Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Konflikt na Ukrainie

Donbas boi się zimy i głodu

stock.adobe.com
ONZ wycofuje się ze wschodu Ukrainy. Miliony mieszkańców ogarniętych wojną terenów potrzebują pomocy humanitarnej.

Światowy Program Żywnościowy (WFP, agencja ONZ) w ciągu najbliższych dwóch miesięcy ma zakończyć swoją działalność w Donbasie. Przedstawiciel organizacji w Kijowie Neal Walker oświadczył, że w porównaniu z ubiegłym rokiem liczba mieszkańców regionu (także części kontrolowanej przez ukraińskie władze), którym brakuje żywności, wzrosła dwukrotnie. Jak twierdzi, ONZ podliczyła, że na wschodzie Ukrainy pomocy humanitarnej potrzebuje około 3 mln ludzi. – Na ten cel organizacja musi zdobyć 200 mln dolarów, a dostała mniej niż 30 proc. – mówi Walker, cytowany przez Reutersa.

Wycofanie się WFP z Donbasu jeszcze bardziej pogorszy sytuację humanitarną w tym regionie. Najbardziej pomocy potrzebują setki tysięcy ludzi, którzy mieszkają na linii frontu, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Woda i prąd pojawiają się tam okazyjnie z powodu nieustających, trwających od ponad trzech lat walk. – Tylko w tym roku nasza pomoc humanitarna trafiła do ponad 100 tys. ludzi. Chodzi przeważnie o kobiety, dzieci i emerytów – mówi „Rzeczpospolitej” Miladin Bogetić, rzecznik Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca na Ukrainie.

To jedna z nielicznych międzynarodowych organizacji humanitarnych, działających zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie linii konfliktu w Donbasie. Na terenach kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów pracuje ponad 350 jej przedstawicieli. – Chodzi nie tylko o dostarczenie żywności. Zbliża się zima i udostępniamy ludziom węgiel, by mogli ogrzać swoje domy. Zaopatrujemy w najbardziej potrzebne leki lokalne szpitale i punkty medyczne. Sytuacja jest trudna po obu stronach linii frontu – twierdzi Bogetić. Ze środków Czerwonego Krzyża niebawem ma zostać wyremontowany drewniany most w Stanicy Ługańskiej, który znajduje się w tragicznym stanie i jest jedyną możliwą drogą przecinającą linie frontu w tym miejscu. Codziennie przekraczają go tysiące ludzi, tworzą się gigantyczne kolejki.

Po trzech latach wojny niekontrolowany przez władze w Kijowie region de facto znalazł się na utrzymaniu Moskwy. Z Ukrainy separatyści otrzymują jedynie wodę. – Resztę mediów Ukraina ucięła. Gaz dostarcza Rosja w ramach pomocy humanitarnej. Prąd mamy własny, ponieważ na naszym terenie znajdują się dwie elektrownie cieplne – mówi „Rzeczpospolitej” Mirosław Rudenko, deputowany parlamentu samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. – Sytuacja humanitarna jest skomplikowana, ponieważ Ukraina nie płaci emerytur i zasiłków socjalnych. Staramy się to uzupełniać z naszego budżetu. Wypłacamy ludziom pomoc w rublach rosyjskich. Pomoc humanitarna z Rosji ma dla nas kluczowe znaczenie – dodaje.

W ciągu ponad trzech lat Rosja wysłała do Donbasu 68 kolumn ciężarówek z pomocą humanitarną. Nie zawsze trafiają jednak do celu. Jeszcze pod koniec 2014 roku jeden z liderów ługańskich separatystów Paweł Dremow oskarżał swojego przełożonego Igora Płotnickiego (uciekł niedawno do Rosji) o handel dostarczaną z Rosji pomocą. Miała pojawić się w lokalnych sklepach. Kilka miesięcy później Dremow został zamordowany.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL