Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Konflikty zbrojne

Gen. Polko: Zabić Kim Dzong Una - i co dalej?

dominik pisarek
- Jeżeli informacja o południowokoreańskim oddziale, który ma przygotowywać się do zabicia Kim Dzong Una kršży w mediach, to raczej jest to zabieg propagandowy, a nie realne działanie - uważa były dowódca GROM gen. Roman Polko.

Prasa podaje, że Korea Południowa tworzy specjalny oddział, którego celem ma być zabicie północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una. Nawet jeœli takie plany rzeczywiœcie istniejš, to czy nie powinny pozostać tajne?

Gen. Roman Polko: Rzeczywiœcie nie powinno się ich upubliczniać jeszcze przed realizacjš, bo to z pewnoœciš utrudnia skuteczne działanie. Jeżeli jednak taka informacja kršży w mediach, to raczej jest to zabieg propagandowy, a nie realne działanie. Specyfika tego typu operacji, z tym że wymierzonych w terrorystów, sprawia, że nie sš one powodem do dumy dla żadnego kraju. Dlatego nawet po przeprowadzeniu takich akcji Izrael czy Stany Zjednoczone kończš operację jedynie lakonicznym komunikatem.

Jak takie akcje wyglšdajš w œwietle prawa międzynarodowego?

Otóż sš wbrew temu prawu, bo odbywajš się poza strefš, w której toczš się działania wojenne. Europa bardzo często ma pretensje o działania, które trudno jest uzasadnić prawnie. Jednoczeœnie tej samej Europie wcale nie przeszkadza to, że likwidowani sš terroryœci.

Kim Dzong Un jest przywódcš państwa.

Z tym że akurat to państwo działa w podobny sposób jak terroryœci.

O wiele większym problemem od obalenia obecnego reżimu jest jednak to, co nastšpiłoby po jego upadku. Taka akcja, gdyby rzeczywiœcie została przeprowadzona, mogłaby doprowadzić do ogromnej destabilizacji, bo Korea dysponuje potencjałem nuklearnym. Przecież po œmierci Kima ta broń mogłaby znaleŸć się w rękach ludzi jeszcze mniej od niego przewidywalnych.

Czy w najnowszej historii zdarzyło się, by przywódca państwa został zabity przez służby specjalne innego kraju?

Mieliœmy do czynienia tylko z atakami terrorystów czy zamachowców, tak jak w przypadku zabójstwa amerykańskiego prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Żadna legalnie działajšca struktura nie pozwoliła sobie na tego typu działanie. Taka akcja postawiłaby państwo, które by się na niš zdecydowało, w jednym rzędzie z terrorystami. Tym bardziej informacje o szykowaniu operacji wymierzonej w Kima zaskakujš.

W 2011 r. amerykańscy komandosi zabili Osamę bin Ladena. Uczynili to w Pakistanie. Jak przygotowuje się akcje sił specjalnych przeprowadzane na terenie innego kraju?

Przede wszystkim musi zostać podjęta decyzja polityczna, która wskaże, że trzeba wyeliminować kogoœ, kto zagraża bezpieczeństwu czy pokojowi międzynarodowemu. I powiedzmy, że w przypadku Kim Dzong Una to prawda. PóŸniej przychodzi czas na szczegółowe rozpoznanie. Dziœ to jest utrudnione, bo przywódcy grup terrorystycznych doskonale wiedzš, że korzystanie z jakichkolwiek gadżetów elektronicznych może ich zdemaskować. Ważne jest też szukanie czy wręcz kupowanie informacji oraz rekrutowanie ludzi z otoczenia takiego człowieka. Bo jeœli nie ma się kogoœ, kto z nami na miejscu współdziała, operacja może mieć bardzo małe szanse powodzenia.

W przypadku przywódcy Korei Północnej największym problemem jest właœnie przeniknięcie do jego otoczenia. Na razie zdaje się to prawie niemożliwe.

Paragraph body

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL