Dyskryminacja księży to nie rzadkość

aktualizacja: 28.01.2016, 18:52
Foto: 123RF

Nawet 12 proc. duchownych w Polsce padło w ostatnich latach ofiarą agresji tylko dlatego, że są księżmi.

REDAKCJA POLECA
26.01.2016
Polski episkopat Franciszka
21.01.2016
Księża będą obmywać stopy kobiet
08.01.2016
Księża najdalej miesiąc
kariera
Najlepsza polska uczelnia biznesowa?

Takie wnioski płyną z badania przeprowadzonego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK). Ankiety wśród księży przeprowadzono pod koniec 2014 roku wraz z corocznym liczeniem wiernych.

– Było to badanie orientacyjne. Wstępna diagnoza problemu – wyjaśnia „Rzeczpospolitej" ks. Wojciech Sadłoń, szef ISKK. – Coraz częściej słyszymy o atakach na księży, więc chcieliśmy poznać skalę problemu – dodaje.

Instytut pytał duchownych, czy w ciągu ostatnich trzech lat doznali jakiejkolwiek formy dyskryminacji ze względu na to, że są księżmi. Kapłani mieli odpowiedzieć, czy spotkali się w swojej pracy np. z obraźliwymi komentarzami pod ich adresem, pobiciami itp.

Ankiety trafiły do ponad 10 tys. parafii. Odpowiedzi na temat przemocy udzieliło ponad 9,2 księży pracujących w duszpasterstwie. Okazało się, że aż 12 proc. z nich w latach 2012–2014 doznało w swoim przekonaniu jakiejś formy dyskryminacji ze względu na bycie księdzem.

– W zdecydowanej większości przypadków była to agresja słowna, bardzo rzadko zdarzały się pobicia – mówi ks. Sadłoń i precyzuje, że każdy przypadek był przez duchownych opisywany. – Trudno oszacować, czy 12 proc. to dużo czy mało, bo nikt dotychczas nie prowadził takich badań – stwierdza.

Zdaniem ks. Przemysława Śliwińskiego, rzecznika prasowego archidiecezji warszawskiej, skala agresji wobec kapłanów jest większa, niż pokazują badania. – Z różnymi przejawami agresji spotykam się niemal każdego dnia – wyjaśnia kapłan. – Wydaje mi się, że po prostu przestałem na to zwracać uwagę. Czasem jest przykro, ale się nie skarżę. Podejrzewam, że takie podejście ma wielu księży i stąd odsetek tych, którzy stwierdzili, że padli ofiarą jakiegoś ataku, jest mały.

Z tym stwierdzeniem zgadza się także ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier, wykładowca akademicki i felietonista „Rzeczpospolitej".

– Kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś, widząc mnie idącego ulicą, przeszedł na moją stronę i mnie opluł – mówi. – Złośliwych komentarzy czy wyzwisk nawet nie liczę – dodaje.

– Jako księża mamy chyba podwyższony próg tolerancji i drobnymi sprawami się nie przejmujemy – uzupełnia ks. Janusz Chyła z Pelplina.

Duchowni zwracają jednak uwagę, że przejawy agresji wobec nich nasilają się głównie po publikacjach medialnych, których negatywnymi bohaterami są duchowni lub tych, w których atakowany jest Kościół. Tak było np. w czasie, gdy nagłaśniano przypadki pedofilii.

– Na lotnisku w Katowicach ktoś mnie kiedyś zwyzywał właśnie od pedofilów – przyznaje ks. Piotr Studnicki z archidiecezji krakowskiej. – Ale chodząc w sutannie lub koszuli z koloratką po Krakowie, częściej spotyka mnie życzliwość i dobre „szczęść Boże" – dodaje kapłan.

Podobne wrażenia ma także ks. Longchamps de Berier. Jak mówi, podróżując często między Warszawą a Krakowem i chodząc po ulicach tych miast, ludzie traktują go normalnie.

– Uśmiechają się, pozdrawiają. Natomiast prawdziwa agresja pojawia się w internecie. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod moimi tekstami – mówi.

Takie same doświadczenia ma ks. Chyła, który od kilku lat ma profil na Twitterze.

– W świecie realnym z agresją spotykam się sporadycznie. Najczęściej z jakimiś zaczepkami słownymi – wyjaśnia. – Ale na Twitterze hejt idzie na całego. Ludzie nie zgadzają się z moimi poglądami. Jako kontrargumentów używają epitetów typu „klecha", „pedofil". Często niewybredne komentarze pojawiają się pod wrzucanymi przeze mnie cytatami z ewangelii.

ISKK pracuje nad szczegółowym raportem na temat agresji wobec księży. Na razie nie wiadomo, kiedy się ukaże.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE