Konsumenci

Jak się skarżyć, gdy sylwester się nie udał

AdobeStock
Klient niezadowolony z imprezy ma prawo domagać się od jej organizatora zwrotu części pieniędzy. Musi jednak udowodnić swoje racje.

Już jutro sylwester. Przeglądając oferty takich imprez, zwróćmy uwagę na to, co jest w nich oferowane. Często organizatorzy obiecują dużo przed, żeby zachęcić klienta do wydania pieniędzy. Potem okazuje się np., że muzyka miała być do 3 nad ranem, a była tylko do 2 albo np. miały być trzy ciepłe dania, a były tylko dwa. Inny przykład to obietnica nielimitowanego alkoholu (określonego rodzaju), podczas gdy w praktyce okazuje się, że alkohol, owszem, jest, ale tylko na początku imprezy, a potem jej organizator informuje gości, że już się skończył i można kupić inny - spoza oferty - w barze.

Co wtedy? Żeby impreza nie była do końca zepsuta, alkohol możemy kupić, ale zachowajmy rachunki. Potem będziemy mogli taką nieudaną zabawę reklamować i domagać się zwrotu pieniędzy za to, co mieliśmy otrzymać, a czego nie dostaliśmy.

Warto zadbać o e-maila

Może się oczywiście okazać, że organizator zabawy sylwestrowej będzie próbował zrzucić odpowiedzialność na podwykonawców, np. powie, że firma kateringowa przygotowała za mało jedzenia. Nie dajmy się jednak zwieść. Jeśli zapewnienia były inne, to organizator nie może się uchylać od odpowiedzialności podwykonawców – do niego kierujemy wszelkie roszczenia.

Przygotowując reklamację, należy wykazać uchybienie, a także wskazać, czego żądamy. Łatwiej będzie udowodnić swoje racje, jeśli decydując się na wykupienie zabawy sylwestrowej, zadbaliśmy o jakieś potwierdzenie ze szczegółami tego, co ona obejmuje. Wystarczy więc, jeśli będziemy mieli np. e-maila z ofertą.

Gdy organizator zabawy sylwestrowej uchyla się od odpowiedzialności, możemy prosić o interwencję Inspekcję Handlową. Gdy jednak to nie pomoże, pozostaje nam droga sądowa - tu musimy jednak liczyć się z tym, że proces może potrwać w najlepszym wypadku kilka miesięcy, w najgorszym nawet lata.

Jeśli pralnia zniszczy nam odzież

Jeżeli przed zabawą sylwestrową oddaliśmy do pralni suknię wieczorową lub smoking do wyczyszczenia i odebraliśmy je uszkodzone, możemy reklamować usługę.

Pralnia jako profesjonalista musi dochować należytej staranności, by wykonać umowę zgodnie z oczekiwanym efektem. A tym ma być upranie, a nie zniszczenie. Jeśli więc pralnia zniszczy nam ubranie, kierujemy do niej reklamację. Jest zobowiązana naprawić szkodę. Możemy powołać się na art. 471 kodeksu cywilnego, który daje podstawę do naprawienia szkody na zasadach ogólnych. Szkodę powinniśmy oczywiście oszacować, czyli zażądać kwoty odpowiadającej wartości zniszczonych ubrań. Poza tym należy zażądać zwrotu kwoty za źle wykonaną usługę, z tytułu rękojmi.

Natomiast przy złym wykonaniu usługi, gdy pralnia nie dopierze nam ubrań, możemy żądać usunięcia wady, czyli ponownego wykonania usługi.

Kto może pomóc

Jeśli organizator zabawy sylwestrowej czy np. pralnia, w której czyściliśmy smoking, albo fryzjer, u którego czesaliśmy się przed imprezą, nie uwzględniają naszych roszczeń, mamy prawo prosić o interwencję Federację Konsumentów. Ma ona siedziby w większych miastach Polski. Co istotne, świadczy pomoc bezpłatnie.

Każda sprawa jest przez nią indywidualnie rozpatrywana, a podjęte działania specjalnie dostosowane. Może to być działanie interwencyjne. Wtedy federacja kieruje pisemne wystąpienia do przedsiębiorców, powołując się na odpowiednie przepisy. Pomaga również w napisaniu reklamacji albo przygotowuje ją w imieniu konsumenta. Świadczy też pomoc w przygotowaniu pism procesowych.

Gdy zginie płaszcz lub kurtka

Jeśli po imprezie sylwestrowej okazuje się, że naszego płaszcza nie ma w szatni, mamy prawo domagać się jego zwrotu lub odszkodowania. I to nawet jeśli zamieszczona jest informacja: „za rzeczy pozostawione w szatni odpowiedzialności nie ponosimy". Firma odpowiada za kurtki i płaszcze przyjęte na przechowanie, nawet jeśli nie pobiera za to opłaty. Potwierdza to orzecznictwo. Sąd Najwyższy orzekł, że „zakład gastronomiczny odpowiada za utratę lub uszkodzenie odzieży wierzchniej pozostawionej przez konsumenta nie tylko wtedy, gdy w zakładzie jest płatna, strzeżona szatnia, lecz również wówczas, gdy z charakteru lokalu i rodzaju spożywanych posiłków wynika, że konsumenci z reguły pozostawiają odzież wierzchnią na znajdujących się w zakładzie wieszakach" (wyrok z 16 grudnia 1977 r., sygn. III CZP 94/77). A to oznacza, że gdy coś z szatni zginie, przedsiębiorca poniesie odpowiedzialność.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL