Nadszedł czas płacenia za Krym

aktualizacja: 08.01.2016, 21:15
Rosyjski Krym – ogromne propagandowe graffiti na murze kamienicy w Mos...
Rosyjski Krym – ogromne propagandowe graffiti na murze kamienicy w Moskwie
Foto: AFP

Kilkaset ukraińskich pozwów przeciw Rosji zalało międzynarodowe trybunały.

REDAKCJA POLECA

Pierwszym skarżącym jest ukraiński multimiliarder Ihor Kołomojski. Ale minister sprawiedliwości Pawło Petrenko poinformował, że ponad 700 obywateli Ukrainy złożyło skargi na Moskwę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Według Petrenki wszyscy skarżący zostali poszkodowani w trakcie działań wojennych w Donbasie lub na skutek anektowania Krymu.

Szczegóły pozwów nie są znane. W obecnie dostępnym harmonogramie prac Trybunału do połowy 2016 roku nie ma jednak spraw przeciwko Rosji.

Koncerny do Sztokholmu

Minister Petrenko poinformował również, że duże ukraińskie koncerny podają do sądu Rosję za majątek utracony na Krymie. Największy bank Oszczadbank będzie się sądził z Moskwą przed sądem arbitrażowym w Sztokholmie o sieć swoich placówek na półwyspie, które rosyjskie władze przekazały swoim bankom, a które wcześniej zostały częściowo ograbione w trakcie agresji wiosną 2014 roku. Sztokholmski sąd arbitrażowy jest zwyczajowo wybierany przez firmy prowadzące interesy z Rosjanami lub na terenie Rosji.

Do tego samego sądu skierowało sprawę największe ukraińskie przedsiębiorstwo branży paliwowo-energetycznej Naftohaz. Szczegóły obu pozwów również nie są znane, ale wcześniej Naftohaz oceniał swoje straty na 19,6 mld hrywien (około 700 mln dolarów). Firma utraciła całą swoją spółkę Czernomornaftohaz i jej majątek.

Inne pozwy będzie składało Ministerstwo Sprawiedliwości w imieniu państwa ukraińskiego; znajdą się w nich na przykład żądania rekompensaty za bezprawne wykorzystanie przez Rosjan szelfu kontynentalnego w części należącej do Ukrainy. Jeszcze wiosną 2014 roku Petrenko szacował ukraińskie straty tylko na Krymie na ok. 950 mld hrywien (ze względu na załamanie kursu hrywny do dolara w późniejszym czasie straty szacowano już na ponad bilion hrywien).

Oligarcha w Hadze

O majątek utracony na Krymie pozwał Rosję do sądu trzeci najbogatszy biznesmen Ukrainy i były gubernator obwodu dniepropietrowskiego Ihor Kołomojski. Tym razem jednak jest to Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy w Hadze, a sprawa już została przyjęta do rozpatrzenia. Kołomojski żąda 15 mln dolarów za cywilny terminal lotniska w Balbeku, który obsługiwała jego firma, a który został znacjonalizowany przez krymskie władze.

Na półwyspie było jeszcze 86 obiektów należących do firm Kołomojskiego, które zostały znacjonalizowane, w tym cztery sanatoria i kompleksy uzdrowiskowe, 37 stacji benzynowych i magazyn paliw. Kreml mścił się na ukraińskim miliarderze za to, że będąc gubernatorem w Dniepropietrowsku, uniemożliwił rozszerzenie agresji nad Dnieprem. Wraz z pojawieniem się pierwszych informacji o szykowanym pozwie Kołomojskiego rosyjskie władze oskarżyły go o stosowanie zakazanej przez prawo międzynarodowe broni, od której miało ucierpieć w Donbasie 1420 osób. Za miliarderem rozesłano rosyjski list gończy.

Łapanie mocarstwa

„Obecny rok będzie związany z rozpoczęciem ogromnej sprawy (sądowej) przeciwko Rosji" – zapowiedział ukraiński minister sprawiedliwości. Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy, w którym będzie się sądził Kołomojski, mieści się w Pałacu Pokoju w Hadze. W tym samym budynku znajduje się również najwyższy organ sądowym ONZ – Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Do niego władze ukraińskie skierowały pozew przeciw Rosji. Jednak nie za dokonanie agresji na Krym i Donbas, lecz za... wspieranie terroryzmu.

– Dość kłopotliwe jest przyłapanie dużego państwa – członka stałego Rady Bezpieczeństwa ONZ – i postawienie go przed sądem – powiedział „Rz" specjalista ds. prawa międzynarodowego prof. Janusz Symonides.

Poza tym nigdy jeszcze nie sądzono żadnego państwa za dokonanie agresji. Formalnie sprawami wojny i pokoju (w tym zbrodniami przeciw pokojowi) zajmuje się Międzynarodowy Trybunał Karny (z siedzibą również w Hadze). Ale, po pierwsze, Rosja nie ratyfikowała tzw. statutu rzymskiego, na podstawie którego powstał Trybunał. A po drugie, sam Trybunał zawiesił rozpatrywanie spraw związanych z agresją jednego państwa na drugie do czasu „wypracowania jasnej definicji pojęcia »agresja«".

Inną drogą jest skarżenie właśnie przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. – Na jego wokandę nie wchodzą jednak sprawy użycia siły czy agresji – tłumaczy Symonides. Dlatego Kijów oskarżył Moskwę o złamanie międzynarodowej konwencji o zwalczaniu terroryzmu.

Według Symonidesa mniejsze państwa mają jeszcze szanse w prawnej walce z mocarstwami w Światowej Organizacji Handlu (WTO), która nie uznaje niczyjego prawa weta, oraz w Europejskim Trybunale Praw Człowieka (ale tylko przeciw europejskim mocarstwom). Ten ostatni wielokrotnie rozpatrywał sprawy związane z wojną w Czeczenii. Uchylił się jednak od wydania wyroku w sprawie rosyjskiej agresji na Gruzję (w 2008 roku) czy dyskryminacji Gruzinów na terenach opanowanych przez separatystów abchaskich i osetyjskich.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE