Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Konsumenci

Prawo nie chroni klientów upadłych biur podróży - wyrok Sšdu Najwyższego

123RF
Po bankructwie biura, mimo unijnej dyrektywy, nie ma gwarancji sprowadzenia turystów do kraju.

– Za granicę trzeba jechać z zapasem pieniędzy, żeby mieć za co wrócić – to słowa sędziego SN Mirosława Bšczka. Padły w uzasadnieniu wyroku w sprawie, jakš marszałek województwa wielkopolskiego wytoczył Skarbowi Państwa. Domagał się pieniędzy, które wydał na œcišgnięcie z Egiptu w lipcu 2012 r. 400 klientów upadłego Biura Alba Tour.

Ludzki marszałek

Z gwarancji, którš miało biuro, marszałek wypłacił 209 tys. zł. Art. 5 ust. 4 ustawy o usługach turystycznych upoważnia go do rozdysponowania gwarancjš na pokrycie kosztów powrotu turystów do kraju. W połowie tego roku dodano ust. 5a, który precyzuje, że w razie niewypłacalnoœci biura marszałek angażuje się w organizację powrotu turystów, jeœli nie zapewnia go biuro.

Do sprowadzenia turystów musiał jednak dopłacić 270 tys. zł z własnego budżetu. I teraz zażšdał ich od państwa. Jako postawę wskazał art. 49 ust. 1 ustawy o dochodach jednostek samorzšdu terytorialnego. Mówi on, że na zadanie zlecone z administracji rzšdowej oraz inne zlecone ustawami samorzšd dostaje z budżetu dotacje celowe.

Niepełna ochrona

Poznańskie sšdy Okręgowy i Apelacyjny oddaliły żšdanie. Uznały, że poza uruchomieniem gwarancji marszałek nie miał innego zadania.

– Nowelizacja potwierdziła jednak obowišzek marszałka – przekonywała przed Sšdem Najwyższym pełnomocnik marszałka, mecenas Małgorzata Ratajczak. I mówiła, że marszałek działał pod presjš sytuacji, ale sprawnie i humanitarnie, czego nikt nie kwestionował.

Prokuratoria Generalna odmawiała refundacji.

– Marszałek nie miał obowišzku ani wykładać własnych pieniędzy, ani sprowadzać turystów – mówił radca PG Konrad Borowiec.

SN przyznał mu rację.

– To trudny dla SN wyrok – zaczšł sędzia Bšczyk. – Z jednej strony marszałek działał szybko i humanitarnie, z drugiej uszczuplił budżet województwa. Zasadš jest, że organy władzy działajš na podstawie i w granicach prawa, a nie możemy dopatrzyć się umocowana marszałka do organizowania powrotu. On miał tylko uruchomić pienišdze z gwarancji.

Sędzia wytknšł też, że nie ma wcišż w Polsce systemu pełnej ochrony turystów. Marszałek wcišż bowiem nie ma jak sprawdzić, czy gwarancja pokryje powrót turystów biur, które zbankrutowały. Większoœć biur wykupuje zaœ gwarancje na minimalnym wymaganym przez prawo poziomie.

– Państwo powinno gwarantować turystom zwrot przedpłat i powrót do kraju, ale Polska nie wdrożyła w pełni dyrektywy 90/314. Wymagałoby to np. utworzenia specjalnego funduszu bšdŸ dodatkowych gwarancji. Poszkodowani mogš się jednak domagać od państwa odszkodowań – mówi dr Piotr Cybula, radca prawny.

– Skoro marszałka obcišżono obowišzkiem pomocy, to powinny być na to przeznaczone odpowiednie pienišdze – mówi z kolei Wiktor Wojciechowski, ekonomista z fundacji FOR. – Bez tego ochrona jest pozorna. Jak jest dobrze, jest OK. Jak jest potrzebna pomoc, to się okazuje, że szwankuje.

Sygn. akt II CSK 836/14

Opinia dla „Rz"

Stefan Płażek, ?specjalista od prawa samorzšdu terytorialnego z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Sprowadzenie rodaków z zagranicy w razie bankructwa biura turystycznego to obowišzek publiczny. Niezależnie od takich czy innych przepisów prawa turystycznego państwo ma obowišzek przyjœć obywatelom w niebezpieczeństwie z pomocš. Praworzšdnie działajšcy urzšd nie pyta o koszty, ale ratuje. Chodzi przecież o zagrożenie najcenniejszych dóbr: zdrowia i życia ludzkiego. Sšdy odmawiajšce zrefundowania samorzšdowi wydatków na takš pomoc wysyłajš fatalny sygnał, że udzielajšcy pomocy mogš narazić się na wydatki, które nie zostanš mu zwrócone.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL