno na arenie polskiej, jak i europejskiej. W naszym kraju kosmos kojarzy się głównie z astronomią. Słusznie, bo przez setki lat mieliśmy ogromne osiągnięcia w tej dziedzinie. Obecnie jednak liczy się przemysł kosmiczny. A skoro Europa wysyła jedną maszynę na 10 lat, to nie powinniśmy wiązać z działalnością studencką nadziei na to, że nagle Polska będzie produkować swoje łaziki. Nie chcę nikogo zniechęcać, ale podkreślam, że czeka nas jeszcze długa droga i dużo pracy.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE