Kościół

Bp Tadeusz Pieronek: Smród faszyzmu nas kiedyś podusi

Fotorzepa, Piotr Guzik
Mówienie, że ekstremiści to margines, jest przyzwoleniem na to, żeby ten margines stawał się coraz większy – mówi biskup Tadeusz Pieronek.

Rzeczpospolita: Czy Kościół, milcząc na temat przypadków aktów neonazistowskich w Polsce, podziela opinię rządzących, że to niegroźny margines?

Bp Tadeusz Pieronek, były sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski i rektor Papieskiej Akademii Teologicznej: Odpowiedzieć na to pytanie powinien rzecznik Episkopatu. Konferencja Episkopatu Polski wystosowała w zeszłym roku list potępiający nacjonalizm.

W liście „Chrześcijański kształt patriotyzmu", z kwietnia zeszłego roku, czytamy: „Kościół w swoim nauczaniu zdecydowanie rozróżnia szlachetny i godny propagowania patriotyzm oraz będący formą egoizmu nacjonalizm".

Kościół zabrał głos w tej sprawie raz i nie widzi powodu, żeby teraz odnosić się do każdego z przypadków. Stanowisko jest jednoznaczne – Kościół potępia faszyzm, rasizm, nacjonalizm, komunizm i propagowanie wszelkich totalitaryzmów. Osobiście widzę, że o pewnych rzeczach się nie mówi, lekceważy się je, udając, że się nic nie dzieje. A w rzeczywistości dzieje się bardzo dużo. Mam własne doświadczenia kontaktów z ludźmi, którzy określali się narodowcami. Narodowcy są niebezpieczni. Mam doświadczenie za czasów II wojny światowej i komunizmu. To, co wyznają dzisiejsi narodowcy, nie jest patriotyzmem. To nienawiść dla ludzi inaczej myślących i inaczej wyglądających. Ten nurt ocenny jest bardzo groźny. Słyszę dziś, że neofaszyzm to marginalny problem w Polsce.

Zgadza się ksiądz?

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Ideologie, które wyznają narodowcy, są skierowane przeciwko drugiemu człowiekowi, jego wolności, tożsamości i zawsze są niebezpieczne. Zaczynają się zawsze od drobnych spraw, marginesu. Ktoś rzuca ziarno, a inni ktoś je podlewa. Ziarno nacjonalizmu powinno być natychmiast wyplenione. Ekstremizmy nigdy nie niosą dobra. Chciałby dowiedzieć się, dlaczego minister Błaszczak nie widział rasistowskich haseł na Marszu Niepodległości? Odwracanie wzroku od rasizmu i udawanie, że go nie ma, jest poparciem dla niego. Podobnie sytuacja wygląda z bagatelizowaniem neofaszystów. Pod hasłami miłości do ojczyzny mówi się o tym, że to my jesteśmy najważniejszym narodem, nastawia się przeciwko innym narodom, przeciwko innemu kolorowi skóry, innej religii, promuje się hasła: „śmierć wrogom ojczyzny". To szowinizm. Należy dostrzec, że takie postawy w społeczeństwie funkcjonują, nie pozwolić im narastać i reagować, kiedy to staje się niebezpieczne. Mówienie, że nacjonaliści, neofaszyści i rasiści to tylko margines, to przyzwolenie na to, żeby ten margines stawał się coraz większy. Od marginesu się zaczyna. Margines wywołał w Niemczech faszyzm. Margines wywołał w Rosji komunizm. Bagatelizowanie marginesu to najlepsza sytuacja na doprowadzenie do sytuacji jak za faszyzmu i za komuny.

Szef MSWiA zapewnił, że nie ma tolerancji dla propagowania zbrodniczych reżimów i dodał, że w Polsce takie kreatury muszą się chować po lasach, a w Niemczech maszerują w centrum Berlina.

Słowa, słowa, słowa. Można dużo mówić, ale trzeba najpierw pokazać, że się przeciwdziała neofaszystom. Po Marszu Niepodległości rządzący nie postawili zapory radykałom. Na marsze ONR czy marsze w Białymstoku było przyzwolenie nie tylko władz, ale i Kościoła, nad czym ubolewam. Gdyby wcześniej w sposób zdecydowany reagowano na radykałów z ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej, dziś nie byłoby neonazistów oddających hołd Hitlerowi. Polscy naziści nie pojawili się dopiero w materiale TVN. Nie wystarczy potępić ekstremistów. Nie można wycofać się z działań przeciwko nim. Pan Brudziński, bagatelizując neofaszystów, może doprowadzić do tragedii. Za takie rzeczy powinno odpowiadać się przed Trybunałem.

Rządzący mają pretensje do dziennikarzy, że nie przedstawili od razu materiałów, które zrealizowali i czekali z ich publikacją.

Gdyby pokazali tylko fragment całego materiału, który zobaczyliśmy, nie dowiedzielibyśmy się o skali zjawiska.

Jarosław Zieliński, wiceszef MSWiA, napisał: „Wyolbrzymianie przez opozycję skali problemu rzekomo nasilających się w naszym kraju postaw neonazistowskich wyrządza Polsce wielkie szkody. Komu na tym naprawdę zależy? Jacy „szatani są w tym czynni"? Niezależnie od tego, z przejawami propagowania totalitaryzmów trzeba walczyć".

Jeden nie widzi rasistów, drugi mówi o komunistach i lewakach, a trzeci pisze o „wyolbrzymianiu" i „problemie rzekomo się nasilającym"? To od czego są rządzący? Od przymykania oczu? Cały świat widzi, że w Polsce rodzi się rasizm i faszyzm, a rządzący bagatelizują problem.

Antoni Macierewicz zwrócił uwagę: „Działania polityków i mediów, które świadomie oskarżają Polskę o akceptację i tolerowanie nazizmu, są moralnie odrażające, a politycznie wykluczają ich z naszej wspólnoty, gdyż działają na rzecz najgorszej antypolskiej propagandy".

Kim jest pan Macierewicz, żeby wykluczać ze wspólnoty narodowej? PiS nie jest depozytariuszem polskości. Nie można udawać, że jak coś śmierdzi, to się nie czuje smrodu, i oskarżać tych, którym ten smród przeszkadza. W Polsce robi się duszny klimat. Trzeba mówić głośno, gdy czuje się smród faszyzmu, rasizmu, komunizmu i źle pojętego nacjonalizmu. Inaczej wszyscy pewnego dnia się podusimy. Nie można milczeć.

W piątek pod hasłem „Chrześcijanie i muzułmanie: troska o wspólny dom" obchodziliśmy XVIII Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów chce osłabienia narastającej w naszym kraju niechęci wobec osób odmiennych etnicznie czy wyznaniowo.

Ktoś Polakom wmówił, że muzułmańscy uchodźcy przenoszą choroby i są niebezpieczni. Dzisiaj bardzo trudno o dialog. Wcześniej większość Polaków miała pozytywny stosunek do obcokrajowców, muzułmanów, ludzi innego koloru skóry. Zapraszano ich do Polski, pracowali, żyli obok nas. Dzisiaj muzułmanin w Polsce to wróg. Przez polityków.

Polacy boją się zalewu kraju i Europy przez muzułmanów.

Muzułmanie zalewają Europę, bo nasz katolicyzm jest słaby. Muzułmanie są wyzwaniem dla chrześcijaństwa. Dzisiaj jesteśmy na drodze do tego, że islam stanie się dominującą religią w Europie. Nie walczmy z muzułmanami, ale wzmacniajmy naszą wiarę. Muzułmanie wierzą i są wierni, a chrześcijaństwo polskie jest wydmuszką. Katolicy albo stawią czoło wyzwaniom, albo ulegną tym, którzy są lepsi od nas w wierze. To tragiczna konkluzja dla chrześcijaństwa. Wszystko w naszych rękach. Wrogość nie jest lekarstwem.

Jaki stosunek Polacy powinni mieć do muzułmanów?

Muzułmanie to są tacy sami ludzie jak my. Powinniśmy ich szanować i szukać dróg do porozumienia. Jeśli będziemy traktować wszystkich wyznawców islamu jak terrorystów, wyrzekniemy się naszego chrześcijańskiego poglądu na człowieka. Są wśród muzułmanów zbrodniarze. Ale czy nie było ich i nie ma wśród chrześcijan? Rozmawiajmy z tymi, którzy chcą dialogu. Dajmy im wolność religijną, jakiej sami dla siebie oczekujemy. Nie stygmatyzujmy muzułmanów jako bandytów. Są wśród nich bandyci, tak jak wśród nas. Najważniejszy jest człowiek i umiejętność szukania porozumienia.

Mimo apeli Kościoła, choćby o korytarze humanitarne, rządzący nie zamierzają zmienić stanowiska.

Kościół przez rządzących jest traktowany instrumentalnie. Wybierają sobie z naszych nauk to, co jest dla nich wygodne. Papieża Franciszka udają, że nie słyszą. Kościół jest wykorzystywany przez rządzących i to jest dramat.

Korytarze humanitarne nie zostaną uruchomione.

Gdyby rządzący zgodzili się na korytarze, straciliby energię polityczną w postaci strachu wyborców, który napędza im sondaże. Wiedzą, że gdyby uruchomiono korytarze humanitarne, okazałoby się, że nic złego się nie dzieje. Również, gdyby przyjęto zweryfikowaną grupę potrzebujących pomocy uchodźców. Strach przed uchodźcami to polityczne paliwo. I to jest straszne, że zyskuje się na tym, że mówi się nieprawdę. Wpompowano w Polaków strach i politycznie na tym zyskano.

Czy ma ksiądz wrażenie, że politycy odpowiadają na potrzeby Polaków?

Kiedy przyszedł Hitler, to większość Niemców uznała, że jego polityka odpowiada na ich potrzeby. Nie można ulegać sile. Nie można ulegać większości, bo może nas to wszystkich kosztować bardzo dużo. Nauka może przyjść za późno. Musimy rozmawiać.

A czy ksiądz nie szkaluje Polski w niemieckim filmie dokumentalnym „Rewolucja kulturowa po polsku"?

Od kiedy mówienie prawdy jest szkalowaniem? Jestem gotów odpowiadać za swoje słowa. Ja mówię prawdę i nie boję się oskarżeń tych, którym ona się nie podoba.

I na koniec. Wraca temat zmian w prawie aborcyjnym. Czy powinno dojść do zaostrzenia prawa aborcyjnego?

Życie ludzie ma być chronione od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Życie człowieka jest największą wartością i nie wolno w te sprawy ingerować prawnie. Nawet jeśli w Polsce można dokonać aborcji w określonej sytuacji, to chrześcijanin powinien się od tego wstrzymać, bo obowiązuje go prawo moralne. Ochrona życia musi być na pierwszym miejscu. Lewica nie wypromuje się na aborcji. Próbowali już wiele razy, ale i tym razem im się nie uda.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL