Epidemia rozwiązłości

aktualizacja: 16.08.2015, 21:04
Foto: 123RF

Katolikom nie są potrzebne zapewnienia płynące ze strony postępowych hierarchów, że grzech to nic takiego – pisze publicysta.

REDAKCJA POLECA

W Europie Zachodniej i Ameryce Północnej co roku dokonuje się około 3 milionów aborcji chirurgicznych. Poronień wywołanych przez środki chemiczne jest prawdopodobnie kilkakrotnie więcej.

Gwałtownie zwiększa się liczba zachorowań na choroby weneryczne (najwięcej mówi się o AIDS, ale wzrost zachorowań dotyczy również wielu innych chorób), co spowodowane jest epidemią rozwiązłości.

Zjawiska te dotykają społeczeństw do niedawna chrześcijańskich. Na wiele z nich Kościół katolicki przez wieki wywierał istotny wpływ, a wymienione wcześniej problemy dotyczą również wiernych Kościoła. Rzeczą naturalną w tej trudnej sytuacji było zwołanie synodu poświęconego rodzinie.

Debata podczas synodu nadzwyczajnego, który obradował w 2014 roku, koncentrowała się na komunii dla osób rozwiedzionych, żyjących w powtórnych związkach, a także kwestiach związanych z homoseksualizmem. Wydaje się, że debata w niewielkim stopniu odnosiła się do przyczyn negatywnych zjawisk, a bez rozpoznania przyczyn trudno znaleźć środki zaradcze.

Przez wieki małżeństwo było projektem na całe życie, projektem wspólnym, dotykającym wszystkich wymiarów egzystencji, od spraw materialnych poczynając, na duchowych kończąc. Rodzina, której fundamentem było monogamiczne i nierozerwalne małżeństwo, była miejscem, w którym przychodzą na świat i rozwijają się dzieci, ale jednocześnie przedsiębiorstwem (w przeszłości najczęściej rolnym), zarządzanym wspólnie przez małżonków, które dostarczało środków utrzymania. W rodzinie dzieci rodziły się i uczyły się budować relacje, by następnie założyć własne rodziny.

Znaczenie małżeństwa podnosił jego sakramentalny charakter. Wzorem dla małżonków miał być związek Chrystusa z Kościołem.

Atak na małżeństwo, a w konsekwencji na rodzinę, zaczął się od zakwestionowania jego religijnego charakteru. Luter odrzucił sakramentalność małżeństwa, otwierając drogę późniejszym niszczycielom. Rozwiązły Rousseau, który oddał do przytułku pięcioro swoich dzieci, stał się idolem warstw oświeconych.

Koniec XX i początek XXI wieku to nowa odsłona walki przeciw małżeństwu i rodzinie. Na tym etapie państwa i instytucje międzynarodowe aktywnie działają, aby małżeństwo i rodzinę zniszczyć ostatecznie. Widzimy to głównie, obserwując zmiany w prawie rodzinnym, a także w edukacji. Celem zmian prawnych jest rozmycie definicji małżeństwa i pozbawienie rodziców wpływu na wychowanie dzieci.

Zmiany w edukacji, która w coraz większym stopniu staje się domeną państwa, służą niszczeniu rodziny, a także uzależnieniu dzieci od seksu. Seks stał się bożkiem państw postchrześcijańskich. Nie jest to bynajmniej bożek miły i łagodny. Ci, którzy próbują mu się przeciwstawić, narażeni są na rozmaite represje.

Od samego początku Kościół stawał w obronie małżeństwa i rodziny. Narażał się przez to często panującym, a Jego pasterze i wierni oddawali za nauczanie Kościoła życie. Uczniowie Chrystusa nie starali się jednak dostosować w tych kwestiach do otoczenia. Dzięki bezkompromisowości w sprawach moralnych i religijnych to oni zmienili świat, choć trwało to kilka wieków, a wielu chrześcijan za wierność zapłaciło życiem.

Propozycje współczesnych modernizatorów chrześcijaństwa (mam na myśli kardynała Waltera Kaspera i jego zwolenników) są odmienne. Zamiast bezkompromisowości w sprawach wiary i moralności proponują „otwarcie i wrażliwość". Brzmi to ładnie, ale faktycznie oznacza zaakceptowanie ideologii, których celem jest „ostateczne rozwiązanie" kwestii małżeństwa i rodziny, czyli całkowite ich zniszczenie.

Wierność jako zasada jest warunkiem przetrwania małżeństwa. Przypadki niewierności, o ile towarzyszy im świadomość zła i zamiar poprawy, nie niszczą małżeństwa jako instytucji.

Propozycje, aby Kościół w ten czy inny sposób niewierność zaakceptował, są dla małżeństwa śmiertelnym zagrożeniem. Epidemia orzeczeń o nieważności małżeństw jest ilustracją tego zagrożenia. Jeszcze bardziej destrukcyjny wpływ miałaby faktyczna akceptacja powtórnych związków, którą postuluje kardynał Kasper.

Postulaty modernizatorów zostały w minionych dziesięcioleciach zrealizowane w wielu Kościołach lokalnych. Episkopaty Niemiec i wielu innych krajów Zachodu faktycznie odrzuciły encyklikę „Humanae vitae", w której błogosławiony Paweł VI przeciwstawił się rewolucji seksualnej. W konsekwencji społeczeństwa Zachodu poddały się ideologii seksu.

Europejczycy i Amerykanie zaakceptowali antykoncepcję, a w konsekwencji niewierność małżeńską. Dzieci rodzi się coraz mniej, za to coraz więcej jest przypadków bezpłodności. Mnożą się konkubinaty, a liczba zawieranych małżeństw spada. Obrzydliwa pornografia stała się wszechobecnym elementem życia społecznego. Edukacja seksualna, która faktycznie jest promocją rozwiązłości i dewiacji, jest obowiązkowa w Niemczech. Najgorsze jest to, że instytucje katolickie biorą aktywny udział w deprawowaniu Niemców. Katolickie instytucje w Niemczech organizują seksedukację. Katolickie poradnie brały udział w procedurach aborcyjnych, z czego wycofały się dopiero po zdecydowanej interwencji Jana Pawła II. Kardynał Marx mówi, że Niemcy nie są filią Rzymu. Niestety, ma rację. Kościół niemiecki jest uzależniony, również finansowo, od państwa, opanowanego przez niemoralną ideologię. Biskupi niemieccy, którzy dopuścili do deprawacji swoich wiernych, próbują teraz narzucić tę ideologię całemu Kościołowi.

Z pewnością na osłabienie determinacji wielu hierarchów w obronie rodziny wpływ miały skandale seksualne. Biskupi i księża byli w ostatnich dziesięcioleciach często oskarżani o pedofilię. Faktem jest, że nadużycia seksualne były w Kościołach lokalnych tolerowane. Wiele z tych nadużyć miało charakter homoseksualny.

Konieczne jest oczyszczenie Kościoła. Ludzie niepanujący nad sferą seksualną nie mogą być dopuszczani do święceń i pracy z młodzieżą. W szczególności dotyczy to mężczyzn ze skłonnościami homoseksualnymi. Akceptacja skłonności homoseksualnych, forsowana również przez hierarchów niemieckich, nie jest przejawem miłosierdzia. Jest promowaniem zepsucia, które niszczy osoby ludzkie.

Aktualnym celem wrogów rodziny jest deprawacja młodzieży. Człowiek uzależniony od seksu nie jest w stanie wytrwać w wierności. To, co obserwujemy w Europie, zwłaszcza w Niemczech, to państwowa zbrodnia na młodzieży. Również w Polsce Ministerstwo Edukacji pracuje nad wprowadzeniem europejskich standardów edukacji seksualnej, które, oparte na wzorach niemieckich, przewidują seksualizację dzieci od przedszkola i zachęcają do zachowań dewiacyjnych.

Chrześcijanie prześladowani przez reżimy totalitarne mogli liczyć, że Kościół stanie w obronie ich praw. Tak się też działo, nawet wtedy, gdy pasterze głoszący prawdę byli obiektem prześladowań. Największym wrogiem rodziny są dzisiaj państwa i instytucje międzynarodowe, które planowo rodzinę niszczą.

Chrześcijanie mają prawo liczyć na słowa wsparcia w świetle tych ataków i prześladowań, które ich spotykają. Świeccy, poddani naciskom deprawatorów, potrzebują zachęty, aby wytrwać w prawdzie. Nie są nam potrzebne zapewnienia płynące ze strony postępowych hierarchów, że grzech to nic takiego.

Autor jest politykiem i działaczem ruchów pro life. W przeszłości był wiceprezesem Unii Polityki Realnej i prezesem Stronnictwa Polityki Realnej

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE