Konflikt izraelsko-palestyński

"Haaretz": Armia Izraela strzela do bezbronnych i zdesperowanych

AFP
"Nie ma sporu co do tego, czy Izrael ma prawo bronić swojej granicy, ale nie oznacza to, że ma prawo robić co chce tym, którzy chcą ją przekroczyć" - pisze "Haaretz" w edytorialu opublikowanym w dzień o starciach na granicy Strefy Gazy i Izraela, w których zginęło ponad 50 osób, a 2400 zostało rannych.

"Haaretz" pisze o "bezmyślnym traktowaniu Palestyńczyków przez Izrael w ogóle, a mieszkańców Strefy Gazy w szczególności".

"W atmosferze arogancji, która ogarnęła nasz system polityczny, wzmocnionej przez sympatię amerykańskiego prezydenta, który reaguje na wszystkie grymasy izraelskiego premiera, który odrzuca rozważenie pokoju (z Palestyńczykami), pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej dziś, w dniu Nakby (rocznica rozpoczęcia przesiedleń Palestyńczyków po powstaniu państwa Izrael - red.), żołnierze Izraelskich Sił Zbrojnych zrobią co mogą, by przeciwdziałać kolejnemu dniu masowego zabijania. Jest ich odpowiedzialnością by zatrzymać tysiące Palestyńskich demonstrantów (...) środkami jak najmniej śmiercionośnymi" - podkreśla "Haaretz".

Dziennik podkreśla, że demonstrujący od 30 marca Palestyńczycy są "w większości nieuzbrojeni". "Podczas tygodni protestu Hamas i inne organizacje ruchu oporu w Strefie gazy powstrzymały się od wystrzeliwania rakiet w kierunku Izraela. Żaden żołnierz ani mieszkaniec Izraela nie został ranny. Tymczasem Izrael odpowiedział nieuzbrojonym demonstrantom strzałami snajperów, strzałami z ostrej amunicji, które zabijały i okaleczały" - czytamy w "Haaretz".

"Dziesiątki tysięcy zdesperowanych ludzi bez teraźniejszości i przyszłości krzyczą o pomoc" - pisze o mieszkańcach Strefy Gazy "Haaretz", który następnie wspomina o 2 milionach osób "uwięzionych w oblężonej Strefie Gazy". 

"Broń nie powstrzyma młodych ludzi, którzy nie mają niczego do stracenia" - ostrzega dziennik.

"Haaretz" pisze też o tym, że Izrael - choć nie wyłącznie on - ponosi odpowiedzialność za katastrofę humanitarną w Strefie Gazy "dusząc ją blokadą" po wycofaniu się z tych terenów w 2005 roku (w tym roku ewakuowano wszystkie żydowskie osiedla ze Strefy Gazy).

"Po obu stronach ogrodzenia stoją rówieśnicy. Po jednej stronie uzbrojeni izraelscy żołnierze - których życiu przez większość czasu nic nie zagraża i z których żaden nie został ranny - którzy są ludźmi wolnymi, obywatelami swojego kraju, którzy mają przed sobą przyszłość. Stają oni twarzą w twarz z młodymi mieszkańcami Strefy Gazy, w większości nieuzbrojonymi, nie chronionymi, w większości bezrobotnymi, którzy są pozbawieni nadziei dopóki są oblęzeni. Większość z nich idzie protestować głównie po to, by wykrzyczeć i wyrazić swoją desperację" - pisze "Haaretz".

"Haaretz" podkreśla, że odpowiedzialność za rozwiązanie problemu spoczywa na premierze, który musi ustalić czy Hamas jest gotów rozmawiać o zawieszeniu broni z Izraelem i powinien przedstawić plany działań, które miałyby doprowadzić do osłabienia skutków blokady Strefy Gazy a także pozwolić na leczenie rannych Palestyńczyków w Izraelu.

Źródło: Haaretz

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL