– Wyrok nie jest sensacją, wszyscy byli na niego gotowi. W rosyjskich mediach Sawczenko stała się personifikacją złej, „banderowskiej" Ukrainy, kolektywnego wroga nad Dnieprem – powiedział „Rzeczpospolitej" moskiewski politolog Aleksiej Makarkin.
Prokurator żądał dla Ukrainki 23 lat, sąd jednak skazał ją na wyrok o rok mniejszy. – Nasi sędziowie lubią w taki symboliczny sposób podkreślić swoją niezależność. Zwyczajowo dają troszkę mniej, niż żądają prokuratorzy, by odróżnić się od oskarżycieli. Na przykład prokurator żąda dwóch lat, a sędzia skazuje na rok i 11 miesięcy. Czasami dla podkreślenia, że nie przepisują wprost aktu oskarżenia, sędziowie dają troszkę więcej, ale to bardzo rzadko – tłumaczy Makarkin dziwny wyrok.