Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Koœciół

Abp Światosław Szewczuk: Kryzysy nie mogš zrywać dialogu

Abp Œwiatosław Szewczuk zwierzchnikiem Ukraińskiego Koœcioła Greckokatolickiego jest od marca 2011 roku.
Fotonova, Tomasz Paczos
Uzdrowienie pamięci to ciężka praca. Historycy muszš mieć pełnš swobodę badań – mówi hierarcha.

Rzeczpospolita: Œwięty Jan Paweł II wiele razy podkreœlał, że Europa powinna oddychać dwoma płucami: zachodnim i wschodnim. Nie odnosi ksišdz wrażenia, że Europa wschodnie płuco odrzuca?

Abp Œwiatosław Szewczuk, arcybiskup większy kijowsko-halicki, zwierzchnik Ukraińskiego Koœcioła Greckokatolickiego: Ten obraz jest bardzo ciekawy. W œrodowisku katolickim odczytujemy go tak, że Koœciół ma płuca dwóch obrzšdków: łacińskiego, czyli zachodniego, i bizantyjskiego, czyli wschodniego. Ale mieć płuca to jedno, a oddychać nimi to drugie. Komunia Koœcioła – bycie razem jednym Koœciołem – jest jednoczeœnie i zadaniem, i wyzwaniem.

Czasem kiedy się mówi o tym obrazie, ma się na myœli europejskš chrzeœcijańskš tożsamoœć. Nie tylko na poziomie koœcielnym, ale też na poziomie granic geograficznych Europy. Bardzo często słowo „Europa" odnosi się do częœci zachodniej lub œrodkowej kontynentu. Zapomina się, że do Europy – geograficznie, historycznie, kulturowo i duchowo – należy też Europa Wschodnia. A Ukraina czuje się integralnš częœciš tego kontynentu. Pokazaliœmy to w 2013 roku, gdy tuż przed rewolucjš godnoœci, w 1025. rocznicę chrztu Rusi Kijowskiej przez œw. księcia Włodzimierza, wszyscy duchowni obrzšdków wschodnich – również patriarchatu moskiewskiego – pojechali do Brukseli. Chcieliœmy wtedy powiedzieć Europie Zachodniej, że my też jesteœmy Europejczykami, bo chrzest był europejskim wyborem fundatora państwa rusko-ukraińskiego – Rusi Kijowskiej. I to jest istotny element naszej tożsamoœci, o której ani Europa Zachodnia, ani Wschodnia nie może zapominać.

Ukraina ma aspiracje, by stać się członkiem UE. Polska przez lata wspierała te dšżenia, ale ostatnio zapał jakby osłabł. W relacjach politycznych między naszymi krajami jest kryzys. Skšd on, zdaniem księdza arcybiskupa, się bierze?

Myœlę, że chodzi w dużej mierze o to, że mamy do czynienia z kryzysem liberalnego modelu Europy. Ten skrajny liberalizm na pewnym poziomie graniczył z denacjonalizacjš narodów europejskich i zatraceniem ich tożsamoœci oraz pamięci historyczno-narodowej. I dziœ jesteœmy œwiadkami reakcji na to we wszystkich krajach współtworzšcych UE. Na to nakłada się tendencja do instrumentalizacji pamięci historycznej oraz niebezpieczna moda na tworzenie nowych mitów historyczno-narodowych. W obecnych czasach młode pokolenie właœciwie nie zna złożonych dziejów swoich ojczyzn. Stšd populistom łatwo manipulować tematami historycznymi. Ludzie często nie sš tego œwiadomi i oceniajš wydarzenia z przeszłoœci tylko przez pryzmat doznanego cierpienia. Na tym bazujš politycy skrajnie prawicowych ugrupowań, zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce. Rozdrapujš rany, ale nie dlatego, by ujawnić całš prawdę o tożsamoœci narodu i jego korzeniach, ale po to, by pozyskać wyborców i dojœć do władzy.

Polacy i Ukraińcy ostatnio mocno się zradykalizowali.

Trudno mi mówić o tym, co dzieje się w Polsce, choć pochodzę z Ukrainy zachodniej i zwišzki z Polskš mam bardzo duże. Na Ukrainie widzę tendencje do radykalizacji nastrojów społecznych spowodowane wojnš. Ale wydaje mi się, że postawy radykalne sš marginalne. Nowa tożsamoœć ukraińskiego społeczeństwa, która się ujawniła po rewolucji godnoœci, nie jest budowana na œwiadomoœci narodowej, lecz na poziomie obywatelskim. Ta œwiadomoœć nie jest ekskluzywna – tzn. nie jest budowana na skrajnym nacjonalizmie, ale inkluzywna – odwołujšca się do wartoœci, które my nazywamy europejskimi, a polegajš one na poszanowaniu godnoœci każdej osoby, budowaniu i szukaniu wspólnego dobra, na solidarnoœci pomiędzy ludŸmi.

Ale pewna wzajemna wrogoœć między nami jest. Stawia ksišdz arcybiskup tezę, że cišży na nas tzw. paradygmat sowiecki, gdy za wszelkš cenę usiłowano nas dzielić.

Dzielili nas nie tylko rosyjscy Sowieci, ale także niemieccy naziœci. I Sowieci, i naziœci posługiwali się starš rzymskš zasadš divide et impera (dziel i rzšdŸ). Podsycanie nienawiœci wœród narodów podbijanych było w ich interesie. W czasach ZSRR – tak w Polsce, jak i na Ukrainie – nie można było studiować prawdziwej, obiektywnej historii. Żyliœmy w miastach cmentarzach, gdzie było dużo anonimowych grobów. Nikt nie wiedział, kim byli pochowani tam ludzie, kto ich zabił, dlaczego. Dziœ wiemy, że to ofiary komunizmu, nazizmu i wzajemnej wrogoœci pomiędzy Ukraińcami i Polakami na skutek skrajnego nacjonalizmu, ale to przez lata były tematy tabu. Na poziomie historyczno-naukowym nigdy nie było to badane. I tak naprawdę po 25 latach istnienia niepodległej Ukrainy na poziomie państwowym nie podjęliœmy gruntownych studiów.

To zaczyna się teraz?

Tak. Mamy ogromne zaległoœci w badaniach historycznych i chcę wam pogratulować – wykonaliœcie tytanicznš robotę i jesteœcie daleko przed nami. Na Ukrainie do roku 2014 były powtarzane mity radzieckie z ideologiš dzielenia narodów oraz manipulacjš prawdš historycznš. Dziœ, żeby oczyœcić i wyprostować nasze relacje w odniesieniu do przeszłoœci, muszš wykonać solidnš robotę przede wszystkim historycy. I bardzo ważna sprawa: żeby historii nie instrumentalizować, powinni mieć pełnš swobodę badań. Należy bez uprzedzeń stworzyć możliwoœć wspólnych obiektywnych badań, by poznać całš prawdę. Trudnš, gorzkš – jakakolwiek by była. Wtedy można będzie szczerze wyznać swoje grzechy, własne winy. Najpierw sami przed sobš i przed Panem Bogiem, a potem będziemy mogli powiedzieć, że wojna się skończyła.

Mówi ksišdz arcybiskup o wyznawaniu win, ale takich gestów między Polakami a Ukraińcami było już wiele. Ostatnia deklaracja o pojednaniu, w której z obu stron padło słowo „przepraszam", została podpisana w 2013 r., w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Dlaczego te gesty nie przebijajš się do opinii publicznej?

Myœlę, że jest dużo przyczyn, dla których te akty pojednania nie sš tak pamiętane jak nasze walki historyczne. Czasem my, duchowni, żyliœmy takš iluzjš, że jak przygotujemy piękny tekst, podpiszemy go i pokażemy naszym wiernym, to uzdrowimy pamięć. Tak niestety to nie działa. Za tym powinna iœć ciężka i czasem niewdzięczna praca duszpasterska, by te zasady, które zostały zadeklarowane, wcielić w życie. Jako duszpasterze musimy robić wszystko, by kwestia pojednania i przebaczenia udzielonego i uzyskanego stała się elementem kultury osobistej każdego Ukraińca i każdego Polaka.

A nie złoœci księdza arcybiskupa to, że wy, jako duchowni, wykonujecie jakieœ gesty i wydaje się, że dialog posuwa się do przodu, a tymczasem politycy go niszczš?

Oczywiœcie, że mnie to denerwuje. Politycy majš swoje cele i szukajš różnych dróg do tego, by je osišgnšć. Czasem nie majš skrupułów, by instrumentalnie wykorzystywać Koœcioła do podniesienia swojej wiarygodnoœci w oczach wyborców ze szkodš dla naszych narodów i czasem też Koœciołów. Pewien starszy człowiek powiedział mi kiedyœ, że dla skrajnych lewaków Koœciół zawsze będzie zbyt prawicowy, dla skrajnych prawicowców za bardzo lewicowy, dla skrajnych spirytualistów zbyt materialny, dla materialistów za bardzo uduchowiony. I rzeczywiœcie, Koœciół jest tam, gdzie jest Chrystus, czyli w centrum. To widać we wszystkich skrajnych interpretacjach radykalnej prawicy i lewicy. Ale zadaniem Koœcioła jest być tam, gdzie Chrystus, i głosić Jego naukę. Oczywiœcie jesteœmy częœciš społeczeństwa obywatelskiego i wcielajšc zasady nauki społecznej Koœcioła, w pewnym sensie współpracujemy w budowaniu państwa, ale to nie jest nasza właœciwa misja, bo naszym zadaniem jest budować królestwo Boże.

Nie wydaje się księdzu arcybiskupowi, że podziały między nami biorš się stšd, że zarówno my, jak i wy koncentrujemy się na naszym bólu, na własnych przeżyciach i nie dostrzegamy, że ta druga strona ma własne przeżycia, nie potrafimy tego zrozumieć?

To jest w pewnym sensie naturalne. Jak mnie boli, to ból jest dla mnie bardziej rzeczywisty niż ból mojego bliŸniego. Ofiarom nie jest łatwo dialogować, bo każda będzie stawiała na pierwszym miejscu własne cierpienie. Ale jako chrzeœcijanie mamy szansę, by się wzajemnie uzdrowić.

Jak?

Trzeba wyjœć z siebie i dostrzec ból drugiego. Jest taka fraza, którš wiele razy słyszałem od naszych mnichów: jeœli chcesz pomóc sobie, pomóż bliŸniemu, jak chcesz uleczyć swój ból, pomóż uleczyć ból drugiego. To jest trudne do zrozumienia, ale tak przecież mówi Chrystus: „kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa". To jest paradoks, że jesteœmy zdolni do uzdrowienia swojej duszy tylko wtedy, gdy wyjdziemy z siebie i spotkamy innego, tego, który jest obok. To nie jest łatwe w realizacji, bo dzisiejsza kultura jest indywidualistyczna, mówi się nawet o skrajnym indywidualizmie człowieka nowoczesnego. Do tego stopnia, że dziœ trudno mówić o dobru wspólnym, np. państwa...

...bo każdy interpretuje dobro wspólne po swojemu.

Tak. Mówimy o dobru wspólnym swojej partii politycznej, swojego regionu itp. Społeczeństwo jest dziœ bardzo fragmentaryczne. Nawet jeżeli jesteœmy zanurzeni w jakšœ przestrzeń informacyjnš, to trudno nam dostrzec, że tuż obok istnieje grupa, która ma inne zdanie na ten sam temat.

Receptš jest dialog? Jest w stanie uleczyć rany?

Przede wszystkim dialog to nie jest gadanie. Według tradycji Koœcioła wschodniego dialog jest misterium. Ma dwie fazy: słuchanie i wypowiadanie. Kiedy słuchamy, akceptujemy rzeczywistoœć i godnoœć innego człowieka. A nasze rozmowy to czasem zbiór monologów. Mówimy do siebie, ale nie potrafimy dialogować, bo nie jesteœmy otwarci na słuchanie. Często się zdarza, że w naszych rodzinach, wspólnotach nie ma kogoœ, kto by nas wysłuchał, kogoœ, z kim byœmy mogli podzielić się swoim żalem, czymœ, co nas niepokoi. A ten moment słuchania jest bardzo ważnym elementem dialogu. Z drugiej strony jest wypowiadanie treœci. Słuchajšc drugiego człowieka, niekoniecznie musimy się z nim zgadzać. Ale sam moment wypowiedzenia na zewnštrz swojego bólu, jego werbalizacja jest elementem terapii. Dlatego dialog jest ważny. Ale to nie jest jednorazowy akt, to długi proces. Nie możemy podczas jednego spotkania wypowiedzieć całego siebie. Dialogu nie należy przerywać. Odniosę to do życia religijnego: gdy zrywam dialog z Bogiem, popełniam grzech i szukam okazji do spowiedzi, by odnowić komunię z Nim. I podobnie jest z naszymi relacjami międzyludzkimi. Nie możemy ograniczyć się do wypowiadania, musimy również słuchać, aby dialogować.

Ten dialog – o czym już mówiliœmy – utrudniajš bardzo postawy populistyczne, nacjonalistyczne.

To prawda. Ale moja analiza nie jest historyczna, bo nie jestem historykiem, nie jest polityczna, bo politykiem nie jestem.  To jest analiza antropologiczna i duszpasterska. Myœlę, że nasze Koœcioły, greckokatolicki i rzymskokatolicki powinny być  katalizatorami dialogu. Dialogu z Bogiem, między ludŸmi i naszymi narodami.

Kilka dni temu spotkał się ksišdz arcybiskup z przewodniczšcym polskiego Episkopatu abp. Stanisławem Gšdeckim. Mówiliœcie o kontynuacji dialogu? Będzie jakaœ kolejna deklaracja?

Najpierw ustaliliœmy, że idziemy do przodu, że żaden kryzys na poziomie politycznym nie może nas zatrzymać. Bo nie ma kryzysu na poziomie Koœciołów. My dialog będziemy kontynuować i propagować. Jakie œrodki? Oczywiœcie, nasze nauczanie, nasze homilie, wystšpienia, orędzia i deklaracje muszš być temu podporzšdkowane. Będziemy nad nimi pracować. Ale – tak jak pan zauważył – one nie sš wystarczajšce. Musimy pracować nad nowymi inicjatywami, nad tym, by mogli się spotkać ludzie. Ukraińcy i Polacy. Myœlimy o większym zakresie wymiany młodzieży, spotkań wiernych z naszych parafii. To muszš być inicjatywy majšce na celu wychowywanie i kształtowanie ewangelicznych postaw po obydwu stronach granicy. Mówiliœmy też dużo o wspólnej modlitwie, bo to jest największy akt chrzeœcijańskiego patriotyzmu. Modlitwa za naród, za oczyszczenie jego pamięci, za jego przyszłoœć, o otwartoœć na spotkanie z sšsiadami. O to musimy Boga prosić. Ważna jest zwłaszcza wspólna modlitwa na grobach ofiar, tych, którzy zginęli z ršk Ukraińców i z ršk Polaków. Oni stojš już przed Bogiem i naszej modlitwy bardzo potrzebujš.

Nie myœlicie o wspólnym apelu do polityków, by pozbyli się ze swoich wystšpień populizmu, by przestali grać historiš?

Mamy dokumenty wczeœniejsze, które o tym dużo mówiš. Na razie postanowiliœmy, że każdy powinien mówić do polityków we własnym kraju, bo jeœli biskupi z Polski będš mówić do polityków z Ukrainy, a biskupi z Ukrainy do polityków z Polski, to będzie Ÿle odebrane. I w tym duchu staramy się już działać. Kilka tygodni temu nasz Synod wydał list z okazji 100. rocznicy odrodzenia niepodległego państwa ukraińskiego. Natomiast biskupi z Polski przygotowali list o chrzeœcijańskim kształcie patriotyzmu. W tych przesłaniach mówimy niemal o tym samym. W naszym liœcie wskazujemy na szkodliwoœć podziałów politycznych, mówimy o populizmie, który nie jest patriotyzmem, ale manipulacjš. Odrzuciliœmy skrajny nacjonalizm, szowinizm i rasizm – jako niegodne uczniów Chrystusa.

A co zrobić, by te głosy były usłyszane?

Współpracować i trwać w nadziei, że nasze rozmowy przyniosš pozytywne rezultaty. Nie można się poddawać.

W Polsce została przyjęta nowelizacja ustawy o IPN, w której dotyka się też relacji polsko-ukraińskich. Jak ona została odebrana na Ukrainie?

le. Jest dla nas niezrozumiała. Pojawiły się opinie, że Polska próbuje wprowadzić kontrolę nad badaniami historycznymi. Niektóre wydarzenia sš inaczej oceniane przez historyków w Polsce, a inaczej na Ukrainie. Badacze historyczni muszš mieć czas na zrozumienie siebie nawzajem, aby dojœć do wspólnych wniosków. To, co dla nas jest patriotyzmem, wam wydaje się skrajnym nacjonalizmem. Trzeba wytrwale szukać prawdy i znaczenia terminów oraz zachęcać do wyjaœniania rozbieżnoœci. Rozumiem, że Polacy chcš bronić swojego dobrego imienia, ale według mnie nikt ze strony ukraińskiej nie chciał atakować ani tożsamoœci, ani dobrego imienia, ani patriotycznych uczuć Polaków.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL