Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Kościół

Dyskryminacja księży to nie rzadkość

123RF
Nawet 12 proc. duchownych w Polsce padło w ostatnich latach ofiarą agresji tylko dlatego, że są księżmi.

Takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK). Ankiety wśród księży przeprowadzono pod koniec 2014 roku wraz z corocznym liczeniem wiernych.

– Było to badanie orientacyjne. Wstępna diagnoza problemu – wyjaśnia „Rzeczpospolitej" ks. Wojciech Sadłoń, szef ISKK. – Coraz częściej słyszymy o atakach na księży, więc chcieliśmy poznać skalę problemu – dodaje.

Instytut pytał duchownych, czy w ciągu ostatnich trzech lat doznali jakiejkolwiek formy dyskryminacji ze względu na to, że są księżmi. Kapłani mieli odpowiedzieć, czy spotkali się w swojej pracy np. z obraźliwymi komentarzami pod ich adresem, pobiciami itp.

Ankiety trafiły do ponad 10 tys. parafii. Odpowiedzi na temat przemocy udzieliło ponad 9,2 księży pracujących w duszpasterstwie. Okazało się, że aż 12 proc. z nich w latach 2012–2014 doznało w swoim przekonaniu jakiejś formy dyskryminacji ze względu na bycie księdzem.

– W zdecydowanej większości przypadków była to agresja słowna, bardzo rzadko zdarzały się pobicia – mówi ks. Sadłoń i precyzuje, że każdy przypadek był przez duchownych opisywany. – Trudno oszacować, czy 12 proc. to dużo czy mało, bo nikt dotychczas nie prowadził takich badań – stwierdza.

Zdaniem ks. Przemysława Śliwińskiego, rzecznika prasowego archidiecezji warszawskiej, skala agresji wobec kapłanów jest większa, niż pokazują badania. – Z różnymi przejawami agresji spotykam się niemal każdego dnia – wyjaśnia kapłan. – Wydaje mi się, że po prostu przestałem na to zwracać uwagę. Czasem jest przykro, ale się nie skarżę. Podejrzewam, że takie podejście ma wielu księży i stąd odsetek tych, którzy stwierdzili, że padli ofiarą jakiegoś ataku, jest mały.

Z tym stwierdzeniem zgadza się także ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier, wykładowca akademicki i felietonista „Rzeczpospolitej".

– Kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś, widząc mnie idącego ulicą, przeszedł na moją stronę i mnie opluł – mówi. – Złośliwych komentarzy czy wyzwisk nawet nie liczę – dodaje.

– Jako księża mamy chyba podwyższony próg tolerancji i drobnymi sprawami się nie przejmujemy – uzupełnia ks. Janusz Chyła z Pelplina.

Duchowni zwracają jednak uwagę, że przejawy agresji wobec nich nasilają się głównie po publikacjach medialnych, których negatywnymi bohaterami są duchowni lub tych, w których atakowany jest Kościół. Tak było np. w czasie, gdy nagłaśniano przypadki pedofilii.

– Na lotnisku w Katowicach ktoś mnie kiedyś zwyzywał właśnie od pedofilów – przyznaje ks. Piotr Studnicki z archidiecezji krakowskiej. – Ale chodząc w sutannie lub koszuli z koloratką po Krakowie, częściej spotyka mnie życzliwość i dobre „szczęść Boże" – dodaje kapłan.

Podobne wrażenia ma także ks. Longchamps de Berier. Jak mówi, podróżując często między Warszawą a Krakowem i chodząc po ulicach tych miast, ludzie traktują go normalnie.

– Uśmiechają się, pozdrawiają. Natomiast prawdziwa agresja pojawia się w internecie. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod moimi tekstami – mówi.

Takie same doświadczenia ma ks. Chyła, który od kilku lat ma profil na Twitterze.

– W świecie realnym z agresją spotykam się sporadycznie. Najczęściej z jakimiś zaczepkami słownymi – wyjaśnia. – Ale na Twitterze hejt idzie na całego. Ludzie nie zgadzają się z moimi poglądami. Jako kontrargumentów używają epitetów typu „klecha", „pedofil". Często niewybredne komentarze pojawiają się pod wrzucanymi przeze mnie cytatami z ewangelii.

ISKK pracuje nad szczegółowym raportem na temat agresji wobec księży. Na razie nie wiadomo, kiedy się ukaże.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL