Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Konflikt na Ukrainie

Saakaszwili nieuchwytny jak Robin Hood

PAP/EPA
Prezydent żąda aresztowania Saakaszwilego, który siedzi w namiocie w pobliżu pałacu prezydenckiego.

– Gdy okrzepliśmy na froncie, wróg coraz bardziej stawia na atakowanie od tyłu, cios w plecy, destabilizować sytuację w kraju. Moskwa nie szczędzi (na to) pieniędzy – powiedział prezydent Petro Poroszenko o swoim oponencie.

Ukraińska prokuratura oskarża byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego, że pieniądze na działalność polityczną dostawał od zbiegłego do Moskwy ukraińskiego oligarchy Sergieja Kurczenki. – Takie zarzuty okazały się społecznie nośne, nawet niektórzy opozycyjni wobec Poroszenki deputowani zażądali od Saakaszwilego, by wyjaśnił, skąd ma pieniądze – powiedział „Rzeczpospolitej” kijowski politolog Wołodymyr Fesenko.

– Na oczy go nie widziałem – odpowiadał na to Saakaszwili. Po próbie aresztowania we wtorek – gdy uciekł na dach kamienicy przed oddziałem specjalnym, a potem został odbity przez swoich zwolenników – cały czas przebywa w namiotowym miasteczku pod parlamentem. Namioty rozbili jeszcze w listopadzie opozycjoniści protestujący przeciw polityce Poroszenki, związani ze środowiskiem batalionów ochotniczych.

– Czuję się jak Harry Houdini (amerykański iluzjonista, specjalista od ucieczek z najbardziej nieprawdopodobnych miejsc – red.) – mówił dziennikarzom Saakaszwili, pokazując kajdanki, w które jakoby chcieli go zakuć we wtorek. Według niedoszłego więźnia w czasie zatrzymania pracownicy służb specjalnych szeptali mu na ucho przekleństwa na prezydenta Poroszenkę.

Kolejny raz próbowano go aresztować w środę rano. Policjanci wpadli do miasteczka namiotowego, ale na szczęście dla Gruzina pomylili namioty. Doszło jednak do bójki z protestującymi, co najmniej dziesięć osób zostało rannych. Po odparciu policji opozycjoniści zaczęli budować barykady wokół miasteczka i zbierać uzbrojenie: pałki, gaśnice etc.

– Kryzys napędzany jest osobistą niechęcią obu polityków. Saakaszwili bardzo umiejętnie i dotkliwie obrażał i obraża prezydenta. W jednej z telewizyjnych audycji nazwał go na przykład paserem i spekulantem (nawiązując do znajdującej się w Rosji fabryki Poroszenki) – sądzi Fesenko. Coraz bardziej rozzłoszczony prezydent rok temu zdymisjonował go ze stanowiska gubernatora Odessy, cztery miesiące temu odebrał mu obywatelstwo, a w końcu sankcjonował areszt.

Według informacji „Rzeczpospolitej” prezydent żądał aresztowania Saakaszwilego, nawet gdyby miano użyć brutalnych środków. Napotkał jednak bierny opór wykonawców, czyli pracowników Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, którzy nie chcieli używać broni podczas kolejnych prób zatrzymania Gruzina. Po Majdanie odnowione służby mundurowe unikają jak ognia przemocy wobec opozycji. Tradycyjnie skłócony z SBU minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow obecnie poparł ich, gdyż w ogóle jest przeciwnikiem zatrzymywania Saakaszwilego. Uważa, że będzie to na rękę samemu opozycjoniście, a poza tym może przyczynić się do wzrostu nastrojów protestacyjnych w kraju.

Były gubernator Odessy znajduje się bowiem na marginesach życia politycznego Ukrainy. Chęć głosowania na jego partię Ruch Nowych Sił wyraża tylko 2–3 proc. ankietowanych. Prawo wyborcze przewiduje 5-procentową barierę dla partii politycznych, dlatego w przypadku ewentualnych wyborów Ruch nawet nie wszedłby do parlamentu. Co prawda 14 proc. respondentów twierdzi, że ufa mu (mniej więcej tyle samo, ile prezydentowi Poroszence czy premierowi Hrojsmanowi), ale to ponaddwukrotny spadek w porównaniu ze szczytem jego popularności w 2015 roku, gdy jeszcze rządził Odessą, a ufało mu ok. 30 proc. Obecnie nie popiera go żadna opozycyjna partia polityczna, nawet skłonna do awanturnictwa Julia Tymoszenko.

W życiu politycznym Ukrainy dominuje rozczarowanie, zarówno rządzącymi, jak i opozycją – 2/3 Ukraińców nie ufa już nikomu. Za tym idzie narastająca apatia i bierność.

– Saakaszwili ma zasoby do prowadzenia protestów ulicznych, ale jest za słaby do prowadzenia polityki. Obecnie ma swoje pięć minut, ale niewiele czasu mu pozostało. Przełom roku bowiem – od początku katolickich świąt do końca stycznia – to czas, w którym Ukraińcy zupełnie nie interesują się polityką – twierdzi Fesenko.

Prawdopodobnie Gruzin siedzący w zaśnieżonym namiocie kilkadziesiąt metrów od budynku parlamentu świetnie zdaje sobie z tego sprawę.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL